fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Niepewny los wielu członków rad nadzorczych

Wieloletni działacze spółdzielni mieszkaniowych zastanawiają się, czy nie stracili mandatów i czy dostaną pieniądze za udział w posiedzeniach. Wszystko przez lukę w przepisach
Nowelizacja ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych (DzU z 2007 r. nr 125, poz. 873), która obowiązuje od 31 lipca, przewiduje, że w radach nadzorczych nie mogą zasiadać osoby, które były ich członkami przez dwie kadencje z rzędu.
-Ustawa nic nie mówi o tym, czy powinny zostać odwołane, czy może automatycznie tracą mandaty - zauważa Żaneta Ogińska, wiceprzewodnicząca rady nadzorczej w spółdzielni Dążność w Nowym Dworze Mazowieckim.
-Jestem członkiem rady czwartą kadencję. Czy zostanę w niej jeszcze do końca kadencji, czyli do czerwca 2009 r.? -pyta nasz czytelnik Ireneusz G.
Na sprawę zwracają też uwagę inni członkowie rad nadzorczych, którzy chcieliby jak najszybciej usunąć z rad tych, co zasiadają w nich od wielu lat. Podobny problem jest z członkami rad, którzy jednocześnie są pracownikami spółdzielni.
- Szkoda, że ustawa tego jasno nie określa - mówi Jerzy Jankowski, przewodniczący Krajowej Rady Spółdzielczej. Jego zdaniem mandaty jednak nie wygasają. Uważa, że prawo nie powinno działać wstecz, dlatego wieloletni członkowie rad lub pracownicy spółdzielni nie stracili 31 lipca br. swoich mandatów.
Takie samo zdanie jak Jerzy Jankowski mają eksperci (patrz opinia). Można też odwołać się do historii uchwalania odpowiednich przepisów. Senat proponował przepis przejściowy, zakładający, że ograniczenia stosowałoby się do rad nadzorczych powołanych dopiero po 31 lipca. Sejmowi prawnicy uważali jednak, że pozwalałoby to na ich wybór na dwie następne kadencje. Dlatego poprawka senacka przepadła.
Podobnie orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie 28 lutego 2007 r. (sygn. IC 1407/06, wyrok nieprawomocny) w sprawie SM Bródno. Sąd uchylił uchwałę powołującą jedną z osób na trzecią z kolei kadencję, gdy zakazywał tego statut spółdzielni. Paweł G. zasiadał w radzie w latach 1998 - 2006. Choć od 2004 r. statut zabraniał wyboru na trzecią kadencję z rzędu, Paweł G. rok temu znowu został wybrany. Sąd uznał, że to złamanie prawa. Decydował przecież moment wyboru, a wtedy Paweł G. miał za sobą już dwie pełne kadencje.
Sąd uznał jednocześnie, że gdyby w chwili wejścia zakazu w życie trwała już trzecia kadencja, to Paweł G. nie straciłby mandatu i mógłby zasiadać w radzie do 2010 r.
Gdyby wygasły mandaty większości członków zasiadających w radzie nadzorczej, to doszłoby do paraliżu tego organu. W wielu spółdzielniach w radach od lat zasiadają bowiem te same osoby. Tymczasem to jedne z najważniejszych organów spółdzielni. Sytuacja jest trudna, bo o wygaśnięciu bądź nie mandatu może ostatecznie zdecydować dopiero sąd. Utrata mandatu przez pojedyncze osoby nie grozi natomiast zablokowaniem prac. Rada - choć niekompletna - może podejmować decyzje.
Rada m.in. bada okresowe sprawozdania, kontroluje sposób załatwiania przez zarząd wniosków spółdzielców, uchwala też programy inwestycyjne i remontowe. W dużych spółdzielniach rady z reguły wybierają też zarząd.
Przez brak przepisów przejściowych nie wiadomo też, według jakich zasad wypłacać wynagrodzenia członkom rady nadzorczej. Zgodnie z dodanym przez nowelizację art. 8ust. 1 pracują społecznie, chyba że statut przewiduje dla nich ryczałtowe wynagrodzenie, nie wyższe niż 936 zł. W wielu spółdzielniach dotychczas płaciło się im za każde posiedzenie. Członkowie rad boją się, że teraz nie ma już do tego podstawy prawnej i do czasu zmiany statutu muszą pracować za darmo. Postanowienia statutu (o płaceniu za każde posiedzenie) nie mogą być bowiem sprzeczne z przepisami ustawy, która każe płacić ryczałtem.
Problemu nie mają jedynie spółdzielnie, w których już teraz są ryczałty. Tak jest w SM Budowlani w Bydgoszczy: członkowie rady dostają ok. 400 zł miesięcznie niezależnie od liczby posiedzeń.
- Nie ma podstaw, aby im nie płacić - przekonuje Marek Magdziarz, prezes spółdzielni.
Masz pytanie do autora, e-mail: m.kosiarski@rzeczpospolita.pl
Trudno obronić pogląd, że mandaty członków rad nadzorczych wygasły automatycznie w dniu wejścia w życie nowelizacji (czyli 31 lipca br.). Brakuje przepisów przejściowych, ale wtedy trzeba zastosować zasadę, że prawo nie działa wstecz (lex retro non agit).Zakaz wyboru do rady nadzorczej osób, które w niej już długo zasiadają, obowiązuje więc dopiero od 31 lipca. Art. 10 ust. 1 ustawy nowelizującej przewiduje jedynie, że bierze się pod uwagę dotychczasowy staż w radzie - także ten sprzed dnia jej wejścia w życie. Nowych rad nadzorczych dotyczy też ograniczenie kadencji do maksymalnie trzech lat. Również dopiero od wyborów rad odbytych po 31 lipca z mocy prawa nieważna będzie uchwała o wyborze do rady nadzorczej pracownika spółdzielni.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA