fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Wyższe prowizje od kredytów konsumenckich

Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski
Formularze informacyjne mają ostrzegać przed kosztownymi pożyczkami
Każdy, mając odpowiednią wiarygodność finansową, będzie mógł wziąć aż 255,55 tys. zł kredytu na zakup artykułów konsumpcyjnych. Tak stanowi projekt ustawy o kredycie konsumenckim, którego założenia w ślad za unijną dyrektywą przygotował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dziś może wziąć tylko 80 tys. zł.
Klient banku będzie się jednak musiał liczyć z tym, że w nowym prawie nie będzie już przepisu ograniczającego łączną kwotę wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt konsumencki do 5 proc. jego wysokości. Za wcześniejszą spłatę kredytu zapłaci też prowizję od 0,5 do 1 proc. części spłaconej przed czasem.
[srodtytul]Rekompensata dla banków[/srodtytul]
– Wraz z wejściem w życie nowych przepisów instytucje udzielające kredytów będą mogły pobierać rekompensatę (prowizję), gdy konsument wcześniej spłaci zaciągniętą pożyczkę. Dziś zgodnie z obowiązującą ustawą wcześniejsza spłata nie pociąga za sobą żadnych kosztów. Zmiana nie będzie jednak dotyczyła wszystkich kredytów, jedynie pożyczek o stałej stopie oprocentowania – tłumaczy Agnieszka Majchrzak z biura prasowego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. – Rekompensata będzie przysługiwać kredytodawcy tylko wtedy, gdy spłacona przed terminem kwota przekracza w ciągu 12 miesięcy trzykrotność przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej – uzupełnia.
[srodtytul]Wątpliwe rozwiązanie[/srodtytul]
Julian Rakowski z Łodzi, który właśnie myśli o wzięciu dużego kredytu na wyposażenie mieszkania, obawia się, że nowe rozwiązania oznaczają dla niego znacznie większe prowizje i opłaty bankowe.
Mec. Iwona Mirosz, szefowa działu bankowości i finansów w kancelarii Bird & Bird, uważa, że prowizja dla banku w razie wcześniejszej spłaty ma sens w przypadku kredytów średnio- i długoterminowych.
– To racjonalne rozwiązanie. Jeżeli strony się umówiły, że konsument będzie płacił raty przez dziesięć lub więcej lat, a kwota kredytu jest relatywnie wysoka, to warunki takiej umowy powinny być dotrzymane przez obie strony. Bank ponosi określone koszty, finansuje się na rynku międzybankowym albo płaci odsetki od depozytów, czyli pieniędzy swoich klientów, o których musi dbać – ocenia mec. Iwona Mirosz.
Mec. Izabela Dąbrowska z Federacji Konsumentów wskazuje, że banki nie nadużywały swojej pozycji i ich prowizje oraz opłaty były niższe od ustawowego limitu. Gorzej było natomiast na rynku parabankowym. Firmy działające na nim pobierały prowizje i opłaty do maksymalnej wysokości 5 proc. wartości kredytu. [b]Gdy zniknie limit, może się okazać, że prowizje i opłaty firm parabankowych znacznie wzrosną – ostrzega Izabela Dąbrowska. [/b]
Według niej nadzieją są obowiązkowe formularze informacyjne, które wprowadzi nowa ustawa. Będą one musiały szczegółowo informować o wszelkich kosztach, prowizjach i opłatach związanych z uzyskaniem kredytu.
– Może konsument się opamięta, gdy zwróci uwagę na ich wysokość – komentuje Izabela Dąbrowska.
Jerzy Bańka, doradca prezesa Związku Banków Polskich, uważa, że zaproponowane zmiany tylko pozornie działają na niekorzyść klientów. Zwraca uwagę, że dotychczasowa regulacja była obciążeniem dla instytucji finansowych. Nie uwzględniała ceny pieniądza. Cenę tę w konsekwencji płacili deponenci wkładów.
– W praktyce będzie tak, że to rynek wykształci warunki umów o kredyt konsumencki – konkluduje Bańka.
[ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul]
[b]Artur Sidor[/b] | [i]radca prawny w kancelarii Pietrzak & Sidor [/i]
Proponowane przepisy mają doprowadzić do przejrzystości umów kredytowych, a nie do ich reglamentacji. Ważne jest znaczne podniesienie wysokości kredytu konsumpcyjnego do 255 tys. zł. Oznacza to, że to, co dziś często nie jest kredytem konsumpcyjnym, stanie się nim po wejściu ustawy w życie. Pobieranie przez banki prowizji od wcześniejszej spłaty kredytu jest sensowne. Ich kwoty też ustalono w rozsądnych granicach. To jest dokładne wykonanie dyrektywy unijnej, która również nie przewiduje ograniczeń łącznej kwoty wszystkich opłat, prowizji oraz innych kosztów związanych z zawarciem umowy o kredyt. Dziś jest ograniczenie ustawowe tych opłat bezpośrednich do 5 proc. kwoty udzielonego kredytu. Przepis ten jednak w praktyce nie funkcjonował. [/ramka]
[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.kowalski@rp.pl]j.kowalski@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA