Świat

Ten, który zmienia Szwajcarię

Reuters
67-letni minister sprawiedliwości i długoletni przywódca partyjny w ciągu ostatnich czterech lat całkowicie opanował szwajcarską scenę polityczną
W niedzielę Szwajcarzy wybrali nowy parlament. Zwycięstwo drugi raz odniosła skrajnie prawicowa Szwajcarska Partia Ludowa (SVP/UDC). Zdobyła prawie 30 procent głosów. Triumf zawdzięcza człowiekowi, który przeistoczył ją z lokalnego ruchu ludowego w ogólnonarodową partię mieszczańską – Christophowi Blocherowi.
Nawet jego najbardziej zagorzali przeciwnicy nie potrafią mówić o niczym innym. Za nim albo przeciwko niemu – to kwestia, która dzieli kraj. Niektórzy są nawet gotowi rozbić szwajcarski model demokracji oparty na zasadzie koalicji wszystkich dużych partii, by zablokować mu drogę do rządu. Niski, brzuchaty. Christoph Blocher przypomina pogodnego wiejskiego nauczyciela. W rzeczywistości jest energiczny, uparty i zasadniczy. Uchodzi za charyzmatycznego mówcę, który potrafi porwać masy. Jego wizja polityczna jest ujmująco prosta: podzielić kraj na czarnych i białych, na Szwajcarów i cudzoziemców. Ci pierwsi, uczciwi obywatele płacący podatki, powinni być chronieni przed nielegalnymi imigrantami. Rozwiązanie, które proponuje, jest równie proste: usunięcie wszystkich dopuszczających się przestępstw cudzoziemców wraz z rodzinami ze Szwajcarii.
– Jest szczery do bólu – tak reklamuje go SVP na swojej stronie internetowej. „Christoph Blocher mówi, co myśli, bez fałszywej poprawności politycznej” – czytamy. Szczerość ta pozwoliła synowi pastora wykreować się na obrońcę tradycyjnych szwajcarskich wartości, którym zagrażają imigranci, UE i ONZ. – Szwajcaria – twierdzi – musiała niegdyś bronić swej wolności. Teraz powinna jej bronić na nowo. Przed lewicą i przed Unią Europejską. Tak samo zwalcza globalizację, USA i obcy kapitał. Organizuje referenda, które mają zagwarantować niezależność kraju oraz uniemożliwić „obcym złodziejom”, czyli zagranicznym przedsiębiorstwom, prowadzenie działalności w kraju. W 1986 r. założył Akcję na rzecz Niezależności i Neutralności Szwajcarii, by zapobiec członkostwu swego kraju w ONZ. Wtedy mało kto zwracał na niego uwagę. Był – jak napisał dziennik „Neue Zuricher Zeitung” – „ubocznym zjawiskiem politycznym”, pajacem, którego partia z trudem zdobywała 10 procent poparcia w wyborach. Gdy w Szwajcarii zaczęło przybywać imigrantów, hasła Blochera stawały się coraz popularniejsze. Przybyło mu zwolenników. SVP, która zaczęła jako partia drobnych chłopów w niemieckojezycznym kantonie Zurych, stała się ogólnonarodową partią liberalno-prawicową. W 2003 roku Blocher odniósł pierwszy duży sukces. SVP stała się najsilniejszą partią w kraju, a on został ministrem sprawiedliwości. Trzy lata później większość Szwajcarów opowiedziała się w referendum za proponowanym przez niego zaostrzeniem prawa imigracyjnego. Pajac dotarł na szczyty władzy. Osiągnął to, o czym marzył jako dziecko. Urodził się jako siódme z 11 dzieci pastora. Wcześnie opuścił szkołę, aby zostać rolnikiem. Ponieważ ojciec nie posiadał ziemi, musiał zrezygnować z marzenia o własnym gospodarstwie. Zamiast tego studiował prawo. Potem piął się po szczeblach kariery w przemyśle chemicznym, mnożył majątek i znalazł się na liście najbogatszych Szwajcarów według „Forbesa”. Paradoksalnie swą polityczną karierę miliarder Blocher zbudował na hasłach gospodarki wolnorynkowej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL