Sądownictwo

Kto wpuścił rzekę lewego spirytusu

Nowe wielkie śledztwo ma wyjaśnić, czy urzędnicy świadomie pozwolili mafii wwieźć do Polski 30 mln litrów alkoholu bez akcyzy
– To było blisko 500 cystern alkoholu etylowego, po 50 – 60 tys. litrów każda, który został zadeklarowany jako koncentrat płynu do spryskiwaczy szyb samochodowych – mówi prok. Jaromir Rybczak z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie.
[wyimek]Przepisy i ich interpretacje były korzystne dla mafii alkoholowej [/wyimek] To on prowadzi nowe, zakrojone na wielką skalę, śledztwo w sprawie afery alkoholowej. Bada domniemane przestępstwa, o których doniosły niezależnie od siebie Centralne Biuro Antykorupcyjne, Związek Zawodowy Celnicy PL i jeden z celników.
Na sprowadzanie koncentratu płynu do spryskiwaczy bez akcyzy pozwalały przepisy obowiązujące od 2000 r. Importerzy przywozili do Polski alkohol, który był minimalnie skażony. Dzięki temu mogli deklarować, że jest przeznaczony do celów przemysłowych. Już w kraju w bardzo prosty sposób pozbywali się szkodliwych substancji. – Problem załatwiała szklanka odczynnika dodana do 20 tys. litrów alkoholu – wyjaśnia nasz rozmówca z branży spirytusowej. Po przeróbce alkohol, już jako spożywczy, trafiał do restauracji i sklepów. Luka w przepisach przyniosła importerom krociowe zyski. Ile? – Uszczuplenia podatkowe i celne, jak wynika ze wstępnych szacunków, wynoszą co najmniej 2 mld 235 mln zł – mówi prokurator Rybczak. To skutek sprowadzenia około 30 mln litrów bez akcyzy. Według rzeszowskiej delegatury CBA państwo straciło jeszcze więcej, bo blisko 2,8 mld zł, w latach 2003 – 2007. O tym, że masowo importuje się alkohol jako płyn do spryskiwaczy, wielokrotnie alarmowali celnicy. – Ministerstwo Finansów nie reagowało. Utrzymywało przepisy i ich interpretacje korzystne dla mafii alkoholowej – mówi „Rz” Sławomir Siwy, przewodniczący Związku Zawodowego Celnicy PL. Lukę w przepisach zlikwidowała dopiero w grudniu 2007 r. ówczesna minister finansów Zyta Gilowska.  Czy stworzenie dziurawego prawa, a później niereagowanie urzędników na sygnały celników, to przypadek, niedbalstwo, czy kryje się za tym coś więcej? Ma to wyjaśnić rzeszowska prokuratura. – Pierwszy wątek śledztwa dotyczy podawania przez importerów nieprawdy w zgłoszeniach celnych. W drugim badamy, czy doszło do niedopełnienia obowiązków przez urzędników Ministerstwa Finansów i funkcjonariuszy celnych w zakresie tworzenia i stosowania prawa – wyjaśnia prok. Rybczak.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL