fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wybory prezydenckie 2010

Powtórka finiszu z 2005 roku?

Warszawa. Niewidomy pan Roman oddaje głos w pierwszej turze wyborów prezydenckich
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Kandydaci idą łeb w łeb i nie sposób przewidzieć, kto zwycięży – wynika z prognozy GfK Polonia dla „Rz”
Tendencja w sondażach jest korzystna dla Jarosława Kaczyńskiego. Kandydat PiS w ciągu dwóch tygodni odrabiał straty do swojego rywala.
W sondażu przeprowadzonym w wieczór wyborczy 20 czerwca Bronisław Komorowski prowadził z przewagą 19 pkt proc. Tydzień temu było to już tylko 11 pkt. Wczorajszy sondaż pokazał remis – po 45 proc. Co dziesiąty wyborca nie był jeszcze zdecydowany, na którego z kandydatów zagłosuje.
Eksperci z GfK Polonia opracowali więc prognozę, w której postarali się ocenić, na kogo zagłosują wyborcy niezdecydowani. – Z danych demograficznych, deklarowanych poglądów tych ludzi i tego, jak głosowali w I turze, wynika, że większość z nich poprze Kaczyńskiego – tłumaczy Maciej Siejewicz z Instytutu GfK Polonia.
Wyniki prognozy to 49 proc. głosów dla Kaczyńskiego i 47 proc. dla Komorowskiego. – Pozostałych 4 proc. niezdecydowanych nie jesteśmy w stanie nikomu przydzielić. Wyniki są tak zbliżone, że nie sposób jednoznacznie przewidzieć, kto będzie ostatecznym zwycięzcą – zastrzega badacz.
[srodtytul]Kaczyński miał lepszy finisz kampanii[/srodtytul]
– W tej sytuacji o ostatecznym zwycięstwie może zadecydować jakiś drobny element – mówi „Rz” prof. Wawrzyniec Konarski, politolog ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. – Może to być aktywność kandydatów w ostatnim dniu kampanii, akcje, które zachęcają Polaków do pójścia do urn, a nawet pogoda, która może mieć wpływ na frekwencję – przewiduje.
Zdaniem politologów Bronisław Komorowski mimo długiego prowadzenia w kampanii nie wykorzystał dobrze ostatniego tygodnia. – Najpierw mieliśmy bardzo agresywne wystąpienia polityków Platformy krytykujące Kaczyńskiego. Chyba trochę zbyt ostre. Części wyborców mogło się zrobić żal kandydata PiS – ocenia dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej. Dodaje, że kandydat PiS wypadł też lepiej w środowej debacie telewizyjnej. – Był aktywny. Zaprezentował wiele konkretów. Debata mogła pomóc przechylić szalę zwycięstwa na jego korzyść – dodaje.
Dr Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, zwraca uwagę, że na finiszu kandydat PiS konsekwentnie stawiał na retorykę socjalną w celu przyciągnięcia jak największej liczby wyborców Grzegorza Napieralskiego. – Komorowski też to robił, ale był w tych socjalnych obietnicach mniej wiarygodny – ocenia Chwedoruk. Zaznacza, że o ostatecznym zwycięstwie może zadecydować większa mobilizacja elektoratu któregoś z kandydatów. Deklarowana w sondażu „Rz” frekwencja to 54 proc.
– Z reguły w wyborach jest ona nieco niższa niż ta deklarowana w sondażach. Zobaczymy, czyi zwolennicy zostaną w domach – komentuje Konarski.
[srodtytul]Sztaby są ostrożne i wciąż walczą o głosy[/srodtytul]
Politycy ze sztabów obu kandydatów podchodzą do wyników bardzo ostrożnie. Po środowej debacie sztab Kaczyńskiego zlecił swoje badania. Jak dowiaduje się „Rz”, w nich również pojawiła się dokładnie taka sama tendencja. – Do sondaży podchodzimy ze spokojem i nie rezygnujemy z kampanii. Jak widać, decydujące mogą się okazać nawet jej ostatnie godziny – mówi Paweł Poncyljusz, rzecznik sztabu PiS.
O dużym spokoju i pracy do końca kampanii mówi również Małgorzata Kidawa-Błońska, rzeczniczka sztabu Komorowskiego: – Czekamy na wynik wyborów. A sondaże są tylko sondażami. Doskonale wiadomo, że ostatnio nie były trafione.
Czy w sztabie PO nie ma obawy, że w tegorocznych wyborach prezydenckich może się powtórzyć sytuacja z 2005 r.? We wszystkich sondażach wybory prezydenckie wygrywał wtedy Donald Tusk i dopiero na ostatniej prostej na czoło wyścigu zaczął się wysuwać Lech Kaczyński. – Z doświadczenia życiowego wiem, że takie historie się nie powtarzają – dodaje Kidawa-Błońska.
– A ja jednak uważam, że historia lubi się powtarzać. Tym bardziej że w porównaniu z 2005 r. mamy do czynienia z wieloma analogiami – podsumowuje europoseł PiS Marek Migalski.
[ramka][ramka]Jak opracowano prognozę wyborczą [/ramka]
Prognoza jest oparta na losowej, ogólnopolskiej próbie dorosłych Polaków. Wywiady przeprowadzono metodą telefoniczną, mieszaną, losując zarówno numery telefonów komórkowych, jak i stacjonarnych. Strukturę populacji skorygowano według demografii, jednocześnie biorąc pod uwagę wyniki z I tury wyborów, czyli frekwencję i poparcie dla kandydatów. Podstawą wyliczenia preferencji były osoby zdecydowanie deklarujące udział w II turze. Odrzucono osoby, które nie będą 4 lipca w miejscu zameldowania, i nie pobrały zaświadczenia uprawniającego do głosowania. Dodatkowo zastosowaliśmy model prognostyczny uwzględniający prawdopodobne przepływy elektoratów z I tury wyborów.
[i]—Maciej Siejewicz, GfK Polonia[/i][/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorów [mail=j.strozyk@rp.pl]j.strozyk@rp.pl[/mail], [mail=k.manys@rp.pl]k.manys@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA