fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Show-biznes

Liza Minnelli wraca do Las Vegas: Liza's at the Palace

Liza Minnelli podczas występu we Frankfurcie nad Menem, czerwiec 2009 roku
AFP
Koncertem w Las Vegas i płytą "Confessions" Liza Minnelli wyznaje miłość muzyce - pisze Paulina Wilk
Odebrała wszystkie ważne nagrody: filmowe Złote Globy i Oscara za kreację w "Kabarecie", Emmy za programy telewizyjne, Grammy za nagrania płytowe, Tony za musicale. Ale jej talent rozkwita w pełni podczas solowych występów, przez które Minnelli pędzi czterokonnym zaprzęgiem, niosą ją: śpiew, entuzjazm, talent aktorski i charyzma.
[wyimek][link=http://empik.rp.pl/confessions-minnelli-liza,prod58907345,muzyka-p]"Confessions" - zobacz na Empik.rp.pl [/link][/wyimek]
[srodtytul]Wzloty i upadki [/srodtytul]
Wydany właśnie na DVD ubiegłoroczny koncert w Las Vegas [link=http://empik.rp.pl/at-the-palace-minnelli-liza,prod58907340,muzyka-p]"Liza's at the Palace"[/link] jest kwintesencją amerykańskiej rozrywki i testamentem epoki, która dobiega końca. Dla artystek takich jak Minnelli granica między życiem a sceną nie istniała: z jednej strony prywatne doświadczenia stawały się pożywką dla pulsujących emocjami widowisk, z drugiej światła reflektorów pozwalały przeżywać prywatne wzloty i upadki. Wizerunek gwiazdy splatał się z jej autentyczną biografią.
[wyimek][link=http://empik.rp.pl/at-the-palace-minnelli-liza,prod58907340,muzyka-p]"Liza's at the Palace" - zobacz na Empik.rp.pl [/link][/wyimek]
Minnelli zdobyła wszystkie zaszczyty i nie ma nic do ukrycia – stworzyła najbardziej osobisty program w karierze. Można nie lubić muzycznych kabaretów, ale pasja i szczerość Minnelli wystarczają, by zachwycić. Dziś nawet bardziej niż przed laty, bo trudno wskazać młode wokalistki, które potrafiłyby utrzymać napięcie i fascynację widzów w dwugodzinnym show, stojąc samotnie przy mikrofonie. I takie, o których można z przekonaniem powiedzieć, że kochają scenę.
Minnelli czerpie z dorobku wspaniałych kompozytorów i swych poprzedniczek, ale przede wszystkim z siebie. Na początku wieczoru śpiewa "I Would Never Leave You" – miłosną deklarację w sprawie muzyki i publiczności. Artystka, na zmianę wielbiona i zapominana, zwierza się: "Zawsze tu byłam, dokąd mogłabym odejść?". Słowa nabierają szczególnego znaczenia, gdy płyną z ust 64-letniej kobiety, czterokrotnie rozwiedzionej, która dziś poświęca się niemal wyłącznie pracy, niestrudzenie koncertuje i nagrywa.
Przy jej interpretacjach utworu Charlesa Aznavoura "What Makes A Man A Man" czy standardów takich, jak "He's Funny That Way", po plecach przebiega dreszcz: Minnelli potrafi przekonać, że doświadczyła wszystkiego, o czym śpiewa. Jest na zmianę komediantką, kobietą zalęknioną i spełnioną. Nie włączyła do koncertu utworów o miłości, lepiej wychodzą jej numery o zabójstwie męża ("If You Hadn't, You Wouldn't") i przyjaźni z samą sobą ("My Own Best Friend"). Liza puszcza oko, przecież jesteśmy w kabarecie.
[srodtytul]"New York" w Las Vegas [/srodtytul]
Drugi akt poświęciła Kay Thompson, swojej matce chrzestnej i kobiecie, która uczyła śpiewu całe studio Metro Goldwyn Meyer, z Frankiem Sinatrą i Leną Horne włącznie. Widowisko nabiera tempa, kurtyna idzie w górę, odsłaniając ukrytą dotąd w tle orkiestrę. Rozbrzmiewa szybki swing, a Minnelli w towarzystwie czterech młodych śpiewaków, kontynuujących tradycję męskich grup wokalnych z lat 40., tańczy, uwodzi i świetnie się bawi. Opowiada o pierwszych występach u boku matki – Judy Garland, wtrąca anegdoty, których dowcipne puenty podnoszą na duchu. A kończy tym, od czego każdy artysta zaczyna – marzeniem o karierze. Nie byle jakiej, tylko nowojorskiej. Kolejne wersy "New York, New York" śpiewa jak listę swoich dokonań. W tej piosence budzą się wszystkie jej siły i temperament. Wygląda, jakby dopiero się rozgrzewała.
Na scenie w Las Vegas jej sojusznikiem i dobrym duchem był główny akompaniator Billy Stritch. "Dzieciak, a gra jak staruszek, zna wszystkie chwyty" – pomyślała, gdy po raz pierwszy usłyszała go w barze. Wybiegła wtedy z prób w Carnegie Hall, głodna jak wilk i zdenerwowana, bo bezskutecznie szukała aranżera serii koncertów. Jak się później okazało, wyprzedano je na pniu. Trzy tygodnie przy kompletach na widowni, wielki sukces, jeden z wielu jej powrotów. Ze Stritchem współpracuje od 19 lat. Właśnie nagrali jazzowy album "Confessions", trochę przypominający ostatnie nagrania Barbry Streisand z płyty "Love Is the Answer". Tu także najważniejsza jest intymna atmosfera i prostota aranżacji – poczucie bliskości, nie show.
Minnelli śpiewa "bez osłon" – jest tylko ona i fortepian, żadne triki niemożliwe. Zdarza się, że głos drży niepewnie, nie jest już tak posłuszny jak przed laty. Zmieniła się jego barwa, ale temperatura nie spadła. Wokalna i aktorska perfekcja pozwalają jej żonglować nastrojami – od romantycznych "All The Way" i "I Got Lost in His Arm" po ironiczną "He's a Tramp". Jednak słuchanie Minnelli to za mało. Nie widać jej iskrzących oczu ani podekscytowania. A trzeba zobaczyć, jak staje się piosenką.
[ramka] [b]Liza Minnelli, aktorka i wokalistka, gwiazda musicali [/b]
Córka reżysera Vincente Minnelli i aktorki Judy Garland. Debiutowała jako dziecko w 1949 roku w stworzonym przez rodziców filmie "Good Old Summertime".
Dorastała w studiach Hollywood i podczas tras koncertowych. Pierwszą solową płytę "Liza! Liza!" wydała w połowie lat 60., występowała z matką w prestiżowych teatrach; za dorosły debiut filmowy otrzymała pierwszą nominację oscarową.
Statuetkę odebrała trzy lata później, w 1972 roku, za brawurową kreację Sally Bowles w "Kabarecie" Boba Fosse'a i rozpoczęła karierę telewizyjną. W latach 80. i 90. koncentrowała się na koncertach solowych. W XXI w., z dwoma sztucznymi biodrami, wciąż tańczy i śpiewa. Za show "Liza's at the Palace" otrzymała nagrodę Tony.
[i]pw[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA