Ekonomia

Finanse szpitali w opłakanym stanie

Fotorzepa, MW Michał Walczak
Szpitale płacą za leki przeciętnie po pół roku. Jeszcze dłużej na pieniądze czekają producenci sprzętu medycznego. Długi szpitali będą szybko rosły - twierdzą eksperci
– Firmy farmaceutyczne dają szpitalom najczęściej na zapłatę za leki aż 74 dni, czyli o 20 dni więcej niż hurtowniom farmaceutycznym i aptekom. Mimo to szpitale dodatkowo płacą rekordowo długo po terminie – średnio 113 dni. Łącznie daje to 187 dni (czyli ponad pół roku) przeciętnego oczekiwania na należności za dostarczone leki – mówi Tomasz Starus, główny analityk i dyrektor działu oceny ryzyka w Euler Hermes.
A Paweł Szewczyk, prezes wrocławskiego Nettle, zajmującego się m.in. wierzytelnościami szpitali, dodaje: – Producenci sprzętu medycznego przeciętnie czekają jeszcze dłużej, bo 214 – 270 dni. Dane o zadłużeniu szpitali za trzy kwartały tego roku znane będą pod koniec listopada. Z tych po pół roku wynika, że szpitale miały ponad 9,65 mld długów, w tym ok. 2,3 mld zł wymagalnych, czyli takich, których termin płatności minął.
– Szpitale najczęściej nie płacą regionalnym centrom krwiodawstwa i krwiolecznictwa, potem zalegają z opłatami za energię, wodociągi oraz gaz. W trzeciej kolejności, gdy jest już źle, decydują się na długi wobec koncernów farmaceutycznych i firm produkujących sprzęt medyczny – wymienia Kamil Marcyniuk, menedżer ds. kluczowych klientów w M.W. Trade. Według niego najbardziej zadłużone są szpitale kliniczne. – Trudno wskazać region, w którym sytuacja jest najgorsza. Jedynie szpitale województwa opolskiego wychodzą obronną ręką – dodaje. Inne firmy analizujące sytuację na rynku medycznym uważają, że szpitale starają się nie zadłużać wobec dostawców mediów, lecz pozwalają sobie na wydłużanie terminu płacenia za leki i sprzęt. Na gorsze wyniki narzekają nawet dyrektorzy najlepszych szpitali w Polsce – tych, które zajęły dobre miejsca w ogłoszonym niedawno rankingu "Rz" (bierzemy w nim pod uwagę m.in. kondycję finansową placówki – red.). – Mój szpital pięć lat temu przynosił 7,5 mln zł strat rocznie. Od trzech lat mamy zyski. Ale nie wiem, czy to się w tym roku utrzyma – przyznaje Janusz Chełchowski, dyrektor polikliniki w Olsztynie, zwycięzcy rankingu. Jego zdaniem dostawcy domagają się zapłaty w coraz krótszym terminie: – Firmy zaciskają pasa, domagają się, by płacić im natychmiast i w gotówce. Według ekspertów sytuację finansową szpitali pogorszy w tym roku niepłacenie za wszystkie usługi medyczne przez NFZ. – Wciąż nie mamy prawidłowej wyceny usług medycznych i tym samym szpitale borykają się z niewspółmiernością przychodów wobec ponoszonych kosztów – uważa Paweł Szewczyk. – Wiele placówek wykonuje więcej usług, niż wynika z kontraktu z NFZ. Rozliczenie nadwykonań to warunek utrzymania płynności finansowej szpitala, zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom i pracownikom – tłumaczy Kamil Marcyniuk. – A fundusz za te usługi na razie nie płaci, nie ma także informacji, kiedy i czy w ogóle takie finansowanie będzie możliwe – dodaje. We wrześniu 112 szpitali złożyło pozwy sądowe przeciw NFZ za zapłatę nadwykonań, które powstały tylko w I półroczu tego roku, na łączną kwotę 172 mln zł. Przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia podkreślają, że szefowie szpitali muszą ograniczyć przyjęcia, choć wprost tego nie mówi. – Wszyscy musimy zdać sobie sprawę, że najbliższy rok będzie bardzo trudny. Dyrektorzy będą musieli przestrzegać umów, bo dostępne w NFZ środki będą o 2 proc. niższe niż obecnie. Jeśli nie będą wykonywać usług ponad limit, nie powinni się zadłużać – uważa Jakub Szulc, wiceminister zdrowia.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL