Wiadomości

Sondaż Rz: po debacie PO rośnie

Forum
46 proc. badanych chce głosować na PO. Różnica między partią Tuska a PiS urosła aż do 17 pkt. proc.
Opłaciło się premierowi pisać teksty do gazet na temat sukcesów rządu, wystawić Jacka Rostowskiego do publicznej debaty z Leszkiem Balcerowiczem na temat OFE czy spotkać się twarzą w twarz z rozżalonymi artystami i tłumaczyć się z porażek rządu – tak eksperci komentują najnowszy sondaż GfK Polonia dla "Rz". Po ostatniej ofensywie notowania PO poprawiły się o trzy punkty procentowe.
– A trzeba zaznaczyć, że ta ofensywa komunikacyjna została zarządzona przez Donalda Tuska – zwraca uwagę Eryk Mistewicz, specjalista od marketingu politycznego. – To on zmusił Rostowskiego do debaty, a sam spotkał się z celebrytami. Udowodnił w ten sposób, że PO nie ma nic do ukrycia, jest gotowa odpowiedzieć na każde pytanie, nikogo się nie boi i niczego nie wstydzi. Efekty widać – podkreśla ekspert. Również politolog Kazimierz Kik z Uniwersytetu w Kielcach jest pod wrażeniem ofensywy.
– Widać, że powodzenie PO zależy głównie od premiera – mówi Kik. – Gdy on jest na pierwszej linii frontu, Platformie idzie lepiej. Jeśli na dłuższy czas znika, tak jak po raporcie MAK, to PO ma problem. Dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej, twierdzi, że trudno mówić o sukcesie PO. – Pogorszenie sondaży było efektem wysypu w krótkim czasie niekorzystnych dla PO wydarzeń: bałaganu na kolei, awantury o OFE czy raportu MAK – ocenia. – Ludzie jednak już o tym zapomnieli, dlatego poparcie wraca do poprzedniego poziomu. Tak czy inaczej, PO ucieka pozostałym partiom. Z sondażu GfK Polonia wynika bowiem, że SLD ma nieodmiennie 15 proc. poparcia, a PSL – 5. Liczba zaś sympatyków PiS wręcz zmalała: z 31 proc. na początku marca do 29 proc. W efekcie dystans między dwiema największymi partiami wynosi 17 punktów, najwięcej od trzech miesięcy. PiS-owi nie pomógł pomysł, by Jarosław Kaczyński wybrał się na zakupy i w ten sposób zwrócił uwagę na rosnące ceny żywności. Dlaczego? – Bo ten dobry zabieg marketingowy został dokumentnie spaprany – ocenia Mistewicz. – Takie pomysły wymagają perfekcyjnego wykonania. Nie ma tu miejsca na ochroniarza, który pakuje zakupy do bagażnika ani na dywagacje o tym, kto kupuje w Biedronce. A jeżeli wykonanie jest złe, to i akcja może przynieść więcej szkody niż pożytku. Z kolei Kloczkowski uważa, że dla wielu ludzi groźba powrotu PiS do władzy jest ciągle skutecznym straszakiem i to sprawia, że partia Kaczyńskiego nie jest w stanie poprawić swoich notowań. – Różni celebryci narzekają, że PO nie spełnia obietnic, nie przeprowadza reform itp., ale w końcu pojawia się stwierdzenie, że jeśli nie Platforma, to PiS, więc tak naprawdę nie ma wyboru – mówi Kloczkowski. I zwraca uwagę, że poparcie dla PiS jest wyjątkowo stabilne. – Wielu ekspertów wróżyło tej partii zjazd, a tymczasem ona wciąż może liczyć na ok. 30 proc. wyborców i nie ma dla niej na prawicy żadnej alternatywy, co pokazują słabe wyniki PJN – mówi Kloczkowski. – Z drugiej strony wydaje się, że PiS nie zdobędzie nowych wyborców, jeżeli PO utrzyma poparcie. Czy to możliwe? – Nic nie jest przesądzone – mówi Kik. – Jeśli do wyborów utrzyma się obecna drożyzna i pojawią się jakieś poważniejsze wpadki rządzących, to wiele się jeszcze może zmienić. PJN, podobnie jak LPR i Samoobrona – ma w sondażu GfK Polonia 1 proc. poparcia. Wielka czwórka bez zmian Sondaż GfK Polonia na zlecenie „Rz" zrealizowany 24 – 28 marca na próbie 996 Polaków metodą wywiadów bezpośrednich. Wyniki odnoszą się tylko do osób, które deklarują uczestnictwo w wyborach oraz wskazują jakąkolwiek partię. Nie uwzględniają osób wahających się, czy głosować, i niezdecydowanych, na kogo oddać głos. Nie należy więc tych wyników porównywać z pomiarami instytutów, które uwzględniają kategorię respondentów niezdecydowanych.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL