fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Polak może zostać prezydentem Białorusi

Jarosław Romańczuk
Fotorzepa, Raf Rafał Guz
Jerzy Haszczyński
Niesamowite, po raz pierwszy Łukaszenko zezwolił na pikiety - mówi Jarosław Romańczuk, Polak, który kandyduje na prezydenta Białorusi.
[b]Rz: Jest pan kontrkandydatem Aleksandra Łukaszenki, który jest tak długo u władzy, że już nawet nikt nie pamięta, co było na Białorusi przedtem. Nie boi się pan takiego rywala?[/b]
[b]Jarosław Romańczuk:[/b] Ten kandydat jest najsłabszy od 16 lat, ma 33 proc. poparcia. Jest skłócony ze wszystkimi, nawet z Rosją. System gospodarczy mu się wali. Gdyby półtora roku temu nie było wsparcia Międzynarodowego Funduszu Walutowego w postaci kredytu 3,5 mld dolarów, wydanego przez obecnego prezesa NBP Marka Belkę, który wtedy był dyrektorem europejskim tej organizacji, to sytuacja byłaby zupełnie inna.
[b] Czyli to Belka zawinił?[/b]
Belka chciał zrobić gest wobec Łukaszenki z nadzieją, że jest on skłonny do liberalizacji politycznej i gospodarczej. I polski MSZ też w to wierzył. Ale on zawiódł wszystkich. Stracił też poparcie swojego głównego sponsora od 16 lat, Kremla, który teraz bardzo ostro go atakuje.
[b]Jaki jest cel Kremla. Kogo chce osadzić w Mińsku?[/b]
Kreml 16 lat pracował wyłącznie z Łukaszenką. Ambasada Rosji nigdy się nie spotykała z przedstawicielami opozycji. Dziś Łukaszenko jest projektem, który nie jest potrzebny Kremlowi, ale innych projektów dla Białorusi nie ma. Nie ma na Białorusi Janukowycza. Nie ma oligarchów, którzy by postawili na kogoś innego. Dlatego Kreml reaguje raczej emocjonalnie niż geopolitycznie. Myśli, że kiedy ktoś inny zostanie prezydentem, będzie zmuszony do negocjacji z Rosją. Ale my zajmujemy twardą pozycję. Jesteśmy za handlem z Rosją, za współpracą bez wiz. Ale nie wierzymy w jedno państwo. Nie wierzymy w unię celną.
[b]Mówi pan „my”. Chodzi o część opozycji?[/b]
Jestem ze Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Ale w partiach demokratycznych nie ma człowieka, który by miał inną opinię. Zdajemy sobie sprawę, że jeśli zamkniemy się na Rosję, to 45 – 50 proc. miejsc pracy w przemyśle zostanie zlikwidowanych. Dlatego musimy współpracować z Rosją, ale współpraca musi być na zasadach wolnego handlu, a nie na zasadach oligarchów i monopolistów.
[b]Naprawdę wierzy pan, że może wygrać wybory prezydenckie na Białorusi?[/b]
Wygra ten człowiek, który przemawia przede wszystkim do Białorusinów. Przez osiem dni kampanii rozmawiałem z ludźmi na pikietach. To jest coś niesamowitego, po raz pierwszy od 16 lat Łukaszenko zezwolił na przeprowadzenie pikiet, zbiór podpisów w każdym miejscu w całym kraju. I korzystamy z tego. Nie mamy dostępu do telewizji, ale mamy dostęp do ludzi.
[b] Po co jest kilku kandydatów opozycji, nie możecie się dogadać, żeby to pan był tym jedynym?[/b]
Rok temu proponowaliśmy strategię wyznaczenia jednego kandydata. Jeden człowiek był przeciwko – Aleksander Milinkiewicz. Teraz nie kandyduje.
[b]Najbardziej znany za granicą.[/b]
Na tym polegał problem, że zamiast pracować w kraju, pracował raczej za granicą. Miał poparcie Polski i Brukseli, a nie ludzi w Homlu, Witebsku albo Grodnie. Po rejestracji kandydatów usiądziemy za stołem i ustalimy, żeby jedynym kandydatem sił demokratycznych był ten, kto ma największe szanse na zwycięstwo.
[b] To może być pan?[/b]
Tak. Ja konsoliduję nie tylko te 25 proc. – zwolenników sił demokratycznych, ale też 40 proc. elektoratu, któremu zależy na reformach gospodarczych, na otwarciu kraju. Ci ludzie nie wspierają tradycyjnej opozycji. Jestem odbierany jako ekonomista, raczej technokrata niż człowiek związany z tradycyjną opozycją.
[b] Czy to w ogóle możliwe, by Polak został prezydentem Białorusi?[/b]
Jestem patriotą Białorusi, wiceprzewodniczącym partii białoruskiej. To jest polityka mojego kraju.
[b]Nie zaszkodzi panu to, że jest pan Polakiem?[/b]
To przeszkadza szowinistom. I białoruskim, i rosyjskim, którzy myślą, że każdy, kto jest katolikiem i Polakiem, jest przeciwnikiem Rosji. Miałem dziesiątki spotkań i nikt mi nie mówił: jesteś Polakiem i dlatego nie możesz zostać prezydentem. Dlatego zostanę prezydentem.
[i] —rozmawiał Jerzy Haszczyński[/i]
[ramka] Jarosław Romańczuk jest wiceprzewodniczącym jednego z głównych ugrupowań opozycji białoruskiej, Zjednoczonej Partii Obywatelskiej, i ekonomistą. Polak, urodzony w 1966 roku w Sopoćkiniach pod Grodnem. Należy do nieuznawanego przez Mińsk Związku Polaków. Kandyduje na prezydenta Białorusi w wyborach 19 grudnia[/ramka]
[b]Obejrzyj rozmowę Jerzego Haszczyńskiego z Jarosławem Romańczukiem w tv.rp.pl[/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA