Biznes

Przedsiębiorcy bezbronni wobec biurokracji

Rzeczpospolita
Skomplikowane i niestabilne przepisy, za wysokie podatki, słabe drogi oraz brak pomysłu rządu na rozwój kraju. To największe problemy przedsiębiorców wskazane w sondażu przeprowadzonym w tym tygodniu przez Indykator na zlecenie „Rz”
Przedsiębiorcy źle oceniają politykę gospodarczą państwa. Najbardziej w prowadzeniu biznesu przeszkadzają im skomplikowane i zmieniające się przepisy, to że wciąż przegrywają z biurokracją. Coraz poważniejszym problemem jest też znalezienie odpowiednich pracowników.
Większość polskich przedsiębiorców dobrze ocenia kondycję swoich firm. Jest zadowolonych trzech na czterech pytanych. Jednak ich zdaniem wciąż nie poprawia się klimat dla biznesu. Przeszkadzają im zbyt wysokie podatki, biurokracja, złe drogi, zagmatwany system prawny oraz brak pomysłu rządu na rozwój gospodarczy Polski. – Dobra sytuacja w przedsiębiorstwach wynika przede wszystkim z działań naprawczych, jakie wykonały firmy w czasie recesji, oraz dobrej koniunktury na rynkach światowych. Przedsiębiorcy starają się własnymi siłami radzić sobie z barierami w rozwoju i działania polityków miały na to minimalny wpływ – przekonuje Andrzej Arendarski, szef Krajowej Izby Gospodarczej.
Przedsiębiorcy pytani o największe przeszkody w prowadzeniu ich firmy wymienili zagmatwane przepisy oraz biurokrację. – Codziennie statystyczny szef małej firmy spędza godzinę i dwadzieścia minut na wypełnianiu różnych dokumentów – mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Ale nasi respondenci wymieniali kolejne bolączki: tempo zmian w prawie, utrudnienia w dostępie do pieniędzy unijnych oraz brak pracowników. Korupcja znalazła się na 13. miejscu (z 17 proc. wskazań), tuż przed konkurencją firm chińskich (16 proc.) i nadmiernymi kontrolami (14 proc.). – Optymistycznie nastraja przedsiębiorców głównie dobra koniunktura w gospodarce oraz to, że większość umiejętnie tę koniunkturę wykorzystuje. Nie bez znaczenia jest to, że Polska weszła do UE, a dla przedsiębiorców zwiększyły się rynki zbytu i ekspansji. Stąd ponad połowa respondentów wskazywała, że w ostatnich dwóch latach pozycja ich firm uległa poprawie – mówi Andrzej Malinowski, szef Konfederacji Pracodawców Polskich. Organizacja od lat, tak samo jak inne reprezentacje pracodawców, przygotowuje katalog nierozwiązanych problemów, z jakimi boryka się biznes. Dla niego wyniki naszego sondażu są interesujące. – Podatki, biurokracja i słaba infrastruktura drogowa to najważniejsze problemy. Nie są nimi natomiast rosnące wynagrodzenia i korupcja. Przeczy to powszechnemu wizerunkowi przedsiębiorcy jako krwiopijcy niedbającego o pracowników. Szef KPP dodaje: – Ważne jest, aby wszyscy zdali sobie sprawę, że obecny optymizm przedsiębiorców zbudowany jest na przejściowych przesłankach – dobra koniunktura może wkrótce minąć, a bariery rozwoju przedsiębiorczości pozostaną. Także dla Henryki Bochniarz, prezydenta PKPP Lewiatan, wyniki naszego sondażu nie są zaskoczeniem: – Zarówno katalog bolączek gospodarki, jak i lista przeszkód w prowadzeniu firm pokrywają się z naszymi ustaleniami oraz opiniami przedsiębiorców skupionych w PKPP Lewiatan. Różnice dotyczą tylko umiejscowienia poszczególnych problemów w rankingu. Szefowa Lewiatana zwraca uwagę na to, że istnieje zadziwiająca zbieżność problemów wymienianych przez przedsiębiorców w różnych sondażach: – Rządzący mogą więc z wielu źródeł się dowiedzieć, co naprawdę przeszkadza przedsiębiorcom inwestować, czyli tworzyć nowe miejsca pracy i wpłacać więcej do państwowej kasy, a jednak uparcie to ignorują. Według Henryki Bochniarz obecny rząd skupiał się przez dwa lata na sprawach drugorzędnych, jak na przykład na kwestii jednego okienka, nie zadbał zaś o uproszczenie, a następnie zagwarantowanie stabilności przepisów dotyczących gospodarki. Także ona zwraca uwagę na to, iż przedsiębiorcy z jednej strony rzadko w swej działalności stykają się z korupcją (17 proc.), jednak pytani o problemy kraju wymieniają ją jako poważną bolączkę. – To przykład siły przekazu medialnego i propagandy na użytek wyborczy. Ludzie powtarzają ankieterom to, co często słyszą w mediach, ale jeśli wyabstrahować jakieś zjawisko z szumu medialnego, najczęściej okazuje się, że nie ma ono aż tak dużego zasięgu. Niemniej jednak korupcja istnieje i trzeba ją zwalczać z całą ostrością, byle tylko nie wylać dziecka z kąpielą i żeby ta walka nie była jedyną aktywnością rządu w gospodarce. Andrzej Arendarski przypomina, że wciąż podstawowym problemem dla firm są złe przepisy. – Izba wiele razy bezskutecznie proponowała rządowi i parlamentowi uporządkowanie procesu tworzenia prawa – przypomina Arendarski. – Większość uchwalonych ustaw nie miała żadnego wpływu na gospodarkę, żadna z tych, które miały dla niej pozytywne znaczenie, nie wybiła się ponad przeciętną. Jego zdaniem przedsiębiorcy oczekują zmian. Roman Kluska, były szef Optimusa, przedsiębiorca firmujący swoim nazwiskiem niezrealizowane propozycje ułatwień dla biznesu, jakie zapowiadał rząd Jarosława Kaczyńskiego, broni obecnego gabinetu. – Biurokracja to jest ciężka choroba, to jest rak. Ale dla wielu ludzi jest to też sposób na życie i naprawdę dopiero ten rząd próbował sobie z nią poradzić. Prezes Kluska nie uważa, by gabinet Jarosława Kaczyńskiego poniósł w tej materii klęskę, ale przyznaje, że Polska ma najwyżej cztery – pięć lat na zmniejszenie biurokracji, jeśli chce podtrzymać dobre wyniki ekonomiczne. – Biurokracja rosła przez 15 lat, ale polskie firmy miały przewagę konkurencyjną, bo nie ponosiły wysokich kosztów pracy. Teraz to się zmienia. Pracownicy chcę zarabiać coraz więcej, musimy więc zmniejszyć biurokrację, bo ta naprawdę kosztuje, około 5 proc. PKB, więcej niż wydajemy na ochronę zdrowia – przekonuje Kluska. Dla Bohdana Wyżnikiewicza, wiceprezesa Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, odpowiedź na pytanie, jak to się dzieje, że wciąż nie udaje się zmniejszyć barier przeszkadzających przedsiębiorczości, choć są tak dobrze zdiagnozowane, nie jest prosta. – Przynajmniej dwóch polityków – Jerzy Hausner i premier Jarosław Kaczyński – próbowało ograniczyć biurokrację. Obu się nie udało, choć pierwszy miał poparcie polityczne, a premier Kaczyński ma sam silną pozycję polityczną. Czyżby szeregi urzędników miały większą siłę przeczekania? – zastanawia się Bohdan Wyżnikiewicz. Największy problem to niestabilne i skomplikowane prawo Organizacje przedsiębiorców co roku przygotowują informacje na temat barier, z jakimi przegrywają firmy. W samej ustawie o swobodzie działalności gospodarczej zapisanych jest 50 obowiązków sprawozdawczych. Rząd obiecał, że zmniejszy liczbę koncesji i zezwoleń do wymaganych przez UE i bezpieczeństwo publiczne. W badaniu „Rz” wzięło udział 600 przedsiębiorców. Tadeusz Wawrzyniak, prezes i współwłaściciel Telimeny W prowadzeniu biznesu najbardziej przeszkadza mi mała stabilność prawa. Częste zmiany przepisów i ich interpretacji, rosnąca zawiłość regulacji wymagają ciągłego uczenia się prawa, co ma niewiele wspólnego z prowadzeniem firm. W tej sytuacji rosną nie tylko koszty obsługi prawnej, lecz i ciągłej edukacji pracowników. Wiele się mówi o stałości zasad podatkowych. Jest to prawdziwe tylko w odniesieniu do skali podatkowej, bo już co do zasad rozliczania kosztów uzyskania przychodów lista wyłączeń ciągle rośnie. Zatem płacone podatki dochodowe także rosną. Coraz większym problemem w warunkach koniunktury staje się brak wykwalifikowanej siły roboczej. Ważnym postulatem jest odbudowa szkolnictwa zawodowego. Izabella Dessoulavy-Gładysz, DHL Express (Poland) Dla nas jako dla firmy logistycznej największym utrudnieniem jest brak dobrze rozwiniętej sieci dróg, ich niska jakość i nośność. To się zmienia, ale niestety zbyt wolno. Często daje się odczuć brak koordynacji w przeprowadzaniu remontów, zwłaszcza gdy prowadzone są w jednym mieście. Nie mamy przecież sieci autostrad, a to jest poważne utrudnienie nie tylko w ruchu krajowym, ale i międzynarodowym. Rozwój transportu intermodalnego hamuje brak rozwiniętej infrastruktury kolejowej. Na poziomie inwestycyjnym zmagamy się z barierami administracyjnymi i zbyt długim oczekiwaniem na decyzje. Choć oczywiście są wyjątki. Łódź i Wrocław to miasta zdecydowanie przychylne inwestorom. Jerzy Mazgaj, Prezes i główny udziałowiec Alma Market Obydwiema rękami podpisuję się pod tezą, że gospodarka nie jest ważna dla rządu. Tylko się mówi o wspieraniu firm i ułatwieniach dla biznesu, a przykładów nie widać. Wprowadzenie podatku liniowego rzędu 18 – 20 proc. bardzo by pomogło. Wystarczy popatrzeć na kraje ościenne, które na takich rozwiązaniach bardzo zyskały. Dzisiaj obciążenia podatkowe w Polsce są zdecydowanie za duże. Trzeba jeszcze dodać powszechną biurokrację i mnożenie zezwoleń i koncesji. Poza tym została uchwalona fatalna ustawa utrudniająca budowanie nowych sklepów, która działa w interesie określonych sieci handlowych i jest ewidentnie sprzeczna z zasadą równego traktowania firm. Grzegorz Polak, prezes Pol-maku Bolączką mały i średnich przedsiębiorstw jest brak przepisów, dzięki którym mogłyby być partnerami dla sieci handlowych. Obecnie pozycja sieci jest zbyt silna, co uniemożliwia np. wynegocjowanie podwyżek cen na odpowiednim poziomie. Nadal jednym z największych problemów jest też brak rąk do pracy. W związku z tym firmy zmuszone są podnosić wynagrodzenia, a niekiedy także zatrudniać niewykwalifikowanych pracowników lub więźniów. Prowadzeniu działalności gospodarczej nie służy także w dalszym ciągu nadmiernie rozbudowana biurokracja oraz zbyt skomplikowane procedury prawne i administracyjne. Grzegorz Pysz, wiceprezes spółki Smak Największym problemem eksporterów jest zbyt mocny złoty. Dlatego Polska powinna jak najszybciej znaleźć się w strefie euro. To jedyny sposób, aby ustabilizować sytuację. Przedsiębiorcom z branży spożywczej, którzy tak jak ja zamierzają skorzystać z funduszy unijnych, brakuje także rzetelnych informacji, kiedy i na jakich zasadach będą mogli się ubiegać o dofinansowanie. Należałoby także ułatwić nieco procedury, ponieważ uzyskanie dotacji było do tej pory skomplikowane. Masowa emigracja sprawiła, że brakuje pracowników. Aby zatrudnić fachowców, trzeba oferować im znacznie wyższe wynagrodzenia. W tym roku moja firma podniosła płace dwukrotnie, w sumie o 15 – 20 proc. Piotr Krupa, dyrektor Krupa Nieruchomości Zlikwidowanie możliwości odliczania kosztów reprezentacji firmy też utrudnia działalność. Spotkanie biznesowe czy prezent dla klienta, choć pochodzą z budżetu firmy, są opodatkowane jak dochód. Zbyt duże są obciążenia związane z pracownikami. Wciąż opłaca się współpracować z ludźmi w każdej formie, tylko nie na umowę o pracę. Do tego dochodzi absurdalność niektórych przepisów. Podam przykład: prowadzę i pośrednictwo w nieruchomościach, i doradztwo finansowe. Jeśli któraś z działalności przewyższy drugą pod względem obrotów, muszę zgłosić się do GUS i zmienić sposób naliczania składek ZUS.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL