Wiadomości

Zagrać o Ligę Mistrzów jeszcze raz

Maciej Skorża
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Czasami mam takie wrażenie, że nasza ligowa piłka to jednak inny sport - mówi „Rz” Maciej Skorża, trener Wisły Kraków, lidera piłkarskiej ekstraklasy
[b] Rz: Ma pan czas, żeby regularnie oglądać zagraniczne ligi?
Maciej Skorża:[/b] Staram się. Ligę hiszpańską, angielską, one są mi najbliższe. [b] I gdy pan potem patrzy na mecz naszej ekstraklasy, nie mówi pan sobie: przecież ja pracuję w branży futbolopodobnej? [/b]
Czasami mam takie wrażenie. Że nasza ligowa piłka to jednak inny sport. Patrzę na Liverpool, w którym jako rezerwowy wchodzi David N'gog i widzę, że gdyby przyszedł do naszej ekstraklasy, to byłby tu David N'gog superstar. A powiedzmy sobie szczerze, za wybitnego w Anglii nie uchodzi. To, że u nas są gorsi piłkarze, to truizm truizmów. Ale my mamy przede wszystkim zbyt wąskie kadry. Jak są dwie kontuzje, to już się zastanawiamy, z czego sklecić drużynę. Ja w Wiśle i tak mam duży komfort, a też zmagam się z takimi problemami. Na niektórych pozycjach nie ma konkurencji. I piłkarze nie robią postępów. [b] A musi ich napędzać do pracy konkurent do miejsca w drużynie? Nie mogliby się rozwijać dla samej ambicji i chęci rozwijania? [/b] Widzę, że podejście do zawodu u polskich piłkarzy i tak ulega zmianie, na plus. Ale generalnie nasza mentalność, charakter do sportu, są okropne. Jesteśmy minimalistami, kto nie ma konkurencji, ten wcześniej czy później spuści z tonu. [b] Angielski trener Howard Wilkinson opowiadał na konferencji szkoleniowców w Warszawie anegdotę sprzed lat o Brianie Cloughu, który sprowadził za milion funtów, wówczas fortunę, Trevora Francisa. I widząc tuż po podpisaniu z nim kontraktu, że Francis idąc klubowym korytarzem, mija leżący na podłodze papierowy kubek, krzyknął ostro: – Podnieś to, w tym klubie wszyscy dbamy o porządek! Do ilu piłkarzy Wisły mógłby pan tak krzyknąć, wiedząc, że podniosą kubek bez żadnego grymasu? [/b] O, jest takich wielu. Z kilkoma pracuje się naprawdę przyjemnie, mają w sobie wiele pokory, choć sporo już osiągnęli. Na przykład Rafał Boguski. [b]On pewnie po wyrzuceniu kubka zapytałby, czy jeszcze coś ma sprzątnąć. Ale bracia Brożkowie albo Patryk Małecki podnieśliby bez szemrania? [/b] Bez szemrania na pewno nie. Ale by podnieśli. Po jakimś komentarzu w swoim stylu. Paweł i Piotr pracują bardzo solidnie, ale lubią przy tym dodać od siebie parę groszy. [b]A Patryk Małecki? Nie za często rozgrzewała mu się głowa w ostatnim czasie? [/b] Z Patrykiem trzeba bardzo ostrożnie. Chcę mu poświęcić wiele czasu podczas zimowych przygotowań. On jest moim oczkiem w głowie i wyzwaniem. Talent plus trudny charakter. Muszę dać z siebie wiele, by mu pomóc. Póki jestem na jego drodze, postaram się, by wykorzystał najlepiej to, co dostał od Boga. Ale dość o Patryku. Mam w szatni wielu piłkarzy, którzy umieją sobie stawiać coraz wyższe wymagania, mają też dystans do własnych sukcesów, do sławy i całej tej otoczki, która piłkarzom Wisły towarzyszy. [b] To są przede wszystkim obcokrajowcy? Bo ich się głównie w Wiśle chwali za profesjonalizm. Choćby Marcelo, najlepszego obrońcę ligi. [/b] Jeśli uda się komuś trafić do zagranicznych zawodników, są ludźmi wspaniałymi we współpracy. Łatwo ich czymś urazić, ale jak się znajdzie wspólny język, to jest sama przyjemność. [b]Czym ich można urazić? [/b] Można, nie chciałbym o tym mówić. Też musiałem się moich zagranicznych zawodników nauczyć. [b] Śledzi pan ligę hiszpańską: Wisła, zachowując proporcje, jest w nieco podobnej sytuacji jak Real Madryt. Też w ostatnich trzech sezonach zdobywała dwa razy mistrzostwo kraju, a i tak częściej się ją gani niż chwali. I chyba sami wiślacy też mają duże poczucie niedosytu. [/b] Bo Wisłę mierzy się inną miarą niż pozostałe polskie kluby. Dla tych innych mistrzostwo Polski to sukces. Dla nas, w opinii wielu, to coś naturalnego. Nam naprawdę mistrzostwo obronione w ostatnim sezonie sprawiło ogromną satysfakcję, bo wydarliśmy je rywalom z gardeł. Ale dla Wisły liczy się dopiero to, co ugra w europejskich pucharach. [b] Levadia znów została mistrzem Estonii... [/b] Tak, już dawno zapewniła sobie tytuł. [b]Myśl o zemście za to, co się stało w tegorocznych eliminacjach Ligi Mistrzów, jest tym, co napędza pana do pracy w tym sezonie? [/b] Nie ukrywam, że chciałbym mieć szansę spróbować jeszcze raz walki z Wisłą o Ligę Mistrzów. Ale najpierw Wisła musi obronić tytuł, a ja muszę przedłużyć kontrakt. A obie te sprawy to dziś znaki zapytania. Ale tak: nie opuszcza mnie myśl o tym, żeby stanąć do eliminacji LM i rozegrać je inaczej niż ostatnio. [b] Wisła jest na dobrej drodze do startu w eliminacjach. Rok kończycie jako lider, z pięciopunktową przewagą nad Legią. [/b] Nie jest to wielka przewaga na 13 kolejek przed końcem. Przypomnę, że w ostatnim sezonie wiosnę zaczynaliśmy z pięciopunktową stratą do Lecha, a skończyliśmy z pięciopunktową przewagą. Więc nie napawam się naszym prowadzeniem. Każdy mecz wiosną będzie meczem o wszystko. [b] Ale jeśli się uda, to jakie to będzie mistrzostwo? Pana pierwszy tytuł z Wisłą to była piękna gra i wielka ucieczka rywalom. Drugi, z ostatniego sezonu, to raczej triumf woli i mistrzostwo w wyciskaniu z drużyny, co się da. A ten sezon, jaki jest? [/b] Jeśli uda się zdobyć teraz tytuł, to będzie najtrudniejszy z tych trzech. Nasze ostatnie kilka miesięcy to pasmo wzlotów i bardzo bolesnych upadków. Na razie pokazujemy, że z każdego upadku potrafiliśmy się podnieść. Ale w ubiegłym roku mistrzostwo zdobyliśmy przede wszystkim w Krakowie na Reymonta, tam było 13 zwycięstw, jeden remis, jedna porażka. [b] A teraz więcej punktów zdobywacie na wyjeździe niż u siebie w Sosnowcu. [/b] Wiemy, jak wiele straciliśmy, nie mogąc grać na Reymonta, a mimo to liczymy się w walce o tytuł. Dopadła nas też plaga kontuzji, jakiej nie miałem jeszcze nigdy w karierze. Straciliśmy na długi czas piłkarzy, którzy są liderami nie tylko na boisku, ale i w szatni. Choćby Radka Sobolewskiego, Arkadiusza Głowackiego. Bez nich było mi bardzo ciężko przekonać zespół po porażkach z Legią i Cracovią, że jest w stanie wygrywać ze wszystkimi. [b] Jaka była ta jesień już nie dla Wisły, ale dla całej ligi? Znów krok w dół? [/b] Nie zauważyłem niczego, co by mnie upoważniło do stwierdzenia, że liga idzie w dół. Ale powiedzieć, że idzie w górę, też nie mogę. To nastąpi dopiero, jak budowane teraz stadiony będą gotowe, i kto będzie chciał zapełnić te wielkie trybuny, musi sięgać po piłkarzy, którzy w Europie nie są anonimowi. [b] Powrót Clebera z Tereka Grozny do Wisły to jest pana prezent gwiazdkowy? Właściwie nie musi pan czekać na prezenty, może je pan sobie sprawiać sam, bo od tego sezonu odpowiada w Wiśle również za transfery. [/b] Myślę, że Cleber nie jest ostatnim wzmocnieniem przed wiosenną częścią ligi. Myślę o sprowadzeniu tej zimy jeszcze dwóch, trzech zawodników. [b]Oddanie panu władzy nad transferami to efekt rewolucji w klubie po odpadnięciu z Levadią. Bardzo niepolskie rozwiązanie: nie tylko nie zwolnić trenera po klęsce, ale jeszcze dodać mu uprawnień. Dobrze się pan z tą władzą czuje? [/b] Dopiero uczę się tego modelu pracy. Zimą będę chciał trochę przeorganizować sztab, obowiązków jest mnóstwo. Znacznie więcej niż wówczas, gdy mieliśmy w klubie dyrektora sportowego Jacka Bednarza. [b] Często pan przywołuje cytat z „Szeregowca Ryana”, gdy po uratowaniu kolegi żołnierze mówią do niego: A teraz pokaż, że na to zasłużyłeś. To jest pana zadanie od szefów na ten sezon: pokaż, że zasłużyłeś, by uniknąć zwolnienia i dostać więcej transferowej swobody? Krótko mówiąc: awans do Ligi Mistrzów albo koniec. [/b] Jeśli uda mi się sprowadzić tych zawodników, których chciałbym, nasze szanse w Europie będą dużo większe. Wierzę w swoją pracę i swój pomysł na zespół. Moim zdaniem miejsce Wisły w Europie nie jest tam, gdzie je wskazała porażka z Levadią. Więcej prawdy o nas powiedziały poprzednie eliminacje, gdy też nie awansowaliśmy do LM, ale potrafiliśmy przejść Beitar Jerozolima, pokonać w jednym meczu Barcelonę, a z Pucharu UEFA odpadliśmy po wyrównanej walce z Tottenhamem. [b]Więc dlaczego przegraliście z Levadią? [/b] Nie chcę do tego wracać. Wiem, co zrobiłem źle, wyciągnąłem wnioski. Następne eliminacje rozegram inaczej. [b] To chęć udowodnienia jeszcze czegoś z Wisłą była powodem, że odmówił pan, gdy PZPN zaprosił pana do rozmów na temat objęcia reprezentacji po Leo Beenhakkerze? [/b] Rozmawialiśmy z szefami Wisły na temat dłuższej współpracy i uważałem, że rozpoczynanie negocjacji z PZPN byłoby co najmniej nieeleganckie. [b]Rozmawiamy po konferencji trenerów: co to jest ta słynna ostatnio Polska Myśl Szkoleniowa? Jest taka zła, jak mówią media, czy taka dobra, jak mówią ludzie z PZPN. Pan się czuje jej uczniem? [/b] A jest jakaś jedna polska szkoła? I czy to jest gra z kontry, jak się przyjęło uważać, czy taka gra jak Lecha Poznań Franciszka Smudy, czyli ostry pressing na połowie przeciwnika? Ta szkoła to wytrych na potrzeby mediów. Wszystko zależy od piłkarzy. Ktoś, kto po mnie przyjdzie do Wisły, nie każe przecież piłkarzom stać na linii swojego pola karnego i czekać na kontrataki. Bo wie, że to nie jest styl dla nich. A czy jest na przykład czeska szkoła, rumuńska? [b] To pan wywołał szkołę rumuńską. Gdy pan przychodził do Wisły niedługo po Danie Petrescu, wielu mówiło: Skorża pokazał Rumunowi, co to znaczy być dobrym trenerem. Ale dziś, gdy Wisła jest po Levadii, a Petrescu z Unireą po grze w rundzie grupowej LM, mówią, że to pan powinien się uczyć od niego. [/b] Ja lubię się uczyć od osób, które coś mają do zaoferowania, i jeszcze długo będę się uczył. Ale dla mnie Unirea Urziceni czy BATE Borysów, kluby, które w ostatnich latach dostały się do LM mimo niskich budżetów, to specyficzne przykłady. Bo co sezon jakaś taka historia się zdarza, ale chodzi ciągle o inne drużyny. Więc to jest dla mnie ciągle bardziej sprawa przypadku, łatwiejszego losowania niż trwale budowanej pozycji. I w Polsce nie widzę dziś klubu z wystarczająco silną kadrą, by pogodzić grę w kraju z grą w pucharach. [b] Czyli przestańmy się mamić? [/b] Nie, wzmacniajmy się. [b] Rozmawiał pan o tym z Bogusławem Cupiałem? [/b] Cały czas rozmawiamy. I tyle w tym temacie.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL