Kraj

Bondaryk i Mąka przesłuchani

Szefowie ABW tłumaczyli się wczoraj przed sejmową komisją z podsłuchiwania dziennikarzy. Wątpliwości nie rozwiali
Szef ABW Krzysztof Bondaryk i jego zastępca ppłk Jacek Mąka odpowiadali przed Sejmową Komisją ds. Służb Specjalnych na pytania dotyczące podsłuchiwania dziennikarzy.
Przed komisją nie stawił się mimo wezwania prokurator warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej Robert Majewski. To on nie wydał nakazu zniszczenia podsłuchanej rozmowy dziennikarzy, a jej stenogram przekazał pełnomocnikowi Mąki. Zamiast niego na posiedzenie przyszedł zastępca prokuratora generalnego Jerzy Szymański. [wyimek]Szefowie ABW nie potrafili wyjaśnić, dlaczego nie zniszczono stenogramów [/wyimek]
– Powiedziano nam, że tak zdecydował prokurator krajowy Edward Zalewski. Informacje, jakie przekazał nam pan Szymański, okazały się niewystarczające – mówi „Rz” jeden z członków speckomisji. Zajęcia się sprawą podsłuchiwania dziennikarzy przez ABW od speckomisji domagali się posłowie PiS i Lewicy. To efekt sobotnich publikacji „Rzeczpospolitej” i dziennika „Polska”. Ujawniliśmy wtedy, że ABW, badając sprawę domniemanego handlu aneksem do raportu o WSI, nagrała m.in. rozmowę dziennikarza „Rz” Cezarego Gmyza z Bogdanem Rymanowskim z TVN 24. Zapisu podsłuchu nie zniszczono, ale przekazano do wykorzystania Mące w prywatnej sprawie, jaką wiceszef ABW wytoczył „Rz”.  Przedstawiciele ABW tłumaczyli w sobotę, że nagrana rozmowa ma związek ze śledztwem w sprawie rzekomej afery korupcyjnej w komisji weryfikacyjnej WSI. Bo prowadzona była z telefonu dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego podejrzanego w sprawie o płatną protekcję. Tymczasem z lektury stenogramu wynika, że rozmowa dotyczyła tylko spostrzeżeń dziennikarzy na temat zdrowia Sumlińskiego. Zdaniem opozycji niezniszczenie stenogramu może świadczyć o naruszeniu przez ABW prawa. – Na podstawie materiałów, które nam dzisiaj zaprezentowano, mówienie o naruszeniu prawa przez prokuraturę i ABW jest ryzykowne – przekonywał  po zakończeniu posiedzenia komisji jej członek Konstanty Miodowicz (PO). – Od szefów ABW nie otrzymaliśmy przekonujących odpowiedzi na wiele pytań – mówi z kolei „Rz” Jarosław Zieliński (PiS). Jakich? Według naszych rozmówców, członków komisji, podczas niejawnych obrad Bondaryk i Mąka nie umieli wyjaśnić, czemu nie zniszczono stenogramów rozmów osób niezwiązanych ze śledztwem, skąd pełnomocnik Mąki wiedział, że są one w aktach prokuratury (to on o nie wystąpił), dlaczego przekazano mu je do wykorzystania w prywatnej sprawie. – Przekazywanie akt sprawy do wykorzystania w innej się zdarza, ale przekazywanie stenogramów podsłuchów to bulwersujący precedens – mówi Zieliński, były wiceszef MSWiA (podlegały mu policja i ABW). – Znów się zdarzyło, że osoby, które przyszły na posiedzenie komisji, były nieprzygotowane – mówi Zbigniew Wassermann (PiS), były minister koordynator służb specjalnych. Wczoraj Polsat News ujawnił, że dzięki podsłuchowi telefonu Sumlińskiego ABW nagrała też jego rozmowę z dziennikarzem Sylwestrem Latkowskim. Również jej stenogramy miały trafić do pełnomocnika Mąki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL