Magistrowie/studenci

Adwokatura przeciwko osłabianiu systemu pomocy prawnej

rysuje Paweł Gałka
Nieznane
Jakość usług prawniczych zależy od poziomu merytorycznego, stopnia wykształcenia, ustawicznej edukacji. Należy o tym pamiętać, oddając ludzkie sprawy w ręce osób, które mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc - twierdzi adwokat, wiceprezes Naczelnej Rady Adwokackiej, przewodniczący Komisji Praw Człowieka
Parę dni temu minister sprawiedliwości przedstawił założenia projektu ustawy o zasadach świadczenia usług prawniczych. Kilka godzin później projekt pojawił się na stronach internetowych Ministerstwa Sprawiedliwości. Nie tylko proponowane rozwiązanie, ale także sposób ich zaprezentowania pozostawiają wiele do życzenia.
Opracowywany, jak się wydaje od dawna, projekt ważnej dla społeczeństwa regulacji utrzymywany był w ścisłej tajemnicy. Jest to tym bardziej zadziwiające, gdy się zważy, że dotyczy on istotnej z punktu widzenia interesu obywateli problematyki świadczenia pomocy prawnej, a nadto wprowadza diametralnie inny od dotychczasowego - stan prawny. Projekt przygotowano bez miarodajnej konsultacji społecznej, o pozyskaniu opinii środowisk i instytucji prawniczych nie mówiąc, bez oparcia się na rzetelnie zebranych i zanalizowanych danych. Dane takie -wymagane w prawidłowo prowadzonym procesie tworzenia nowych regulacji - zastąpiło odwołanie się do obiegowych i niemających potwierdzenia w faktach opinii oraz metodologicznie niepoprawnie zestawionych informacji. Nie mówiąc już o tym, że przedstawione w materiałach MS dane dotyczące np. rozwiązań w innych państwach europejskich wprowadzają opinię publiczną w błąd. Autorom projektu, sądząc z przedstawionego uzasadnienia, przyświecają dwa założenia: przekonanie o rzekomo astronomicznych cenach usług prawniczych oraz o niedopuszczaniu młodych i zdolnych absolwentów studiów prawniczych do świadczenia pomocy prawnej. Założeniom takim blisko jednak do opinii płynących z magla, a zupełnie daleko do rzetelnie zbadanego stanu.
Fakty dowodzą, że co najmniej od egzaminu na aplikacje przeprowadzonego w 2005 r. brak zastrzeżeń co do tego. Dostęp do adwokatury uzależniony jest wyłącznie od poziomu merytorycznej wiedzy kandydata. Dostęp do profesji adwokata stał się otwarty, umożliwiając szerokim rzeszom osób, które zdały egzamin wstępny na określonym przez MS poziomie, rozpoczęcie szkolenia. Dokonane w 2005 r. zmiany, jakkolwiek większość z nich znalazła się pod pręgierzem ostrej krytyki Trybunału Konstytucyjnego, spowodowały, że państwo wzmocniło swój nadzór nad procesem przyjmowania do zawodów prawniczych. Nie istnieje zatem problem zazdrosnego strzeżenia interesu korporacyjnego - jak to się stale wmawia - przez samorządy prawnicze. Takim opiniom kłam zadaje także udział samorządów w konsultowaniu z MS projektu nowelizacji ustawy, koniecznej po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, którego wytycznych zawartych w uzasadnieniu analizowany projekt zdaje się nie dostrzegać. Podobnie rzecz się ma z kolejnym argumentem, którym szermują projektodawcy: z rzekomo astronomicznym kosztem usług prawniczych oraz wysokimi dochodami adwokatów. Jest to osąd nierzetelny i niesprawiedliwy. W żadnej dziedzinie życia nie jest tak, że usługa bądź produkt mogą być jednocześnie bardzo tanie i wysokiej jakości. Jakość zależy od poziomu merytorycznego, stopnia wykształcenia, ustawicznej edukacji - od aplikacji począwszy, na codziennej pracy samokształceniowej skończywszy. Ale to projektodawców nie interesuje, tak jak nie interesują ich skutki wadliwych porad, niepowetowane i nieodwracalne szkody, jakie może spowodować zły, bo niewykształcony doradca. Jest wśród adwokatów nieliczna, aczkolwiek przyciągająca uwagę mediów, grupa bardzo dobrze sytuowanych, prowadzących ogromne, wielomilionowe czy miliardowe procesy, doradzających wielkim giełdowym firmom, bankom czy inwestorom zagranicznym, specjalizujących się w niszowych, a zarazem wysoko płatnych dziedzinach prawa. Jest grupa plasująca się na średnim poziomie dochodów oraz ogromna, przytłaczająca rzesza adwokatów, których poziom życia nie odbiega od przeciętnego. To ta ostatnia grupa świadczy pomoc prawną statystycznemu Kowalskiemu w ważnych dla niego sprawach, które mają jednak z reguły charakter incydentalny, z rzadka i wyjątkowo przechodząc w system stałej pomocy prawnej. Dzieje się tak wcale nie ze względu na koszty, lecz z braku nawyku korzystania z pomocy prawnej w sprawach codziennych. Polacy dość rzadko -poza sytuacją wymuszoną przez prawo - korzystają z niej. Panuje bowiem błędne przekonanie, że do adwokata idzie się wtedy, gdy samemu nie można już sobie poradzić, a sprawy zaszły za daleko. Zasady świadczenia usług prawniczych obowiązują w Polsce od dawna. Celem i intencją projektu jest natomiast ich zburzenie i wprowadzenie do systemu prawnego - niespotykanej wcześniej - kategorii licencjonowanych doradców prawnych, a zatem dodatkowej grupy zawodowej, która w sposób legalny miałaby wykonywać czynności zastrzeżone dotychczas dla wykształconych profesjonalistów. Docelowo takie same, jeśli chodzi o ich zakres przedmiotowy, jak adwokaci i radcowie prawni. Chodzi zatem o stworzenie nowej grupy zawodowej, która nie podlegałaby wymogom zdobywania wiedzy i doświadczenia zawodowego w toku żmudnego procesu kształcenia, konieczności zdania jednego z najtrudniejszych egzaminów zawodowych, niezbędności stałego dokształcania, rygorom odpowiedzialności zawodowej i kierowania się zasadami obowiązujących kodeksów etycznych. Taka nowa grupa zawodowa nie podlegałaby wreszcie owym - znienawidzonym przez projektodawców - strukturom samorządów zawodowych, które nie tylko mają na celu kontrolowanie przestrzegania zasad wykonywania zawodu adwokata, reprezentowanie środowiska zawodowego na zewnątrz, ale także współuczestniczenie w procesie tworzenia i stosowania prawa. Projektodawcom chodzi więc oto, by dopuścić do pomocy prawnej szerokie rzesze osób uzależnionych wyłącznie i całkowicie odczynnika państwowego (Prawniczej Komisji Licencyjnej). Nieposiadających zatem niezależnego statusu ani przedstawicielstwa -na wzór samorządów prawniczych, które stale wykazują swój wolny od pokory stosunek do władz państwowych, z MS na czele. Przy lekturze projektu nieodparcie nasuwa się analogia do specyficznej grupy niepełnych lekarzy, jakimi w latach powojennych byli felczerzy dopuszczeni do leczenia chorych. Nie jest to więc projekt ustawy o zasadach świadczenia usług prawnych, jak sugeruje tytuł, lecz o licencjonowanych felczerach prawniczych. Takie rozwiązania przeniesione na grunt usług prawniczych uderzą przede wszystkim w potencjalnych klientów, bo pomoc prawna dyletantów może wyrządzić niepowetowane szkody. Autorzy projektu szeroko i demagogicznie odwołują się do rozwiązań występujących w innych państwach Unii Europejskiej. Tymczasem zupełnie inna kultura prawna np. państw skandynawskich, istniejące tam nawyki korzystania z pomocy prawnej fachowca w każdej dziedzinie życia -w Polsce niespotykane - nie mogą być bezkrytycznie przenoszone do naszych warunków. Wprowadzaniem opinii publicznej w błąd jest przywoływanie przykładu Hiszpanii. Obecnie jest tam wdrażany system aplikacji, w dużym stopniu wzorowany na polskich rozwiązaniach ustawowych. Podobnie rzecz się ma z Niemcami, gdzie przed laty zlikwidowano zbliżony do polskiego system aplikacji adwokackich, wprowadzając aplikację państwową. Obecnie otwarcie mówi się o powrocie do tamtego systemu. Nieprawdziwe są również informacje o rzekomo całkowicie wolnorynkowych zasadach świadczenia pomocy prawnej w Czechach (w rzeczywistości poprzez aplikacje). Tendencje rynkowe występujące w Unii, jakkolwiek istnieją, to nie zmierzają do stworzenia całkowicie wolnych od kontroli samorządów prawników. Takie hiperprorynkowe podejście projektodawców dziwi wobec całkowicie odmiennej polityki w innych dziedzinach prawa i życia publicznego. Oczywiście, stosując dotychczasowy sposób polemiki, można twierdzić, że adwokatura broni status quo, że ochrania interesy ekonomiczne swoich członków. Warto jednak choćby na chwilę dopuścić tezę, że samorząd adwokacki może się kierować względami społecznymi i dostrzec w proponowanych rozwiązaniach poważne zagrożenia. Te zagrożenia to oddanie ludzkich -choćby obiektywnie najmniejszych, ale dla każdej jednostki najważniejszych - spraw w ręce osób, które mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Takim rozwiązaniom adwokaci polscy w imię fundamentalnych zasad i wartości będą zawsze przeciwni.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL