Motoryzacja

Duża moc ukryta w małym silniku

Golf jako jeden z niewielu samochodów w swojej klasie ma wszystkie koła zawieszone niezależnie
Rzeczpospolita, Robert Przybylski rp Robert Przybylski
Auto z małym silnikiem może, niczym dwulitrowa wersja, szybko się rozpędzać, a do tego mało spala. Jednak taki techniczny majstersztyk sporo kosztuje.
Jedna z usportowionych wersji Volkswagena Golfa ma silnik o mocy 170KM i pojemności zaledwie 1,4 l. W przeciwieństwie do silników motocyklowych volkswagenowska benzyna nie osiąga tej mocy przy 13 tysiącach obrotów, ale przy całkiem zwyczajnych 6 tysiącach. Do tego wcale nie trzeba silnika tak wysoko "kręcić" - auto sprawnie rozpędza się niemal od biegu jałowego. Gdy wskazówka obrotomierza minie znak 1500 obrotów, moment jest na tyle duży, że samochód coraz mocniej przyspiesza. Przy 2 tysiącach obrotów bezwładność wciska moje plecy w oparcie fotela i dopiero powyżej 4 tysięcy przyspieszenie słabnie. Na dodatek nie słychać żadnego jazgotu -spod maski dobiega do moich uszu tylko stłumione burczenie.
Skąd takie osiągi małego silnika o pojemności zaledwie 1,4 litra? Z podwójnego doładowania. Pod maską upchnięto sprężarkę mechaniczną i turbosprężarkę. Mechaniczna pompuje powietrze do cylindrów nawet na małych obrotach, przy wyższych z kolei jej pracę przejmuje napędzane spalinami turbo. Dzięki tej komplikacji nie czuć turbodziury - niezależnie od prędkości obrotowej silnika i samochodu, kierowca po wciśnięciu pedału gazu zawsze może liczyć na wzrost momentu i przyspieszenie podobne do spotykanego w samochodach z dwulitrowymi silnikami. Na dodatek auto nie jest żarłoczne - w normalnej, miejskiej jeździe zużywa ok. 9 l/100 km, a na trasie spala nawet o dwa litry mniej. Wciskam pedał gazu głębiej, ciśnienie dochodzi do 2,5 bara, a zużycie podskakuje do ponad 10 l/100 km. Jest to i tak poniżej spalania starych silników. Cudowny świat? Może. Największym minusem jest wysoka cena takiego silnika, kolejnym, znacznie mniej dolegliwym, zadyszka, jaka występuje, gdy podczas przyspieszania nagle przestaję dodawać gazu. Silnik wtedy lekko posykuje i trzęsie, bo rozpędzone w kanałach sprężarek powietrze z trudem przepływa przez zawory upustowe. Mały, lekki silnik ma jeszcze jedną zaletę - auto poprawnie się trzyma drogi. VW Golf GT ma lżejszy przód od poprzednika o podobnej mocy i dzięki temu samochód jest lepiej wyważony i łatwiej wchodzi w zakręty. Na łukach prowadzi się spokojnie. Dodatkowo opony o rozmiarze 225/45 R 17 zwiększają precyzję prowadzenia - golf szybko reaguje nawet na niewielkie ruchy kierownicą. Sztywne amortyzatory szybko tłumią drgania i kołysanie nadwozia. Zawieszenie nie jest nadmiernie twarde. Golf GT ma sportowe ambicje, które styliści podkreślili nie tylko 17-calowymi kołami, ale także głębiej wyprofilowanymi, wygodnymi fotelami i krótką dźwignią zmiany biegów. Jej ruchy są niewielkie i kolejne przełożenia wchodzą płynnie i szybko. Tapicerka jest przyjemna w dotyku, a zamykany schowek w desce rozdzielczej wyłożony został czymś podobnym do czarnego zamszu. Wygląda bardzo elegancko, ale zostawia na schowanych tam przedmiotach drobne, czarne włoski. Wersja podstawowa kosztuje 94 590 zł, ale za lepiej wyposażone trzeba zapłacić ponad 100 tys. zł.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL