Adwokaci

Zakres ochrony czci adwokata jest mniejszy

Fotorzepa, Jak Jakub Dobrzyński
Adwokaci są elementem wymiaru sprawiedliwości, dlatego granice krytyki wobec nich są dalej posunięte niż wobec przeciętnego obywatela
Lubelski adwokat Mirosław K. poczuł się urażony publikacjami na łamach „Kuriera Lubelskiego” śledzącego przebieg toczącego się procesu karnego. Prawnik oskarżony jest o zorganizowaniem prowokacji łapówkarskiej wobec osób pełniących funkcje publiczne.
Dziennikarz relacjonujący proces napisał m.in., że zdaniem prokuratury cała afera została zorganizowana przez Mirosława K. To on postanowił wrobić lekarza w korupcję. Wysłał do niego pacjenta z pieniędzmi i ukrytą kamerą. Mecenas przekonywał, że artykuł naruszył jego dobra osobiste, zidentyfikował go środowisku (bo w tekście występował jako mec. Mirosław K.) i przesądził o jego winie.
Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że dziennikarz nie naruszył dóbr osobistych adwokata. Nie przekroczył też granic i obowiązków dziennikarza w rozumieniu art. 10 i 12 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=EB0D4F31465309916E5C3C6CC2526B76?id=71966]prawa prasowego[/link]. Sąd stwierdził, że posługiwanie się imieniem i pierwszą literą nazwiska jest powszechnie praktykowane przez dziennikarzy i ogólnie akceptowane w społeczeństwie. Generalnie nie pozwala ono przeciętnemu odbiorcy na identyfikację danej osoby, nawet gdy nosi imię rzadko występujące, a takim nie jest Mirosław. Także podanie wykonywanego zawodu nie jest określeniem wprost identyfikującym. Sposób przedstawienia Mirosława K. mieści się w szeroko pojętej konwencji rzetelności dziennikarskiej i nie pozwala na jego identyfikację w środowisku. Dziennikarz ujawnił informacje z postępowania karnego jedynie w zakresie niezbędnym do poinformowania opinii publicznej o przebiegu procesu. Były one obiektywnie prawdziwe i oparte na dokumentach pochodzących od uprawnionych organów (prokuratury i sądu) oraz obserwacji jawnego procesu. Artykuł nie zawierał sformułowań obraźliwych, poniżających ani drażliwych. Użyte zaś stwierdzenie „prawnik jest oskarżony o zorganizowanie prowokacji korupcyjnej. Z zazdrości o żonę wrobił jej znajomego w przyjęcie łapówek” nie przesądza o winie powoda i popełnieniu przestępstwa. Nie można bowiem takiej oceny dokonać przez wyłączenie cytowanego fragmentu z kontekstu całego artykułu, z którego wynika, że przeciw powodowi toczy się postępowanie karne, w którym występuje jako oskarżony. Sąd wskazał też, że adwokaci prowadzą działalność publiczną, stanowiąc element publicznego wymiaru sprawiedliwości, dlatego granice krytyki wobec nich są dalej posunięte niż wobec przeciętnego obywatela nieuczestniczącego w działalności publicznej. Wyrok utrzymał w mocy Sąd Apelacyjny w Lublinie (sygn. I ACa 372/09).
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL