fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

MŚ 2010 - RPA

Czy w Mariborze zaśpiewa gruba Murzynka

Leo Beenhakker
Fotorzepa, Bartosz Siedlik
Jutro o 20.45 reprezentacja Polski gra ze Słowenią. Piłkarze walczą o awans na mundial, Leo Beenhakker wciąż w to wierzy, ale coraz trudniej mu ufać
Wczoraj w hotelu Habakuk w Mariborze Beenhakker wspominał, że w Trynidadzie i Tobago, gdzie pracował zanim objął reprezentację Polski, w trudnych momentach pocieszano się, że na szczęście jeszcze nie śpiewa gruba Murzynka. Grube Murzynki na Karaibach śpiewają głównie na pogrzebach.
[wyimek]Wszystko wskazuje, że Beenhakker wystawi jutro dwóch napastników [/wyimek]
– Nie wiem, co daje mi wiarę, że w środę kibice w Polsce usiądą przed telewizorami nie po to, żeby zobaczyć upadek mój i całej drużyny, ale żeby cieszyć się ze zwycięstwa, które przedłuży nasze nadzieje. Ciągle wierzę w awans na mundial. Gdybym przestał, po meczu z Irlandią Północną podziękowałbym piłkarzom za trzy lata pracy – mówił „Rz” Beenhakker.
Widać, że trener jest zmęczony, co niektórzy interpretują jako świadomość zbliżającego się końca. – Nikt nie rozumie, że remis Czechów ze Słowacją spowodował, iż wszystkie drużyny mają teraz takie same problemy i walka się jeszcze nie skończyła – przekonywał Beenhakker.
Reprezentacja Polski dotarła wczoraj do Mariboru czarterowym samolotem z Katowic. Hotel Habakuk leży pod miastem, blisko ośrodka narciarskiego, wokół tylko zieleń i góry. Piłkarze nie byli zbyt rozmowni, asystent selekcjonera Rafał Ulatowski powiedział, że zajęci są podnoszeniem głów.
Po sobotnim meczu Beenhakker podobno nie zdążył jeszcze nic powiedzieć, kiedy przepraszali za to, że zawiedli. Po kolei – Jakub Błaszczykowski, Mariusz Lewandowski czy nawet Roger, który zdaniem trenera rozegrał najlepszy mecz w biało-czerwonej koszulce.
Na konferencji prasowej w Chorzowie wydawało się, że trener na kolejne spotkanie bardzo zmieni wyjściową jedenastkę. Wszystko wskazuje na to, że jeśli w ogóle będą zmiany, to kosmetyczne. Podczas jedynego, wieczornego treningu widać jednak było, że po raz pierwszy za kadencji Beenhakkera reprezentacja może rozpocząć mecz w ustawieniu 4-4-2 z napastnikami Pawłem Brożkiem i Robertem Lewandowskim. Jako środkowy pomocnik w parze z Rogerem próbowany był Ludovic Obraniak. Zdjęcie Obraniaka w przerwie meczu z Irlandią trener określa jako jedną z najtrudniejszych decyzji. W Mariborze nie chce tracić żadnego z nich.
Kilku piłkarzy narzeka na drobne kontuzje, wczoraj wieczorem indywidualnie ćwiczył Błaszczykowski, który ma przemęczone mięśnie przywodziciele. Nie w pełni sił są Rafał Murawski i Jacek Krzynówek, Paweł Golański ma zapalenie mięśnia Achillesa, ale leczeniu podda się dopiero po powrocie do klubu. – Najgorzej wygląda Artur Boruc, który ma naderwane dwa mięśnie, ale i on sam, i trenerzy bardzo chcą, by zagrał przeciwko Słowenii. Do środy powinniśmy postawić go na nogi – mówi „Rz” lekarz kadry Jacek Jaroszewski.
Beenhakker tradycyjnie już przekonuje, że w trzy dni między meczami nie jest w stanie niczego naprawić treningami, próbuje podbudować swoich piłkarzy rozmowami, ale jeśli chce obudzić w nich ducha walki, musi zmienić wyraz twarzy na mniej zrezygnowany. Przegrywając w Mariborze reprezentacja Polski pogrzebie swoje szanse na awans do mistrzostw świata.
– Wiemy, o co gramy. Jeśli się nie uda, w kadrze nastąpią zmiany. Tak samo sztabu szkoleniowego, jak piłkarzy – zapewnia Ulatowski.
Polska przyjechała na mecz o wszystko do kraju, który z tradycji jugosłowiańskiej piłki wziął najmniej i zagra na stadionie mającym sześć tysięcy miejsc, ale doczekaliśmy czasów, kiedy drżeć trzeba nawet przed takim rywalem.
Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=m.kolodziejczyk@rp.pl]m.kolodziejczyk@rp.pl[/mail]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA