fbTrack

Świat

Rosjanie: agresji nie było

Wiaczesław Mołotow (podpisuje układ), za nim - Joachim von Ribbentrop, obok - Józef Stalin, 23 sierpnia 1939 roku
AP
„Pakt Ribbentrop-Mołotow był zgodny z prawem międzynarodowym”
– Agresji na Polskę nie było – takiej tezy bronił wczoraj rosyjski historyk Aleksandr Diukow podczas konferencji prasowej w agencji RIA Nowosti poświęconej 70-leciu podpisania paktu między Stalinem i Hitlerem.
Tymczasem wiadomo już, że nie będzie reakcji polskiego rządu na „rewelacje” rosyjskich mediów i historyków. Premier Donald Tusk oświadczył, że rząd nie powinien się angażować w polemikę z materiałami publicystycznymi czy komentarzami, nawet tak „niemądrymi i niesprawiedliwymi” jak te, które się pojawiły. Postąpiłby inaczej, gdyby takie było oficjalne stanowisko rosyjskiego rządu. – Źle by się stało, gdyby w Polsce premier, ministrowie reagowali na tego typu zaczepki. Jeśli będzie stanowisko albo opinia rządu rosyjskiego niezgodna z prawdą albo z naszymi odczuciami, z całą pewnością rząd na odpowiednim szczeblu zareaguje – zapewnił premier. Dodał, że strona polska podjęła w tej sprawie działania na niższych szczeblach – i jest bardzo prawdopodobne, że w rosyjskiej telewizji pojawią się polscy komentatorzy i historycy.
[wyimek]202 tys. km kwadratowych (52,2 procent) powierzchni II RP zajął ZSRR[/wyimek] Tymczasem na wczorajszej konferencji Diukowa po raz kolejny padły argumenty, że ZSRR podpisywał pakt Ribbentrop-Mołotow „ze względu na swoje bezpieczeństwo narodowe”. – Być może były to brutalne metody, ale nie różniły się od tych stosowanych przez inne państwa – tłumaczył Diukow, który jest dyrektorem fundacji Pamięć Historyczna i ostatnio aktywnie uczestniczy w dyskusji w rosyjskich mediach. Diukow odniósł się także do wydarzeń z 17 września 1939 roku, kiedy ZSRR wkroczył do Polski. – Kiedy mówimy o tzw. misji wyzwoleńczej, czyli wprowadzeniu sowieckich wojsk na tereny zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi, to musimy rozumieć, że odbywało się ono na mocy działającej wówczas normy prawa międzynarodowego o prawie do samopomocy – tłumaczył. Nie ma podstaw do mówienia o agresji, ponieważ „ani Francja, ani Wielka Brytania, ani nawet Polska nie wypowiedziały potem wojny ZSRR”. [wyimek]620 tys. żołnierzy radzieckich uderzyło 17 września na Polskę[/wyimek] Szef Wydziału Historyczno-Dokumentalnego MSZ Rosji Konstantin Prowałow stwierdził, że „wydarzenia historyczne należy widzieć według praw tych czasów, w których się one dokonywały”. – I Polska podpisywała porozumienia z Niemcami. Trwał europejski koncert i sowieckie władze też szukały swoich dróg, nie zawsze słusznych, by bronić swoich interesów – mówił Prowałow, przekonując, że nie należy doszukiwać się w tym niemiecko-rosyjskiego spisku dotyczącego „rozerwania Polski”. W związku z 70. rocznicą podpisania paktu oraz rozpoczęcia II wojny światowej w Rosji trwa intensywna kampania „przeciw falsyfikatorom historii”, którzy – jak twierdzą Rosjanie – próbują obarczać ZSRR współodpowiedzialnością za doprowadzenie do wojny. Towarzyszy jej wybielanie ZSRR i powrót do argumentów z czasów Stalina. – Moskwa nie może odrzucić obowiązującej od 1989 r. krytycznej oceny paktu, ale nieoficjalnie robi się wszystko, by ten moment w historii usprawiedliwić – uważa politolog Aleksiej Makarkin. [wyimek]250 tys. polskich żołnierzy i policjantów wzięła do niewoli Armia Czerwona[/wyimek] Do grona tych, którzy próbują „zrewidować geopolityczne wyniki wojny” i „umniejszyć radzieckie zasługi w zwycięstwie nad faszystami”, zaliczono także Polskę. Kilka dni temu szef komisji prezydenta do walki z falsyfikacją historii Siergiej Naryszkin oskarżył Polskę o „podnoszenie fałszowania historii do rangi polityki państwowej”. Działa przeciwko Polsce wytaczają historycy i media. Warszawie wypomina się, że stanęła na przeszkodzie koalicji antyhitlerowskiej, oraz zarzuca sojusz z Niemcami. W weekend telewizja pokazała film, który zarzucił Warszawie przymierze z Hitlerem na mocy tajnego protokołu do paktu o nieagresji z 1934 roku. Podobne oskarżenie powtórzył w swojej broszurze „Pakt Ribbentrop-Mołotow w pytaniach i odpowiedziach” Aleksandr Diukow. Pisze on, że polsko-niemieckie tajne protokoły „przypuszczalnie” istniały. Na pytanie o źródło tej wiedzy przyznał, że nie wie o istnieniu takich dokumentów, lecz tylko o nich słyszał. Więcej informacji na temat polsko-niemieckiej współpracy zapowiedziała już na poniedziałek Służba Wywiadu Zagranicznego (SWR). [i]Justyna Prus z Moskwy[/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL