fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Churchill i Jerzy VI nie bez skaz

Uroczysta inspekcja okrętów HMS „Exeter” i HMS „Ajax”, sierpień 1940. Od lewej: książę Kentu, premier Neville Chamberlain, pierwszy lord Admiralicji Winston Churchill, oficerowie marynarki oraz na prawym skraju król Jerzy VI z królową Elżbietą (fot. Gerry Cranham/Fox Photos/Getty Images/FPM)
GETTY IMAGES/FPM
Nagrodzony Oscarem film Toma Hoopera podtrzymuje mit o Windsorach dzielnie stawiających czoła Hitlerowi. Tymczasem gdyby to od nich zależało, brytyjska godzina chwały nigdy by nie nadeszła
„Jak zostać królem" to znakomicie zrealizowany film. Jego fabuła zawiera urzekającą ludzką historię opowiedzianą tak, by odwołać się do anglofila ukrytego w każdym bardziej wyrobionym widzu. Ale jednocześnie ten film propaguje toporne zafałszowanie historii. Jeden z niewielu źle obsadzonych aktorów – Timothy Spall jako Winston Churchill – jest głównym nosicielem tego procederu pisania dziejów na nowo. Odgrywa on postać niewzruszonego przyjaciela jąkającego się księcia i stojącej u jego boku księżnej oraz polityka sprzyjającego godnemu męża stanu rozwiązaniu kryzysu, jaki stworzyła abdykacja starszego brata księcia, czyli króla Edwarda VIII.

Tymczasem Churchill pozostawał – tak długo, jak się dało – przyjacielem nadętego, zepsutego, sympatyzującego z Hitlerem Edwarda VIII. Co więcej, pozwolił, by jego uczuciowe przywiązanie do tej kreatury nadwerężyło zmontowaną z wielkim trudem koalicję sił starających się przeciwstawiać nazizmowi i ugłaskiwaniu Hit...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA