fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Strategia Unii lepsza dla Polski

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Komisja Europejska przedstawiła nowy program dla Wspólnoty do 2020 roku. W planie znalazły się korzystne dla Polski zapisy. Będziemy mogli się na nie powołać, by uzyskać więcej pieniędzy na rozwój infrastruktury
Bruksela poprawiła strategię rozwoju gospodarczego UE do 2020 roku. W opublikowanym wczoraj dokumencie jest mowa o ważnej dla Polski polityce spójności.
Unia Europejska ma się koncentrować na inwestycjach w wiedzę i innowacje, promować zieloną gospodarkę oraz wzrost oparty na spójności, również terytorialnej. Ten trzeci priorytet strategii 2020 jest dla polski kluczowy, bo stanowi uzasadnienie dla utrzymywania funduszy strukturalnych. Polska jest ich największym beneficjentem, w okresie 2007 – 2013 dostanie prawie 60 mld euro. Priorytetu mówiącego o spójności terytorialnej nie było we wcześniejszym projekcie przygotowanym tydzień temu, o którym pisaliśmy w „Rz” 1 marca. Zmiana nastąpiła, bo zadziałał polski lobbing w Komisji Europejskiej.
– Mamy zastrzeżenia do tej strategii, trzeba nad nią dalej pracować. Ale zauważamy postęp, jaki się dokonał w porównaniu z poprzednimi wersjami – powiedział „Rz” Mikołaj Dowgielewicz, wiceminister spraw zagranicznych odpowiedzialny za tematykę UE. I wymienił nowe fragmenty strategii, gdzie mowa o potrzebie rozwoju infrastruktury, o dokończeniu budowy rynku wewnętrznego, a wreszcie o polityce spójności i jej roli w likwidowaniu różnic w poziomie rozwoju pomiędzy regionami UE. Jak zauważył w rozmowie z polskimi dziennikarzami komisarz Janusz Lewandowski, o polityce spójności mówi się teraz w dokumencie aż 17 razy.
[srodtytul]Siła argumentu[/srodtytul]
To nie gwarantuje jeszcze, że duży strumień funduszy unijnych płynących do Polski zostanie zachowany również w nowej perspektywie budżetowej po 2013 roku. Ale daje przynajmniej polskiemu rządowi istotny argument w dyskusji: jeśli Unia w kluczowym dokumencie wymienia politykę spójności jako ważny instrument pobudzania wzrostu gospodarczego, to powinna dać na nią pieniądze.
Dla krajów członkowskich liczy się bowiem nie sama strategia, ale sposób, w jaki zawarte w niej priorytety będą przełożone na język finansowy. A już w tym roku rozpoczyna się dyskusja nad nowymi wieloletnimi ramami finansowymi UE po 2013 r. Biorąc pod uwagę kryzys gospodarczy, należy się spodziewać, że najwięksi płatnicy netto będą bardzo uważnie liczyć pieniądze i szukać obszarów, gdzie wydatki unijnego budżetu można by ściąć.
Krytykę ekspertów budzi fakt, że program, który ma zastąpić strategię lizbońską, zawiera szczytne cele, ale nie ma w nim instrumentów ich realizacji. – Zrównoważony wzrost gospodarczy, inwestycje w innowacje i w człowieka, zarówno poprzez rozwój edukacji, jak i ograniczenie biedy – to trudno kwestionować. Ale w jaki sposób to osiągnąć – mówiła Danuta Hübner, była unijna komisarz, obecnie eurodeputowana PO i przewodnicząca Komisji Rozwoju Regionalnego w Parlamencie Europejskim.
[srodtytul]Mniejsze wydatki na badania naukowe[/srodtytul]
[wyimek][srodtytul]60 mld euro[/srodtytul] otrzyma Polska z funduszy strukturalnych na lata 2007 – 2013[/wyimek]
W ostatecznej wersji strategii 2020 zmieniły się nieco podstawowe wskaźniki liczbowe, do których UE miałaby dążyć do 2020 roku. Zatrudnienie w grupie osób aktywnych zawodowo, między 20. a 64. rokiem życia, ma wzrosnąć z 69 proc. do 75 proc. Inwestycje w badania naukowe i rozwój oraz innowacje muszą się zwiększyć z 2,9 proc. do 3 proc. PKB (w projekcie było 4 proc. PKB). Strategia zawiera wskaźniki ekologiczne – redukcja emisji CO2 o 20 proc., wzrost udziału źródeł odnawialnych w zużywanej energii do 20 proc., ograniczenie zużycia energii o 20 proc. I wreszcie indeksy społeczne: zmniejszenie wskaźnika osób rezygnujących przedwcześnie z edukacji z 15 do 10 proc. i zwiększenie odsetka absolwentów wyższych uczelni w gronie osób między 30 a 34 rokiem życia z 31 proc. do 40 proc. A o 25 proc., czyli o 20 mln, ma się zmniejszyć odsetek osób żyjących poniżej unijnej granicy ubóstwa.
[srodtytul]Sankcje polityczne[/srodtytul]
Dokument KE musi być teraz zaakceptowany przez unijne rządy, co może nastąpić na szczycie przywódców w marcu. Do czerwca powinny być natomiast opracowane szczegółowe wskaźniki dla 27 państw członkowskich. Nie będą jednak obowiązkowe. – Nie mamy możliwości karania państw członkowskich – powiedział Jose Barroso, przewodniczący KE. Komisja będzie mogła natomiast na podstawie traktatu lizbońskiego wysłać tzw. ostrzeżenie, co będzie miało znaczenie polityczne.
[i]—[mail=a.słojewska@rp.pl]Anna Słojewska[/mail] z Brukseli[/i]
[ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul]
[b]Jerzy Kwieciński[/b] | [i]były wiceminister rozwoju regionalnego [/i]
Dla Polski uwypuklenie polityki spójności, podkreślenie, że będzie ona jednym z ważniejszych instrumentów w nowej strategii Europa 2020, jest niezwykle istotne. Bez tego tracą państwa peryferyjne i biedne. Jeśli nie stawia się tej polityki na kluczowym miejscu, Unia może chcieć osiągać nowe cele przez liderów rozwoju, zgodnie z ideą, że to silni, stając się silniejsi, pociągną za sobą słabszych. Przy takim podejściu np. główny strumień funduszy pomocowych na innowacje czy działalność B+R trafiłby nie do poszczególnych państw, ale do ogólnego budżetu. Tak skonstruowana pomoc nie daje nam szans w starciu z najbardziej innowacyjnymi. Zaprezentowany wczoraj dokument nie jest ostateczną wersją nowej strategii. Po przedstawieniu dokumentu przez Komisję Europejską trafi ona do Parlamentu Europejskiego oraz rządów państw członkowskich. Polska musi pilnować korzystnych dla siebie zapisów.
[i]—acw[/i][/ramka]
[ramka][srodtytul]Opinia[/srodtytul]
[b]Jakub Borowski[/b] | [i]główny ekonomista Invest Banku[/i]
W ciągu ostatnich 14 lat tempo wzrostu w krajach unijnych wynosiło średnio 1,9 proc., w strefie euro zaś 1,7 proc. W tym samym czasie gospodarka USA rosła średnio w tempie 2,6 proc. Różnica wynika z faktu, że Europa ma znacznie większe problemy związane z sytuacją na rynku pracy, aktywnością zawodową obywateli, wydajnością pracy. Ta strategia ma pomóc w ich rozwiązaniu i w mojej ocenie powinna sprostać temu zadaniu. Należy bowiem zrobić wszystko, aby zwiększyć tempo wzrostu PKB w krajach wspólnotowych do poziomu adekwatnego do ich rozwoju. Stąd właśnie tak silnie zaakcentowany nacisk na wiedzę, badania i rozwój. Jednocześnie jednak, my Polacy, powinniśmy śledzić, jak strategia jest realizowana. Z pewnością bowiem nie będzie ona wymuszać niczego na pojedynczych członkach UE, ale stworzy przestrzeń do rozwoju, którą powinniśmy we własnym zakresie próbować wykorzystać.
[i]—eg[/i][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA