fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Czyszczą dachy, sięgając do rezerw

Fotorzepa, Paweł Gałka
Na odśnieżanie dachu trzeba czekać nawet parę miesięcy
Marta Milewska, prezes Stowarzyszenia Przedsiębiorczości w Nieruchomościach, podaje, że standardowa kwota za odśnieżanie waha się od 150 do 200 zł za godzinę pracy. – Cena usług zależy od firmy. Świadczą je zarówno te ogólnobudowlane, które są tańsze, jak i alpinistyczne, u których koszt jest znacznie wyższy, a czas oczekiwania wynosi nawet do trzech miesięcy – mówi.
Dodaje, że firmy alpinistyczne zatrudniają osoby uprawnione do prac na wysokościach, czego nie zawsze można uzyskać w przedsiębiorstwie ogólnobudowlanym.
Według Wojciecha Szymańczuka, prezesa firmy Prochem Serwis, która zarządza i administruje nieruchomościami, problemem jest dziś nie tyle brak pieniędzy na odśnieżanie, ile trudności ze znalezieniem pracowników, którzy są uprawnieni do uprzątania śniegu z dachów.
– Takich firm jest za mało. Wiele z nich już w styczniu miało zarezerwowane terminy na luty – potwierdza prezes Prochem Serwis. – Jeśli są problemy ze znalezieniem fachowców, to jest naprawdę sytuacja kryzysowa. Wtedy trzeba na bieżąco monitorować stan dachów – mówi Wojciech Szymańczuk.
A co z pieniędzmi na odśnieżanie przy tak ciężkiej zimie jak w tym roku? Według Marty Milewskiej w większości budżetów wspólnot na bieżący rok zasoby przeznaczone na ten cel zostały już wyczerpane.
Wojciech Szymańczuk mówi, że nie wszystkie wspólnoty rezerwują fundusze na samo odśnieżanie. – Przy dobrze ustawionym budżecie i ściągalności opłat od lokatorów na poziomie 95 proc. pieniądze muszą się znaleźć, zwłaszcza na tzw. przymusowe odśnieżanie, czyli usuwanie sopli i śniegu z dachów – podkreśla.
I przyznaje, że może się oczywiście zdarzyć, iż po rozliczeniu roku budżetowego wspólnota będzie na minusie. W takich przypadkach trzeba się liczyć z koniecznością dopłat.
– Budżety są akceptowane w całości i zarządca nieruchomości nie może zrezygnować z żadnej pozycji, która w nich widnieje. Nie może też samodzielnie przesuwać środków – tłumaczy Marta Milewska. – Do zmian jest potrzebna zgoda ogółu właścicieli. Zarządcom pozostaje więc zebranie dodatkowych pieniędzy na podstawie podjętych uchwał. Niektórych kuszą pieniądze zgromadzone na funduszu remontowym, jednak takie przeznaczenie nie zawsze jest zgodne z prawem – podkreśla.
Wojciech Szymańczuk dodaje zaś, że niektóre osiedla – np. zarządzane przez Prochem Serwis osiedle w Konstancinie – mają tzw. fundusz rezerwowy. Na wspomnianym osiedlu, które składa się z 260 domów, właściciel jednego budynku płaci na niego 20 zł miesięcznie.
Pieniędzy na odśnieżanie nie powinno zabraknąć w Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej Wolska Żelazna Brama – zapewniają jej władze. – Na uprzątnięcie dachów w budynkach mamy zarezerwowane 18 tys. zł – podaje
Marek Janiszowski z tej spółdzielni. Dodaje, że jeśli tych pieniędzy nie wystarczy, to można sięgnąć do tzw. rezerw. Ich wysokość w przeliczeniu na budynek to 5 – 10 tys. zł. – Nigdy się jeszcze nie zdarzyło, by tych pieniędzy zabrakło – zapewnia Janiszowski. Gdyby się tak jednak stało, koszty musieliby ponieść lokatorzy. Ale nie przez wyłożenie żywej gotówki. Mieliby np. mniejszy udział w korzyściach z wynajmu wspólnych pomieszczeń.
W spółdzielni Starówka na odśnieżanie rezerwuje się w budżecie osobną pozycję. – Na razie nie stanęliśmy przed problemem braku pieniędzy – mówi Małgorzata Gierwazik, rzecznik Starówki. Nikt nie jest jednak w stanie przewidzieć, jak będzie w tym roku. – Mieszkańcy nie powinni się jednak martwić, że czegoś nie posprzątamy albo że będziemy odśnieżać kosztem ocieplania budynków czy malowania ławek – uspokaja Małgorzata Gierwazik. – Gdyby pieniędzy rzeczywiście zabrakło, dopłaciliby lokatorzy, ale byłyby to naprawdę groszowe wydatki.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA