Biznes

W Lotosie partner strategiczny

Po sprzedaży akcji inwestorowi skarb pozostanie i tak głównym udziałowcem spółki. A dla Lotosu liczy się dostęp do złóż.
Rzeczpospolita
W połowie 2010 r. w gdańskiej firmie może pojawić się inwestor mający dostęp do złóż
Szykuje się przełom w podejściu do prywatyzacji sektora paliwowego w Polsce. W przyszłym roku resort skarbu może zacząć poszukiwania partnera strategicznego dla grupy Lotos, która jest drugim po Orlenie producentem paliwa w Polsce.
Na początek może mu zaoferować ok. 13 proc. akcji. Formalnie decyzja o sposobie ich sprzedaży zapadnie w ministerstwie jeszcze w tym roku. Zdaniem wiceministra Mikołaja Budzanowskiego, odpowiedzialnego za sektor paliwowy, nabywcą pakietu powinien zostać „podmiot działający w branży”. – Partner, który wniósłby know-how i miał dostęp do złóż ropy, byłby najlepszy z punktu widzenia grupy Lotos – mówił wczoraj wiceminister. Z nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie taki wariant, czyli poszukiwanie partnera strategicznego dla gdańskiej firmy, jest najbardziej prawdopodobny. Resort zamierza do połowy 2010 r. sprzedać pakiet tak, by zgodnie z rządową strategią zachować 51 proc. akcji Lotosu. Od kilku miesięcy Skarb Państwa ma 63 proc. udziałów w gdańskiej spółce, gdyż objął dodatkowy pakiet w zamian za wniesienie do Lotosu akcji spółki wydobywczej Petrobaltic.
W zgodnej opinii ekspertów, gdyby Skarb Państwa chciał pozyskać inwestora strategicznego dla Lotosu, to powinien rozważyć sprzedaż większego niż tylko 13-proc. pakietu. Były minister skarbu Jacek Socha uważa, że w ofercie powinno być od 20 do 25 proc. akcji gdańskiej spółki. Wiceminister Budzanowski mówił wczoraj dziennikarzom, że taki scenariusz można rozważyć, ale w dalszej perspektywie. Trudno ocenić, jakie firmy mogłyby być zainteresowane nabyciem akcji Lotosu. Szef grupy Paweł Olechnowicz od dawna opowiada się za inwestorem strategicznym dla swojej firmy. – Na Shell czy BP raczej nie możemy liczyć – powiedział „Rz” Olechnowicz. – Można szukać partnerów wśród firm zachodnich, np. kanadyjskich, a także takich, w których udziały mają też fundusze arabskie, funkcjonujące na szelfie Morza Norweskiego, które mają potencjał. Jego zdaniem, nawet jeśli partnerem nie będzie światowy potentat, to najważniejsze, by pomógł zrealizować program rozwoju Lotosu, a Skarbowi Państwa pozwolił uzyskać odpowiednie wpływy do budżetu. Wybór partnera dla Lotosu będzie mieć też duże znaczenie dla planów rozwoju działalności wydobywczej grupy. Zarząd przygotowuje nową strategię w tym zakresie i zamierza na początku 2010 r. połączyć w jedną spółki odpowiedzialne za wydobycie, czyli Petrobaltic i firmę norweską. Prezes Olechnowicz powiedział „Rz”, że nowy podmiot potrzebować będzie ok. 1,5 – 2 mld zł na inwestycje w najbliższych latach, a ok. 70 proc. potrzebnych pieniędzy ma stanowić tzw. finansowanie zewnętrzne. – Analizujemy różne warianty jak emisja obligacji i oferta publiczna akcji spółki Petrobaltic – tłumaczy prezes Lotosu. – Pewnie nie byłoby to konieczne, gdyby pojawił się inwestor strategiczny w Lotosie i nabył akcje od Skarbu Państwa. [i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: [mail=a.lakoma@rp.pl]a.lakoma@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL