Muzyka

Madonna tańczy w Buenos Aires

Madonna - trasa „Sticky & Sweet”
Materiały Promocyjne
Królowa popu otwiera argentyński występ siedząc na tronie. Śpiewa: „Jaki lubicie smak? W moim sklepie czekają cukierki dla każdego”. Po czym wywija laseczką, jak szefowa wielkiego muzycznego cyrku
Jej objazdowa rewia zawitała do Polski w dniu Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, poprzedzona dyskusjami i zapowiedzią hucznych protestów. Na anonsach się jednak skończyło, bo potem trudno było wypatrzeć protestujących, tak jak w samym występie próżno było szukać aktów prowokacji. Gorzej, że większość 80-tysięcznej widowni w ogóle niewiele widziała, bo była za daleko od sceny.
Dziś jest szansa, by to sobie zrekompensować - o 20.10 telewizja HBO pokaże występ Madonny z ostatniej trasy „Sticky & Sweet”. Zarejestrowany koncert odbył się w Buenos Aires, ale od polskiego różni się niewiele. Widowiskowość i wyjątkowość popisów Madonny kryje się w detalach. Na żywo nie da się uchwycić wszystkich elementów - jednocześnie oglądać efektownych wizualizacji, śpiewającej gwiazdy i tańczących na drugim końcu sceny tancerzy.
Docenić całość można tylko dzięki pracy wielu kamer i nowoczesnemu montażowi. Koncerty Madonny mają to do siebie, że lepiej je oglądać, niż ich słuchać. Nie jest tajemnicą, że piosenkarka korzysta z playbacku i lubi markować grę na gitarze. W Buenos Aires w niektórych piosenkach wyraźnie łamał jej się głos, w innych - brzmiał podejrzanie czysto. Mocną stroną występów gwiazdy są natomiast nowatorskie przeróbki utworów i ich klubowe aranżacje. Tym razem Madonna wyraźnie zmieniła „Vogue”, łącząc oryginalną melodię z bitami Timbalanda, popową „Boderline” zagrała rockowo, a zmiksowana na nowo „Music” nabrała tempa, by jeszcze skuteczniej nakłaniać do tańca. Nie wszystkie zmiany wychodzą piosenkom na dobre, ale o ile Madonnie zdarzają się muzyczne potknięcia, o tyle w warstwie wizualnej jej koncerty nie mają sobie równych. To duża przyjemność podziwiać perfekcję tancerzy, szczegóły zmienianych kilkakrotnie strojów Madonny, tworzące tło filmy oraz drobiazgową reżyserię całości. Każdemu z utworów towarzyszy złożona inscenizacja, pomysł dopieszczony w sferze choreografii i scenografii. Takiej staranności i romachu nie oferują inne sławy popu. W „4 minutes” Madonna tańczy z cyfrowym wcieleniem Justina Timberlake'a, w „Beat Goes On” na ekranie za jej plecami pojawia się gigantyczny Pharrell Williams, po chwili na scenę wyjeżdża biały Rolls Royce. A później będzie jeszcze cygańska kapela, wagoniki nowojorskiego metra i wirujący fortepian. Nie będzie tylko bisów - Madonna działa według precyzyjnego planu i kiedy po tanecznym „Give It 2 Me” pojawia się napis „Game Over”, przychodzi do głowy, że ten show jest tylko jednym z wielu. Efektem taśmowej produkcji muzycznej. Buenos, Warszawa czy Rzym - Madonna wszędzie chce udowodnić to samo: że jej czas jeszcze nie minął. [i]Madonna, Sticky & Sweet Tour, HBO i HBO HD 2, premiera - piątek 2 października, godz. 20.10[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL