Polityka

Olechowski kandydatem lewicy?

Andrzej Olechowski
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Jest szansa, że w wyborach prezydenckich pojawi się ten „trzeci”, poza Tuskiem i Kaczyńskim. Decyzja ma zapaść wiosną
Aleksander Kwaśniewski chce, by cała polska lewica i centrolewica wystawiły wspólnego kandydata. Mógłby nim być albo Jerzy Szmajdziński, albo Andrzej Olechowski. Tą wypowiedzią wywołał falę komentarzy.
– Taki wspólny kandydat mógłby być tym „trzecim”, który nawiąże rzeczywistą walkę z Donaldem Tuskiem i Lechem Kaczyńskim – twierdzi Krzysztof Janik z kierownictwa SLD. Jak ustaliła „Rz”, Kwaśniewski, nim wystąpił z tą propozycją, przeprowadził poważne konsultacje. Spotkał się m.in. z Olechowskim, szefem Stronnictwa Demokratycznego Pawłem Piskorskim i politykami lewicy. – Rozmawiałem z Aleksandrem Kwaśniewski – potwierdza „Rz” Olechowski, który właśnie wrócił do Polski po tygodniowej nieobecności. Według naszych informacji były prezydent przesłał już wierzyć w to, że Włodzimierz Cimoszewicz zdecyduje się wystartować.
Uznał natomiast, że Olechowski chce walczyć w prezydenckiej batalii i jest przewidywalny. – Kandydat na prezydenta, który nie pochodzi z SLD, jest dla nas nie do przyjęcia – mówi na razie szef tej partii Grzegorz Napieralski. Wszystko wskazuje na to, że teraz będzie nim Jerzy Szmajdziński. Decyzja może zapaść podczas kongresu partii zaplanowanego na 19 grudnia. Na kandydowanie Szmajdzińskiego, choć z dużymi oporami, zgodził się Napieralski. A ostatnio mazowiecka struktura Sojuszu poparła go w tej roli. Natomiast SdPl i Partia Demokratyczna poprosiły o kandydowanie Tomasza Nałęcza. A ten się zgodził. Z kolei Olechowskiego do startu namawia SD. – Podejmę decyzję jeszcze przed Wigilią – zapewnia w rozmowie z „Rz” Olechowski. Może to być jednak zgoda warunkowa, bo już zapowiadał, że chce być kandydatem różnych środowisk, nie tylko jednej partii. – Wszystko wyjaśni się za dwa miesiące – ocenia Janik. – To co będzie działo się do wiosny, można uznać za nieformalne prawybory tej części sceny politycznej, która jest na lewo od PO – twierdzi Piskorski. Pomysł wysunięty przez Kwaśniewskiego ma szansę na realizację, bo wspólny kandydat byłby dla lewicy wygodnym wyjściem. Zarówno politycy SLD, jak i SdPl, w rozmowach z „Rz” zaznaczają, że chociaż ich partie muszą zgłosić własnych reprezentantów, ale nie są specjalnie zainteresowane wzięciem odpowiedzialności za ich porażkę. A to wynika z kalkulacji szans podawanych w sondażach.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL