fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Wielkie firmy i mafijne interesy

Piotr Kowalczuk
Włoska prokuratura wpadła na trop gigantycznej afery z ndranghetą – kalabryjską mafią – w tle. Wyprano 2 mld euro, wyłudzono zwrot VAT na 400 mln euro
Na razie sąd wydał 56 nakazów aresztowania, a prokuratura twierdzi, że to czubek góry lodowej. W aferę zamieszane są telekomunikacyjne giganty Fastweb i Telekom Italia. Zdaniem prokuratury oba przedsiębiorstwa w latach 2003 – 2006 poprzez sieć fikcyjnych firm za granicą wyprały ogromne pieniądze, jak się podejrzewa, w większości należące do ndranghety. W ten sposób zalegalizowano mafijne zyski z handlu narkotykami i ściąganych haraczy.
Rzymski sędzia Aldo Morgigni, który podpisał nakazy aresztowania, stwierdził, że to jedna z największych afer w historii Włoch. Jest przekonany, że oszustwo nie byłoby możliwe bez pomocy wysoko postawionych urzędników państwowych i udziału policji skarbowej.
Założyciel Fastweb Silvio Scaglia sprzedał firmę w 2007 r. Swisscom, który z aferą nie ma nic wspólnego. Biznesmen według fachowego pisma „Forbes’ posiadał wówczas majątek w wysokości 1,2 mld dolarów, co plasowało go na dziewiątym miejscu na liście najbogatszych Włochów i 799. w świecie. Mieszkający obecnie na stałe w Londynie Scaglia twierdzi, że jest niewinny. Przybył w nocy prywatnym samolotem z Ameryki Południowej do Rzymu, by złożyć zeznania.
W aferę zamieszany jest również senator Nicola Di Girolamo, z zawodu adwokat. Dwa lata temu wybrany został głosami Włochów za granicą jako ich reprezentant. Wspiera partię Lud Wolności Silvio Berlusconiego. Mógł kandydować dzięki sfałszowanemu zaświadczeniu o stałym zamieszkaniu w Belgii.
Z tego powodu we wrześniu 2008 r. miał być aresztowany, ale koledzy senatorzy nie wydali potrzebnej na to zgody. Teraz prokuratura oskarża go, że został wybrany za pieniądze ndranghety.
Organizacja mafijna – światowy broker handlu kokainą – ma za granicą potężnych rezydentów. Poza tym dzięki wpływom we włoskich placówkach dyplomatycznych ndrangheta miała spowodować, że na pustych kartach wyborczych Włochów, którzy w głosowaniu nie wzięli udziału, znalazło się nazwisko Di Girolamo. Włoska prasa zamieszcza jego zdjęcia w towarzystwie mafijnych bossów. Z cytowanych przez media stenogramów podsłuchanych rozmów telefonicznych Di Girolamo wynika, że wysługiwał się gangsterom.
Wszystko wskazuje na to, że wobec tych twardych dowodów senatorzy wydadzą zgodę na aresztowanie kolegi.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA