fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Hołówka: Kpina z metafizyki

Jacek Hołówka
Fotorzepa, dp Dominik Pisarek
Fakt, że kobieta jest bezpłodna, a mężczyzna jest impotentem, nie wynika z decyzji Boga. Tu chodzi o naturalne, wynikające z fizjologii przeszkody – uważa filozof
Bezpłodność staje się powoli chorobą cywilizacyjną. W Polsce dotyczy już 20 procent par. Dlatego należy się cieszyć z przyznania Nagrody Nobla brytyjskiemu naukowcowi prof. Robertowi Edwardsowi. Jego wkład w badania nad leczeniem bezpłodności jest nieoceniony.
Tegoroczny laureat Nobla jest osobą, która bardzo dobrze rozumie los i uczucia milionów par starających się o dzieci. Par, które w przyszłości mogą być wspaniałymi rodzicami.
[srodtytul]Słuszna decyzja[/srodtytul]
Powinniśmy dopomóc tym, którzy chcą mieć dzieci. Przecież fakt, że kobieta jest bezpłodna, a mężczyzna jest impotentem, nie wynika z decyzji Boga. Tu chodzi o naturalne, wynikające z fizjologii przeszkody, a nie poglądy czy plany życiowe przyszłych rodziców. Dlatego słusznie postępują lekarze, którzy starają się im pomóc, wykorzystując metody, jakie oferuje nauka. Jest to naturalny odruch.
Właśnie z tego powodu przyznanie prof. Edwardsowi tak prestiżowego wyróżnienia, jakim jest Nagroda Nobla, uważam za bardzo słuszną decyzję. W żadnym razie nie należy jej interpretować jako ideologicznej – to nie jest forma nacisku na opinię publiczną, ale uhonorowanie zasłużonego badacza. Decyzja komitetu noblowskiego jest więc wyłącznie naukowa. Podobnie zresztą lekarze przeprowadzający zabiegi in vitro kierują się nie ideologią, ale jedynie medycznymi przesłankami.
Jeśli gdzieś dostrzegam w kwestii in vitro nacisk – to ze strony Kościoła katolickiego. A jedną z form tego nacisku jest odmawianie rozgrzeszenia osobom, które popierają tę metodę.
[srodtytul]Dogmaty katolików[/srodtytul]
Moim zdaniem ideologiczne jest właśnie stanowisko Kościoła i innych przeciwników in vitro. Opiera się ono na dogmatycznych i dla mnie niezrozumiałych założeniach. W XXI wieku nie wolno dopuszczać do konfliktów, które wynikają z tego, że ktoś przyjmuje dziwne założenia metafizyczne. Bo właśnie tak należy ocenić pogląd, iż zarodek dwu- czy czterokomórkowy jest człowiekiem w sensie normatywnym. Tego się nie da w żaden sposób uzasadnić. Człowiekiem jest ten, po kim widać, że jest człowiekiem.
Nie przekonuje mnie argument, że każdy zarodek należy uznać za człowieka tylko dlatego, że ma on DNA. Podobnie nie trafiają do mnie racje, że ktoś może być zupełnie inny, niż się wydaje. Spory o to, czy mogą istnieć jakiekolwiek byty, które wydają się ludźmi, albo byty, które nie wydają się ludźmi, ale metafizycznie nimi są, to bardzo nieudolna kpina z metafizyki średniowiecznej.
Zabieg in vitro zdecydowanie powinien być legalny i wspierany przez państwo. Nie widzę powodu, dla którego miałoby tak nie być, skoro żyjemy w kraju, w którym funkcjonuje uspołeczniony system opieki zdrowotnej. Niezrozumiałe byłoby, gdyby takimi zabiegami miały się zajmować wyłącznie prywatne lecznice. W Polsce państwowy system opieki zdrowotnej zapewnia pokrycie kosztów leczenia wszystkich chorób. Dlaczego nie miałoby to dotyczyć także bezpłodności?
Aby usługi in vitro były realizowane na najwyższym poziomie – bo obecnie tak nie jest – powinien być zorganizowany system, który to zagwarantuje. Niezbędne byłoby powołanie na przykład przy resorcie zdrowia ogólnopolskiej, skupiającej ekspertów agendy, która nadzorowałaby wykonywanie zabiegów i usługę na najwyższym poziomie medycznym.
[srodtytul]Wiele różnych modeli[/srodtytul]
Koszty zabiegów in vitro powinny być zwracane przez państwo. Tu jednak pewne zastrzeżenie. Musimy zdać sobie sprawę z tego, że życie ludzkie nie podlega jednemu modelowi, jednemu wzorcowi. Są osoby, które zdecydowanie nie chcą mieć dzieci. Trzeba to uszanować i pogodzić się z tym.
Jednak obok nich są i tacy, którzy oddaliby wiele, aby móc mieć potomstwo. Nie ma najmniejszego powodu, by jednych i drugich zrównywać do tego samego poziomu i zezwalać im – tak jak w Chinach – na posiadanie tylko jednego dziecka bez względu na to, czy chcą czy nie. Choć – oczywiście – liczba refundowanych przez państwo zabiegów in vitro na jedną rodzinę powinna być ograniczona. Na przykład do dwójki dzieci na parę dorosłych.
[i]not. mog[/i]
[i][b]Jacek Hołówka[/b] jest filozofem, etykiem. Wykłada na Uniwersytecie Warszawskim[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA