fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Gabryel: zmiany na uniwersytetach - im szybciej, tym lepiej

Szkoły wyższe działające w państwach Unii Europejskiej – w tym, oczywiście, w Polsce – mają w najbliższym czasie tak zmienić swój sposób kształcenia, aby jego efekty były porównywalne w ramach całej Wspólnoty.
Obrazowo mówiąc, z absolwentami europejskich uczelni ma być za kilka lat tak, że niezależnie od tego, którą skończą szkołę, będzie wiadomo, czego można się po nich spodziewać, co wiedzą i co potrafią.
Ale to tylko jedno z wymagań, które również na nasze uczelnie nakładają rozwiązania zaaprobowane przez Parlament Europejski w 2008 roku. Drugim jest inna zasadnicza odmiana: konieczność podporządkowania filozofii kształcenia zdobywaniu umiejętności, którymi ma się móc wykazać absolwent każdej uczelni. To jedno z kluczowych zaleceń dokumentu, który za kilka tygodni trafi do wszystkich szkół wyższych w Polsce, a do którego już dotarła "Rz".
– Dotąd ważniejsze były tzw. standardy kształcenia, czyli informacja o tym, jakie przedmioty student zaliczył i ile godzin na to przeznaczył. Teraz będzie to sprawą drugorzędną, bo najważniejsze ma być to, co student osiągnął, biorąc udział w zajęciach – konkluduje w rozmowie z "Rz" rektor Uniwersytetu Warszawskiego prof. Katarzyna Chałasińska-Macukow.
A więc uczelnia jako miejsce zdobywania wiedzy, która powinna (musi?) służyć (wyłącznie?) zdobywaniu umiejętności. Absolwenci takich europejskich uczelni będą podczas studiów mobilizowani do nabywania umiejętności uczenia się przez całe życie, pracy w zespole, skutecznego komunikowania się w grupie, przedsiębiorczości.
Jakie z tego płyną wnioski dla Polski? Nasze szkoły wyższe plasują się w rankingach najlepszych uczelni świata zawstydzająco nisko, bo dopiero w czwartej setce. Co, niestety, w pewnym uproszczeniu oznacza, że jakość polskiego kształcenia też jest podobnej, nie najwyższej próby.
W tej sytuacji naprawdę nie warto kruszyć kopii o to, czy zmiany są polskiemu systemowi kształcenia wyższego potrzebne czy też nie. Bo oczywiście są potrzebne. I to im szybciej, tym lepiej.
Dobrze byłoby jednak, gdyby przy okazji ich przeprowadzania nie pozbyto się tego, co w naszych szkołach wyższych szczególnie cenne, oryginalne – osobne i niepowtarzalne, a co nie musi się mieścić w zaproponowanym euromodelu. Czyli – najogólniej mówiąc – tego wszystkiego, co odróżnia na przykład Uniwersytet Warszawski od Jagiellońskiego, jak odróżnia na przykład Harvard od Oxfordu.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA