fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Futbol trzeba celebrować

ROL
Joachim Loew, trener niemieckiej reprezentacji, przed dzisiejszym półfinałem z Hiszpanią
[b]Rz: Ostatni raz Niemcy grali z Hiszpanami w finale Euro 2008 i byli bez szans. Myśli pan o meczu w Durbanie jako rewanżu?[/b]
[b]Joachim Loew:[/b] To nie miałoby sensu. Tamten finał przegraliśmy, bo Hiszpania była daleko przed wszystkimi rywalami. Dziś jest inaczej. Nie jesteśmy bez szans, zalicza się nas do najlepszych drużyn turnieju. Ale Hiszpanie pozostali bardzo mocni. To jeden z tych zespołów, które przez ostatnie lata rozwijały się najbardziej płynnie. Zachowali kluczowych piłkarzy i swoją tożsamość. Hiszpania nie ma jednego Messiego. Ma ich wielu. To nie Argentyna ani Anglia. Nie robi sama błędów w obronie ani w ataku. Trzeba ją do nich zmusić, a przy tym samemu się nie mylić.
[b]Świat nagle odkrył, że Niemcy mogą się podobać, wielu kibiców przeciągnęliście na swoją stronę.[/b]
Nie ma w tym niespodzianki, to był proces. Powtarzamy piłkarzom, że wola walki, umiejętność wygrywania pojedynków to wspaniałe cechy. Ale są tylko podstawą, o której się nawet nie dyskutuje. Mówimy: nie możecie tylko kontrolować, musicie mieć pomysły, bądźcie kreatywni. Udało nam się stworzyć drużynę odważną, chętną do nauki. I sympatyczną, co też ma znaczenie. Tego nie da się narzucić, oni po prostu tacy są. Cztery lata temu Włosi zdobyli mistrzostwo świata, bo byli najlepiej zorganizowani, nie tracili goli. Od tego czasu futbol się rozwinął. Nastał czas Hiszpanii, Barcelony. Półfinały mundialu należą do drużyn ofensywnych – Holendrów, Hiszpanów, nas. Nawet Urugwajczycy grają odważniej, niż do tego przyzwyczaili.
[b]Pan też jest wyznawcą hiszpańskiego stylu?[/b]
Oglądam dużo meczów europejskich lig. W różnych widzę coś, co do mnie przemawia. Podoba mi się, w jakim tempie grają w Anglii i z jakim oddaniem. Ale Hiszpania to co innego. Tam wszystko na boisku płynie. Widać technikę, talent, grę kombinacyjną, młodzi piłkarze tym nasiąkają. W Hiszpanii się w futbol nie gra. Tam się go celebruje. I to mi się podoba, piłka musi być świętem.
[b]Ale to Bundesliga, a nie Primera Division, ma najwięcej piłkarzy w półfinałach, aż 28. Wielki powrót ligi, której ostatnio nie docenialiśmy?[/b]
W tym też nie ma przypadku. Niemiecki futbol mocno nad sobą pracował. Treningi w klubach zmieniły się nie do poznania. Ludzie otworzyli się na świat. Ćwiczenie techniki, taktyki – wszystko jest dziś na najwyższym poziomie. W Niemczech talenty się nie tylko wyszukuje, ale też potrafi z nimi pracować. Stąd sukcesy Bayernu w Lidze Mistrzów i niemiecka kadra złożona w całości z piłkarzy Bundesligi, którzy najlepsze mają jeszcze przed sobą, a już ustawiła się do nich kolejka wielkich klubów Europy. Jeśli zaczną wyjeżdżać, też będę się cieszył. Rozwiną się, zawsze mieliśmy wielu piłkarzy w ligach zagranicznych. Ale to, że teraz wszyscy są z naszych klubów, ma swój urok.
[b]Przed meczem z Hiszpanią stracił pan tylko jednego piłkarza, ale za to ważnego – Thomasa Muellera, strzelca czterech goli, pracującego za trzech. Da się go zastąpić?[/b]
Thomas gra z lekkością i niesamowitym instynktem, jest zawsze tam, gdzie można przeciwnikowi zadać najmocniejszy cios. Ale jego zastępca nie będzie gorszy. Wybieram między Cacau, Piotrem Trochowskim i Tonim Kroosem.
[b]Półfinał będzie również pojedynkiem najlepszych strzelców: David Villa kontra Miroslav Klose.[/b]
To bardzo różni piłkarze. Villa często zaczyna swoje ataki z głębi, rozpędza się z lewej strony boiska. Miro to napastnik pola karnego. Łączy ich klasa, pracowitość i skuteczność. Spójrzcie, jak Klose pracuje w obronie, często się o tym zapomina. Ten mecz rozstrzygnie się za plecami napastników, w pomocy. Hiszpania ma mocny kręgosłup drużyny: Xaviego i Iniestę. Wszystko zależy od tego, jak im się przeciwstawią Sami Khedira i Bastian Schweinsteiger.
[b]Jeśli awansujecie, to Schweinsteiger może zostać piłkarzem turnieju.[/b]
Bardzo dojrzał. Już w Euro 2008 brał na siebie odpowiedzialność, ale dopiero to, co się stało w Bayernie w ostatnim sezonie, go odmieniło: zmiana pozycji, zaufanie Louisa van Gaala. To było widać od pierwszego dnia zgrupowania w Tyrolu – przyjechał dorosły Bastian. Zresztą wszyscy dojrzeli. Rozumieją, że dotychczasowe sukcesy są miłe, ale chcemy więcej. Po Argentynie był moment spełnienia: misja wykonana. Ale nie dali się temu ponieść.
[b]Na mecz z Hiszpanią włoży pan znowu niebieski sweter? To chyba jakiś amulet?[/b]
Nie jestem przesądny, ale współpracownicy mnie proszą, bo za każdym razem, kiedy go miałem na sobie, strzelaliśmy po cztery bramki. Niech będzie, znów go włożę.
[b]Wiele zamieszania wywołały wypowiedź Philippa Lahma, że nie odda z własnej woli opaski kapitana, i szybki wyjazd z RPA Michaela Ballacka...[/b]
Nie widzę w słowach Philippa niczego bulwersującego. Był sobą: szczerym, uczciwym chłopakiem. Imponuje mi tym, jak wypełnia swoją funkcję. A jeśli jest jakiś podtekst wyjazdu Michaela, to tylko pozytywny. Jego rehabilitacja przebiegła tak szybko, że może już ćwiczyć po kilka godzin dziennie, ale niestety sztab jest zbyt zajęty mundialowymi potrzebami, żeby poświęcać mu aż tyle czasu. Więc uznaliśmy, że lepiej będzie, gdy poleci do Niemiec. Wróci do nas, jeśli awansujemy do finału.
[i]—notował Paweł Wilkowicz[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA