fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Małysz patronem ulicy w Przemyślu?

Adam Małysz ze swoim sobowtórem z białej czekolady w Wiśle w 2001 r.
Fotorzepa, Lucjusz Cykarski Luc Lucjusz Cykarski
Fan z Przemyśla chce, by skoczek został patronem ulicy. Władze są "za". Ale nie wszyscy podzielają ten entuzjazm
Kiedy w ubiegły czwartek wieczorem Adam Małysz ogłosił zakończenie sportowej kariery, nawet jego największym konkurentom w skokach zrobiło się smutno. A fani już tęsknią.

Ambasador na cokół

Na samo wspomnienie kilkunastu lat sukcesów skoczka łza w oku zakręciła się też Marcinowi Radochońskiemu z Przemyśla. – Uznałem, że to doskonały moment na uczczenie genialnego sportowca. Swoimi wyczynami na skoczni i skromną postawą w codziennym życiu łączył Polaków. Był wspaniałym ambasadorem naszego kraju – podkreśla Radochoński. Już następnego dnia zwrócił się więc do prezydenta Przemyśla Roberta Chomy z postulatem nazwania imieniem Małysza ulicy lub jakiegoś obiektu. – Wspaniale zapisał się w historii Polski i sportu, więc należy mu się to jak chłopu ziemia – przekonuje kibic.
Propozycja spodobała się prezydentowi. – Małysz to postać, która przyniosła Polakom wiele dobrego, wzór do naśladowania, który jest wart uczczenia – przyznaje Witold Wołczyk z kancelarii prezydenta miasta. Ale zaznacza, że na zmianę nazwy którejś z obecnych ulic nie ma szans. – Rozważymy ten pomysł, jeśli w mieście pojawi się nowa ulica lub inne odpowiednie miejsce, np. rondo – dodaje. Wniosek Radochońskiego trafi do komisji ds. nazewnictwa ulic, która z kolei skieruje go do konsultacji właściwej radzie osiedla. – To mieszkańcy powinni zdecydować o patronie bliskiego im miejsca – zaznacza Witold Wołczyk. Do pomysłu z dystansem podchodzi jednak Bogusława Pieczyńska, prezes Towarzystwa Przyjaciół Przemyśla i Regionu.<\f>– Nic nie wiem o związkach Adama Małysza z Przemyślem, a także tradycjach związanych ze skokami narciarskimi w Przemyślu – tłumaczy. Jej zdaniem nazywanie szkół, ulic czy placów nazwiskami osób żyjących nie jest dobrym pomysłem. – Co nie oznacza, że nie jestem bardzo dumna z osiągnięć Adama Małysza, jednej z ikon polskiego zimowego sportu – zastrzega.

Duma i kompleksy

Choć przy ul. Adama Małysza nikt jeszcze w Polsce nie mieszka, to najlepszy polski skoczek już dziesięć lat temu doczekał się 2,5-metrowej figury. Z białej czekolady. Stoi w holu domu zdrojowego w centrum Wisły. W Wiśle-Malince jest skocznia narciarska im. Małysza. – Z niej jest naprawdę dumny – mówi Adam Goszyk z Fan Clubu Bocian, który zrzesza kibiców skoków narciarskich z Wisły. – Ulica Małysza to ciekawy pomysł, ale trzeba zachować umiar, by nie pojawiały się pomysły stawiania mu w całej Polsce pomników. To byłaby przesada. Dr Kazimierz Ożóg, historyk sztuki i autor książki "Miedziany pielgrzym. Pomniki Jana Pawła II w Polsce w latach 1980 – 2005", wyjaśnia, że choć nie ma obostrzeń prawnych, to lokalnie mogą wystąpić ograniczenia zamykające możliwość uhonorowania osoby żyjącej pomnikiem czy nazwą ulicy. – To wynika z lęku, że jej biografia nie jest zamknięta i po pewnym czasie duma może zamienić się we wstyd – mówi dr Ożóg. Takiego zagrożenia nie było w przypadku Jana Pawła II, któremu tylko w Polsce postawiono za życia ponad 200 pomników. Podczas trwania pontyfikatu został też patronem wielu ulic, placów, skwerów. – Polacy mają potężny kompleks bycia narodem nieistotnym, więc kiedy pojawił się ktoś tak znaczący jak Jan Paweł II, rzuciliśmy się na niego jak sępy – uważa historyk sztuki. Jego zdaniem podobny mechanizm zadziałał w przypadku Małysza, który przez lata dostarczał Polakom wielu wzruszeń. – Dlatego zasługuje na to, by go szanować, ale na ulicę jest chyba za wcześnie. On ma całe życie przed sobą – dodaje dr Ożóg.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA