fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media i internet

Człowiek – najsłabsze ogniwo bezpieczeństwa

Fotorzepa, Darek Golik
Autorzy wirusów stają się coraz bardziej przebiegli. Model jest prosty – wystarczy wykorzystać ludzkie słabości – plotki, zazdrość i strach
Twórcy wirusów i złośliwego oprogramowania wymyślili nowy sposób rozprzestrzeniania malware. Teraz bezpieczeństwo informatyczne pojedynczych użytkowników i organizacji może zależeć od bieżących wydarzeń w świecie rozrywki czy polityki.
[srodtytul]Niebezpieczna wiedza[/srodtytul]
Najnowsza droga dystrybucji malware wykorzystuje skłonność internautów do czytania wiadomości zawierających plotki czy informacje o znanych osobach.
Z analizy zagrożeń z ostatnich trzech miesięcy, którą sporządziła firma Panda Security, wynika, że zarówno specjaliści z firmowych działów IT, jak i indywidualni użytkownicy powinni mieć się szczególnie na baczności w czasie, gdy Internet pulsuje doniesieniami o głośnym wydarzeniu. Tematami, pod pretekstem których od początku czerwca rozesłano (głównie e-mailem i przez serwisy społecznościowe) najwięcej zagrożeń, były śmierć Michaela Jakcsona (30 proc.), świńska grypa (27 proc.) i proponowane przez Baracka Obamę wprowadzenie w USA obowiązkowych ubezpieczeń zdrowotnych (11 proc.).
– Twórcy wirusów są świadomi wzrostu wykorzystania Internetu przez czytelników do poszukiwania najświeższych informacji. Dlatego używają najnowszych wiadomości jako przynęty – ostrzega Panda Security.
– Ciekawość użytkownika jest wykorzystywana zarówno w marketingu, jak i w wyłudzaniu informacji. Człowiek jest wciąż najsłabszym ogniwem wszelkich zabezpieczeń informatycznych – mówi Sławomir Kubiński z firmy Intersystem, ekspert od pozycjonowania stron internetowych.
W celu zwiększenia wiarygodności wiadomości często zawierają odnośniki do znanych serwisów wideo jak YouTube czy Dailymotion. Użytkownik, który kliknie w link, prawdopodobnie zobaczy stronę wyglądającą jak oryginał, z tą różnicą, że przed obejrzeniem materiału zostanie zainstalowane złośliwe oprogramowanie.
[srodtytul]Zapora zaufania[/srodtytul]
Internauci chcący uniknąć takich sytuacji powinni rozważyć skorzystanie z darmowych narzędzi udostępnionych przez organizację Web of Trust (WOT). Umożliwiają one sprawdzenie wiarygodności każdej witryny. Z kolei administratorzy w dużych firmach mogą zainstalować w komputerach końcowych użytkowników firmowany przez WOT darmowy dodatek do przeglądarek Internet Explorer i Firefox, który ostrzega m.in. przed próbami wyłudzania danych i haseł.
Żerowanie na ważnych wydarzeniach to nie koniec pomysłowości internetowych przestępców. Jak się okazuje, osoby zarabiające na dystrybucji złośliwego oprogramowania w swojej działalności wykorzystują także brak zaufania między partnerami.
Aż 9 proc. spamu z ostatniego kwartału oferowało darmowe oprogramowanie do szpiegowania poczynań partnerów podejrzewanych o niewierność. Do informacji dołączone są zwykle wirusy.
[srodtytul]Fałszywe antywirusy[/srodtytul]
Cyberprzestępcy obiecują np. uzyskanie dostępu do soft-ware’u, który np. umożliwi odczyt wiadomości SMS wysłanych przez i na wskazany numer. To jednak nie koniec przewrotności autorów wirusów. Według najnowszych analiz Panda Security miesięcznie aż ok. 35 mln komputerów na świecie jest infekowanych za pomocą tzw. rogueware. To programy, które udają antywirusowy software zabezpieczający, lecz w rzeczywistości same są szkodliwym oprogramowaniem. Najpopularniejszy sposób ich rozpowszechniania to sieci społecznościowe – Twitter, Facebook, MySpace czy popularny w USA Digg (odpowiednik polskiego serwisu Wykop).
Szybka ewolucja zagrożeń przekłada się na liczby. Jak szacuje fińska firma F-Secure, w sieci krąży obecnie nawet ok. 3 mln unikalnych rodzajów szkodliwego oprogramowania. Dla porównania, w styczniu 2008 r. było ich zaledwie ok. 500 tys. Zjawisko to ma jednak pozytywną, biznesową stronę. Mimo spowolnienia gospodarczego, sprzedaż zabezpieczeń na świecie wciąż rośnie. W 2008 r. rynek ten był wart 13,4 mld dol. (19 proc. więcej niż w 2007 r.). Prognozy Gartner Research mówią o wzroście do poziomu 14,5 mld dol. na koniec 2009 r. – Bezpieczeństwo jest obszarem, w którym nie można dokonywać drastycznych cięć – uważa Ruggero Contu, dyrektor badań w Gartner Research.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA