fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Historia w fotoplastykonie podejrzana

Leszek Wosiewicz cały film o Powstaniu zrealizował w naturalnych plenerach. Najwięcej kręcił na Pradze
Odysey films
Nie musiałem wyjeżdżać z Warszawy. Plenery miałem na miejscu – zapewnia Leszek Wosiewicz. W jego „Tańcu śmierci...”, filmie o jesieni 1944 roku, po raz ostatni zagrała m.in. praska parowozownia.
To kolejne podejście reżysera do tematyki Powstania Warszawskiego. I pierwsze, z którego powstał film. Premiera zapowiadana jest na październik.
[wyimek] Czytaj specjalny dodatek - [link=http://www.rp.pl/temat/515213_66__rocznica_Powstania_Warszawskiego.html]66. rocznica Powstania Warszawskiego[/link] [/wyimek]
[srodtytul]Tekst za dobry na kino[/srodtytul]
Jeszcze na studiach Wosiewicz napisał monodram dla swojej dziewczyny, studentki Wydziału Aktorskiego. Zrobiła na nim dyplom i jeździła z przedstawieniem po kraju. Potem był scenariusz według „Pamiętnika z powstania warszawskiego” Białoszewskiego. Zaczął go pisać dla Wojciecha Jerzego Hasa, ale usłyszał od mistrza: „Daj sobie spokój. To zbyt wysublimowana literatura, żeby zrobić z niej dobry film”.
Następny projekt pojawił się na przełomie lat 80. i 90. Nie doszedł do skutku, podobnie jak ten z 2004 roku, gdy reżyser „prawie zaczął” zdjęcia. W ostatniej chwili wycofała się telewizja.
Niezrealizowanych projektów może nie warto by wspominać, gdyby nie przygotowały pola dla najnowszej produkcji – „Tańca śmierci. Scen z Powstania Warszawskiego”.
– Dzięki nim znałem większość naturalnych plenerów, które mogły przydać się przy realizacji filmu. Znajdowałem je, robiąc kolejne dokumentacje – mówi Wosiewicz.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/499828_Historia_w_fotoplastykonie____podejrzana_.html]Czytaj więcej w Życiu Warszawy[/link]
Źródło: Życie Warszawy
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA