fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt izraelsko-palestyński

Izrael gotów na pokój?

AFP
Wolna Palestyna może powstać w ciągu roku – mówi Netanjahu
Sensacyjne słowa padły w Nowym Jorku podczas spotkania izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu z przedstawicielami Rady Stosunków Międzynarodowych, wpływowego amerykańskiego think tanku.
– Nie zostałem premierem Izraela po to, aby nic nie robić. Jestem gotów na bezprecedensowe ustępstwa wobec Palestyńczyków. Jeżeli o mnie chodzi, możemy zawrzeć porozumienie – oświadczył premier.
Netanjahu podkreślił, że jeżeli Palestyńczycy zgodzą się na wznowienie bezpośrednich negocjacji z Izraelem, pokój może zostać podpisany w ciągu roku. Tym samym już w 2011 roku mogłoby zostać utworzone niepodległe państwo palestyńskie.
– Jestem zwolennikiem dwóch państw, dla dwóch narodów – podkreślił izraelski premier, zastrzegając jednak, że palestyńskie państwo będzie musiało być „zdemilitaryzowane”, aby nie zagrażało bezpieczeństwu izraelskich obywateli.
[srodtytul]Wpływ Obamy?[/srodtytul]
Zapytany, czy to Barack Obama miałby podjąć się roli mediatora podczas kluczowych rozmów, Netanjahu odpowiedział twierdząco. Dwa dni wcześniej spotkał się z prezydentem USA w Białym Domu i – według ekspertów – jego ostatnia deklaracja może być efektem presji ze strony amerykańskiego przywódcy.
– Powinniśmy wykorzystać ten moment. Jestem gotowy na podjęcie ryzyka. Musimy wreszcie posunąć się naprzód. Przestać opóźniać rozmowy i zacząć je teraz. W przyszłym tygodniu, góra za dwa tygodnie. Tylko wtedy, gdy zaczniemy rozmawiać, będziemy mogli się dogadać – powiedział Netanjahu.
Słowa te wywołały na Bliskim Wschodzie burzę, trafiły na czołówki izraelskich i arabskich gazet. Są o tyle zaskakujące, że stojący na czele prawicowego Likudu Netanjahu ma opinię jastrzębia. Polityka, który jest zwolennikiem twardego kursu wobec Palestyńczyków. Czyżby nagle zmienił zdanie?
– Choć to lewica na każdym kroku opowiada o pokoju, to prawica zawsze do niego doprowadzała – powiedział „Rz” izraelski politolog Szmuel Sandler.
– Menachem Begin zawarł pokój z Egiptem, Ariel Szaron dokonał wycofania Izraela ze Strefy Gazy. Oni obaj także mieli opinię jastrzębi. Nie zdziwię się, jeżeli tak będzie i tym razem. Netanjahu może jeszcze wszystkich zaskoczyć – dodał.
Już za czasów poprzedniego premiera Ehuda Olmerta, Izrael i Palestyńczycy byli bardzo blisko osiągnięcia porozumienia. Nie mogli się jednak porozumieć w sprawie kształtu przyszłej granicy. Izraelczycy domagali się 7 proc. Zachodniego Brzegu Jordanu, na których znajdują się największe osiedla żydowskie. Palestyńczycy skłonni byli oddać 1,9 proc.
W maju tego roku prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas przekazał jednak Amerykanom, że podwaja swoją ofertę. Gotów jest teraz oddać 4 proc. Czyżby Netanjahu zamierzał przystać na tę propozycję? – Miejmy nadzieję, że tak. Na razie jednak to tylko słowa. Mam nadzieję, że pójdą za nimi czyny – powiedział „Rz” palestyński intelektualista prof. Daud Kuttab.
Czy możliwe jest jednak osiągnięcie porozumienie w ciągu zaledwie roku? – Oczywiście. Problemem nie jest bowiem czas, wszystkie sprawy można uzgodnić bardzo szybko. Problemem jest wola polityczna. A tej po stronie Izraela do tej pory nie było widać. Zamiast prowadzić rozmowy pokojowe, Izrael wolał bombardować Strefę Gazy – podkreślił Kuttab.
[srodtytul]Nie tylko granica[/srodtytul]
Sprawa granicy to jednak niejedyny problem, który dzieli Palestyńczyków i Izraelczyków. Nadal nie ustalono, jak rozwiązać kwestię Jerozolimy. Palestyńczycy chcą utworzyć w jej wschodniej, zamieszkałej przez Arabów, części swoją przyszłą stolicę. Izraelczycy nie chcą słyszeć o podziale świętego miasta.
Nie wiadomo również, co zrobić z 4,5 mln palestyńskich uchodźców – potomków Arabów, którzy uciekli bądź zostali wypędzeni z terytorium dzisiejszego Izraela w 1948 roku, gdy powstało państwo żydowskie.
Do dziś mieszkają oni w obozach na terenie Autonomii, Libanu, Syrii i Jordanii. Domagają się prawa do powrotu na swoje ziemie. Izrael nie chce się na to zgodzić, argumentując, że przyjęcie tak dużej liczby Arabów oznaczałoby jego koniec.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA