Zbrodnia katyńska

Polska otrzyma nowe tomy akt katyńskich

21 lub 22 maja 1943 roku. Józef Mackiewicz (w środku) w Lesie Katyńskim przegląda dokumenty zamordowanych (fot. Archiwum Kazimierza Orłosia)
Rzeczpospolita
Kolejne 20 tomów akt katyńskich trafi z Rosji do Polski
[i]Korespondencja z Moskwy[/i]
23 września w Prokuraturze Generalnej Federacji Rosyjskiej odbędzie się przekazanie kopii materiałów śledztwa dotyczącego rozstrzelania obywateli polskich w Katyniu – poinformowała wczoraj dziennikarzy służba prasowa rosyjskiej prokuratury. Według informacji PAP dokumenty zostaną przekazane przedstawicielowi Polski przez zastępcę prokuratora generalnego Rosji Aleksandra Zwiagincewa. Rosyjska instytucja nie precyzuje, o jakie dokumenty chodzi, wiadomo tylko, że przekazanie odbędzie się w ramach realizacji polskiego wniosku o pomoc prawną.
Polska czeka na ujawnienie akt śledztwa katyńskiego od 2004 roku, kiedy umorzono śledztwo Głównej Prokuratury Wojskowej w sprawie Katynia, a następnie utajniono postanowienie o jego umorzeniu oraz większość materiałów postępowania (116 ze 183 tomów). Strona rosyjska, powołując się na tajemnicę państwową, odmawiała przedstawienia treści postanowienia i zdjęcia z akt klauzul tajności. Sądy konsekwentnie odmawiały także rehabilitacji ofiar zbrodni. Zmiana nastąpiła wiosną tego roku. Dmitrij Miedwiediew, który przyjechał do Krakowa na pogrzeb Lecha i Marii Kaczyńskich, zadeklarował gotowość do ujawnienia dokumentów katyńskich. 9 maja, podczas wizyty pełniącego wówczas obowiązki prezydenta RP Bronisława Komorowskiego w rosyjskiej stolicy, Miedwiediew przekazał mu 67 nieutajnionych tomów akt śledztwa. Rosyjski prezydent w czasie spotkania na Kremlu obiecał Komorowskiemu, że nie zamierza na tym poprzestać i że prace nad odtajnieniem kolejnych dokumentów będą kontynuowane. Miał także obiecać, iż strona rosyjska postara się znaleźć sposób, by rehabilitować ofiary Katynia. Jednak od maja w sprawie dokumentów panowała cisza. Co więcej, w tym samym czasie w moskiewskim sądzie miejskim toczyła się dziwna gra, mająca na celu ustalenie, która instytucja w rzeczywistości stała za utajnieniem akt katyńskich w grudniu 2004 roku: GPW czy Komisja Międzyresortowa ds. Ochrony Tajemnicy Państwowej. Udało się to w końcu ustalić w miniony wtorek, jednak sąd zakazał stronom podawania tego do publicznej informacji. Choć nie wiadomo, co kryje owe 20 tomów, Sławomir Dębski, pełnomocnik ds. utworzenia centrum polsko-rosyjskiego dialogu i porozumienia, uznał informację o nowych dokumentach za dobrą wiadomość. – Każde przekazanie, zwłaszcza jeśli miałoby się okazać, że są to materiały nam nieznane, to pozytywny krok – powiedział Dębski „Rz”. Na początku września w Polsce gościł rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow. W trakcie rozmów poruszano także temat dalszego odtajniania akt śledztwa. – Ławrow mówił wówczas, że trwają prace i Polsce będą przekazane kolejne tomy. Może to jest spełnienie tamtej obietnicy – utrzymuje Dębski. Przypomina jednocześnie, że dla rozwiązania problemu Katynia w relacjach polsko-rosyjskich konieczne jest spełnienie dwóch warunków. – Pierwszy to pełna jawność, czyli przekazanie Polsce wszystkich co do jednego dokumentów. Drugi to rehabilitacja ofiar zbrodni NKWD – podsumowuje. – To dobrze, że są przekazywane kolejne dokumenty – mówi w rozmowie z „Rz” także Nikita Pietrow, historyk stowarzyszenia Memoriał. – Jest jednak dziwne, że postanowienie o umorzeniu śledztwa katyńskiego jest cały czas tajne, a dochodzi do przekazywania poszczególnych dokumentów śledztwa – podkreśla Pietrow. [ramka][b]prof. Wojciech Materski, historyk, Polska Akademia Nauk[/b] Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew zapewnił, że obejmie osobistym nadzorem śledztwo katyńskie i zrobi wszystko, by odtajniono pozostałe 116 tomów akt śledztwa. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego mamy dostać zaledwie 20 tomów, które prawdopodobnie niewiele wniosą nowego, bo inaczej Rosjanie by ich nam nie przekazali. Jest to krok o charakterze taktycznym, który ma pokazać światu, że Moskwa działa, bo nie może w obecnej sytuacji pozostać bezczynna. Nam zależy jednak na tym, by rosyjskie władze uznały mord katyński za zbrodnię o cechach ludobójstwa, co otworzyłoby drogę do odszkodowań i prawnej rehabilitacji ofiar. Do tego Moskwa nie może jednak dopuścić, bo wtedy musiałaby także rehabilitować 700 tys. jeńców sowieckich, którzy zostali zamordowani. I pozostałe ofiary stalinizmu. Wciąż nie otrzymaliśmy też list białoruskiej i ukraińskiej oraz nie znamy miejsca pochowania wielu ofiar. Nie spodziewam się też, byśmy te ważne dla nas dokumenty w najbliższym czasie otrzymali. Rosja buduje swą wielkomocarstwową pozycję na micie zwycięstwa w drugiej wojnie światowej. Na ten mit nie może paść żaden cień, a więc nie można się przyznać do popełnienia zbrodni wojennych. Polskie władze są w tej sytuacji bezsilne. [i]—not. ryb[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL