Radcowie

Rząd ma mieć silniejszy nadzór nad korporacjami

Zbigniew Ziobro chce występować bezpośrednio do sądu dyscyplinarnego z wnioskiem o wszczęcie postępowania wobec adwokata lub radcy prawnego. Uważa, że rzecznicy zbyt często umarzają sprawy swoich korporacyjnych kolegów
Ministerstwo Sprawiedliwości nie zamierza odstąpić od gruntownych zmian w korporacyjnym sądownictwie dyscyplinarnym. Nadal chce odebrać korporacjom postępowania dyscyplinarne i przenieść te sprawy do sądów powszechnych. Projekt ustawy jest już w Sejmie. Na razie jednak Ziobro, niezadowolony z dzisiejszych przepisów, zamierza szybko wprowadzić zmiany w ustawach korporacyjnych na mniejszą skalę. - To dopiero pierwszy krok do uzdrowienia korporacji - zapewnia "Rz" wiceminister sprawiedliwości Andrzej Kryże.
Na większość zmian korporacje się godzą, choć są wyjątki. Do spornych należy propozycja przyznająca ministrowi sprawiedliwości prawo występowania bezpośrednio do sądu dyscyplinarnego o wszczęcie postępowania (dziś może wystąpić do rzecznika dyscyplinarnego). -Oznacza to, że sam minister lub jego podwładny musiałby przygotować w takiej sprawie akt oskarżenia - tłumaczy "Rz" radca prawny Władysław Lewandowski, sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych. - Rzeczywiście minister chce mieć prawo do występowania wprost do sądu dyscyplinarnego z wnioskiem o wszczęcie postępowania -przyznaje Kryże. I dodaje, że taki przepis jest bardzo potrzebny, bo pozwoli ministrowi reagować w najbardziej jaskrawych przypadkach. - A rzecznicy nie zawsze w tych sytuacjach zachowywali obiektywizm i zbyt często sprawy były umarzane już na tym etapie. Często interes korporacyjny stawiano wyżej niż interes publiczny -dodaje wiceminister.
Rządowy projekt zmian w przepisach regulujących funkcjonowanie samorządów adwokackiego, radcowskiego i notarialnego jest gotowy do drugiego czytania. Oprócz rozwiązań, które mają poprawić skuteczność kontroli ministra nad przestrzeganiem prawa przez władze korporacji, propozycje zmierzają też do ujednolicenia postępowań dyscyplinarnych. Projekt przewiduje, że zarówno krajowe władze samorządów, jak i rady oraz izby okręgowe będą musiały przesyłać ministrowi odpis każdej swojej uchwały w ciągu 21 dni od podjęcia. Minister zaś będzie miał trzy miesiące na zaskarżenie do Sądu Najwyższego uchwały, która - jego zdaniem - jest bezprawna (na wystąpienie do SN o uchylenie uchwały rażąco naruszającej prawo będzie miał sześć miesięcy). - Nie wszystkie uchwały będą analizowane drobiazgowo - uspokaja Kryże, ale dodaje, że wprowadzenie takiego obowiązku wobec działań korporacji jest konieczne. Przypomina podejmowane przez nie decyzje na granicy prawa albo nawet z jego naruszeniem, np. pewna rada adwokacka przeprowadziła egzamin adwokacki, mimo że aplikanci nie odbyli wymaganej przez prawo praktyki. Zgodnie z projektem minister będzie miał prawo wnieść odwołanie od każdego orzeczenia kończącego postępowanie dyscyplinarne wobec członków korporacji prawniczych. Sąd dyscyplinarny będzie mógł podać do publicznej wiadomości środowiska adwokackiego treść swojego orzeczenia, zalecając opublikowanie go w piśmie wydawanym przez adwokaturę. Rzecznicy dyscyplinarni samorządu adwokackiego i radcowskiego będą mieli obowiązek poinformowania ministra sprawiedliwości o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko prawnikowi. Rozprawa przed sądem dyscyplinarnym ma być jawna, chyba że groziłoby to ujawnieniem tajemnicy adwokackiej.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL