Budżet i Podatki

W budżecie liczy się każdy miliard

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Rząd znów sonduje możliwości przeprowadzenia zmian podatkowych, tym razem dla najbogatszych
Rząd pracuje nad regułą wydatkową, która ma doprowadzić do ograniczenia wydatków i zwiększenia dochodów państwa w 2011 r., tak aby zejść z poziomem deficytu finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB.
Zdaniem „Gazety Wyborczej” jedną z metod osiągnięcia tego celu ma być podwyższenie składki rentowej dla najlepiej zarabiających. Płaciliby składkę cały rok, a nie tylko do momentu, gdy ich dochód przekroczy 30-krotność średnich rocznych zarobków (ok. 95 tys. zł). – Ministerstwo sonduje, czy taka propozycja byłaby społecznie zaakceptowana – przyznał anonimowo jeden z ekonomistów związanych z rządem. – Rząd ma kłopot, bo musi usprawnić system podatkowy, a wciąż mówi, że nie będzie podnosił podatków.
Szef zespołu doradców strategicznych premiera Michał Boni powiedział w radiowej Trójce, że taka propozycja jest godna rozważenia. – Jesteśmy w warunkach spowolnienia, szukamy zbilansowania – i długu publicznego, i deficytu – i jest pytanie, czy osoby mające wysokie dochody nie mogłyby, w imię pewnej solidarności społecznej, płacić większej składki rentowej – stwierdził. Zaraz potem minister finansów Jacek Rostowski zdementował informację, jakoby rząd zamierzał podnieść składki. – Nie ma takich planów – zapewnił na konferencji prasowej podczas spotkania unijnych ministrów finansów Ecofin w Brukseli. Także wiceminister finansów Elżbieta Suchocka-Roguska powiedziała w Sejmie, że nic nie wie na temat ewentualnego planu podwyższania składek rentowych. – W ministerstwie trwają prace dotyczące zmian w systemie finansów, których celem jest niedopuszczenie do osiągnięcia poziomu 55 proc. zadłużenia w relacji do PKB – dodała. Wyjaśniła, że bez działań zmierzających do ograniczenia długu ryzyko przekroczenia progu 55 proc. jest duże. Po przekroczeniu tego progu rząd musi wdrożyć procedury zmierzające do ograniczenia wydatków. „GW” powołuje się jednak na szacunki rządu, z których wynika, że najlepiej opłacani podatnicy w Polsce przekraczają próg 95 tys. zł już w styczniu i od lutego nie płacą składek. Zniesienie limitu dotknęłoby 290 tys. osób. FUS zyskałby na tym dodatkowe 1,3 mld zł. Zaniepokojeni takim scenariuszem są pracodawcy. Arkadiusz Protas, wiceprezes BCC, wyjaśnił, że to faktyczne podniesienie składki rentowej nie spowoduje ani zwiększenia wysokości przyznawanych rent, ani tym bardziej uszczelnienia systemu, który jest dziurawy jak durszlak. – Nie byłoby konieczności szukania dodatkowych pieniędzy, gdyby kolejne rządy nie odkładały koniecznych reform finansów publicznych – stwierdził Protas. – Zamiast podnosić składki obywatelom, należy obniżać wydatki państwa. BCC wyliczył, że dług publiczny rośnie teraz w tempie około 100 mld zł rocznie. Proponowane rozwiązanie, chociaż dotkliwe dla około 1 proc. podatników, ma przynieść netto około 1 mld zł. Zatem rząd wprowadzałby opinię publiczną w błąd, sugerując, że znalazł metodę na rozwiązanie problemu nadmiernego zadłużania państwa.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL