Biznes

Stajki sparaliżują transport w Europie

Wczoraj na lotnisku w Brukseli pasażerowie czekali na samoloty. Ruch sparaliżował strajk generalny
AP, Yves Logghe Yve Yves Logghe
Dziś protesty pracownicze sparaliżują Hiszpanię. W najbliższą sobotę – Francję. Wczoraj strajk generalny zatrzymał transport w Belgii. A to dopiero początek jesiennej fali protestów
Francuzi, którzy mają wyjątkową skłonność do demonstrowania na ulicach swojego niezadowolenia, ogłosili jeszcze strajk na 12 października. Protestować zamierzają również Grecy, Irlandczycy, Włosi, Portugalczycy, Łotysze i Serbowie, a także „Solidarność” w Polsce.
Hasła na transparentach demonstrantów są bardzo podobne. Protestują przeciwko cięciom wydatków, do czego kryzys zmusił władze praktycznie na całym świecie. Wczorajsza demonstracja w Brukseli miała zgromadzić 100 tys. związkowców z całej Europy. To największy protest od 2001 r., kiedy to centrum miasta zostało otoczone przez 80 tys. demonstrantów.
Tym razem związkowcy chcą okazać niezadowolenie z pomysłu władz unijnych, by karać rządy, które nie kontrolują wzrostu deficytów. John Monks, sekretarz generalny Europejskiej Konfederacji Związków Zawodowych, zapewniał wczoraj, że wtorek stał się kluczowym dniem dla Europy, ponieważ praktycznie wszystkie rządy rozpoczynają właśnie cięcie wydatków publicznych. – I robią to w chwili, kiedy gospodarka znów jest bliska recesji, a z całą pewnością wprowadzenie cięć do recesji doprowadzi – mówił. Brukselskie lotnisko najprawdopodobniej zostanie zamknięte do godz. 14 w środę. Kontrolerzy lotów z Belgocontrol mieli nadzieję, że uda się protest zakończyć wcześniej. Dzisiejszy hiszpański strajk generalny, który ma potrwać dobę i sparaliżuje praktycznie cały kraj, jest protestem przeciwko zamrożeniu emerytur, cięciom zarobków w administracji państwowej i reformom rynku pracy. Związkowcy nie zgadzają się na ograniczenie odpraw dla zwalnianych pracowników i wypłacania 33-dniowych zarobków za każdy przepracowany rok w miejsce dotychczasowych 45 dni. Przy tym te 33 dni mogą być dalej zmniejszone do 20, kiedy firma udowodni, że ma straty finansowe lub też może je ponieść w najbliższym czasie. Hiszpańska reforma zmierza też do ograniczenia absencji. Wg nowych przepisów można się pozbyć pracownika, który w ciągu dwóch miesięcy nie był w pracy przez 20 proc. dni roboczych. Francuzi wyjdą na ulicę 2 października, bo nie zgadzają się na podniesienie wieku emerytalnego do 62 lat w roku 2018. W najbliższą sobotę będą demonstrować ci, którzy z jakichś powodów nie będą mogli wziąć udziału w strajku generalnym planowanym dziesięć dni później.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL