Społeczeństwo

Czarno-biała wojna futbolowa

Aki Jones z powodu sporu z prezesem opuścił Wrocław. – Aki każdą sytuację podciąga pod rasizm – mówi jego były kolega z drużyny
Fotorzepa, BS Bartek Sadowski
Szok we Wrocławiu. Prezes mówił, że „czarnuchy to zwierzęta” – napisał w blogu były gracz miejscowego klubu futbolu amerykańskiego
– To niewiarygodne, że człowiek związany z rządem może głosić takie poglądy – mówi „Rz” Aki Jones, do niedawna zawodnik wrocławskiej drużyny futbolu amerykańskiego The Crew. Ma na myśli jej prezesa Marcina
Wyszkowskiego, byłego rzecznika dolnośląskiej PO. [srodtytul]Przecierają oczy[/srodtytul]
Wrzenie w światku futbolu amerykańskiego (dyscypliny obecnej w Polsce od kilku lat, dziś uprawia ją blisko tysiąc zawodników) wybuchło po wpisie Jonesa w blogu. Stwierdził tam, że we Wrocławiu kilkakrotnie spotkał się z rasistowskimi zachowaniami. Prezes Wyszkowski w obecności innych ludzi miał mawiać, że „czarnuchy to zwierzęta”, wyzywać go od bestii i stwierdzać, że nie chce rozmawiać z Jonesem, bo jest zwierzęciem. Aki Jones i Lance Burns, drugi czarnoskóry gracz, który wraz z Jonesem przeszedł do warszawskiego klubu Eagles, spotkali się już z prezesem Polskiego Związku Futbolu Amerykańskiego. Ten będzie wyjaśniać, co się wydarzyło we Wrocławiu. – Wszystko wskazuje, że incydenty miały miejsce – mówi Jędrzej Stęszewski. Przyznaje, że nie ma jeszcze twardych dowodów, bo na razie nie rozmawiał ze świadkami, ale śledzi dyskusję na forach. – Jeśli to się potwierdzi, konsekwencje będą surowe. To ohydne, niewyobrażalne. Przecieramy oczy ze zdumienia, bo to przecież dyscyplina amerykańska, tolerancja jest jedną z najważniejszych jej idei. Stęszewski nie zamierza zawiadamiać prokuratury. – To powinno wyjść od Jonesa – uważa. Ale sam gracz w ogóle o tym nie myśli. – Po prostu w blogu wyjaśniłem, dlaczego opuściłem The Crew. Nie chcę z tego robić większej sprawy, niż jest w rzeczywistości – wyjaśnia. – Nie chcę mieć z tym człowiekiem nic wspólnego. Przeniosłem się do Warszawy, gdzie ludzie szanują moją rasę. [srodtytul]Koledzy nie bronią Jonesa[/srodtytul] Sprawa i tak może się skończyć w sądzie, ale z powództwa Wyszkowskiego. – Konsultowałem się z prawnikami, nie wykluczam wniesienia pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych – zapowiada prezes The Crew. Wyszkowski, który sprowadził Jonesa i Lance’a Burnsa z USA i przez miesiąc gościł ich pod swym dachem, przyznaje, że raz porównał go ze zwierzęciem. Stało się to, gdy czarnoskórzy gracze mieli się przenieść do wynajętego lokum. Oni jednak stwierdzili, że zostają w mieszkaniu prezesa. – Zdenerwowałem się i powiedziałem, że mają pół godziny, potem wzywam policję – wspomina Wyszkowski. – Gdy Jones rzucił się na mnie, stwierdziłem: „Aki, zachowujesz się nie jak człowiek, lecz zwierzę”. Dla prezesa The Crew wpis Jonesa to stek bzdur i półprawd. – Tak, nie lubię go – przyznaje Wyszkowski. – Ale nie dlatego, że jest czarny, tylko za to, jakim jest człowiekiem. A teraz chce zniszczyć drużynę, z której odszedł. Jones twierdzi, że są świadkowie, w obecności których Wyszkowski wyzywał go od czarnuchów. – Nie będę mieszał w to innych osób – tłumaczy odmowę podania ich nazwisk. Wersji Jonesa nie potwierdzają zawodnicy The Crew, do których dotarła „Rz”. Babatunde „Babs” Aiyegbusi, ciemnoskóry gracz wrocławskiej drużyny (jego ojciec to Nigeryjczyk), sam nigdy nie spotkał się choćby z docinkami pod swoim adresem. Nigdy też nie słyszał, by Wyszkowski używał rasistowskich porównań wobec Jonesa. – Aki krzywdzi Marcina, przyklejając mu taką łatkę – uważa. Inny gracz The Crew Kamil Ruta był na wszystkich treningach i też nie słyszał rasistowskich wypowiedzi. – Choć między Akiem a Marcinem zawsze iskrzyło – zaznacza. – Zauważyłem, że Aki każdą sytuację podciąga pod rasizm. – On się kreuje na Martina Luthera Kinga – mówi bez ogródek Wyszkowski. [srodtytul]Gwiazda skacze po samochodach[/srodtytul] Prezes The Crew wspomina, że Jones sprawiał problemy, nie tylko spóźniając się na treningi czy odmawiając wyjazdów na mecze na drugi koniec Polski. – W maju trzeba było wyciągać go z aresztu, po imprezie przebiegł po dachach samochodów. W nocnym klubie P1 zaczepiał kelnerkę, uderzył ją, a potem krzyczał: możecie mnie aresztować tylko dlatego, że jestem czarny. Jones przyznaje, że przebiegł po autach. – Byliśmy pijani, zrobiłem coś głupiego, wielokrotnie za to przepraszałem – wyjaśnia. – Ale jeśli Marcin przytacza takie przykłady, to świadczy, jakim jest rasistą. Czy Polak nie zrobił nigdy czegoś podobnego? Incydent z kelnerką jego zdaniem to kolejna manipulacja. – Gdybym ja, ważący 138 kg, uderzył kelnerkę, powinienem zostać co najmniej wyrzucony z klubu lub aresztowany. Nic takiego nie miało miejsca. – Nie wyrzucili go tylko dlatego, że Marcin załagodził sprawę – twierdzi Jakub Płaczek z The Crew, świadek zdarzeń. – To Aki się wywyższał, naśmiewał z naszych umiejętności. Jones denerwuje się, gdy „Rz” chce skonfrontować wersję wyprowadzki według Wyszkowskiego. Inaczej pamięta tę scenę. [srodtytul]Zbyt amerykański?[/srodtytul] – Aż mi się wierzyć nie chce – mówi o oskarżeniach Jonesa Przemysław Kazaniecki, menedżer drużyny Husaria Gryfino. – Zarząd ligi będzie musiał to dokładnie wyjaśnić. Kazaniecki nie przesądza o sprawie, ale też nie wierzy, żeby Aki Jones kłamał. – To przecież nie byle kto – czterokrotnie grał w amerykańskim klubie Washington Redskins, a to tak, jakby piłkarz zaliczył mecze w Realu Madryt. Krzysztof Supel, prezes i gracz pierwszoligowej drużyny Kozły Poznań, przypomina, że Wyszkowski sam ściągał amerykańskich graczy do klubu. – Nie sądzę więc, żeby miał coś przeciw czarnym. A jeśli prawdą jest to, co Jones tam wyprawiał, to też stawia sprawę w innym świetle. Dla mnie ktoś – niezależnie biały, żółty czy czarny – kto by skakał po samochodzie, też byłby zwierzęciem – deklaruje. Szymon Widera, prezes drugoligowej drużyny Zagłębie Steelers, razem z Wyszkowskim budował ligę futbolu amerykańskiego w Polsce: – Ludzie w emocjach mówią czasem niemądre rzeczy. Oczywiście wiem, że Aki Jones nigdy nie był święty. Lubił zachowywać się „po amerykańsku”, ale to nie powód, by tak do niego mówić. Zarówno prezes poznańskich Kozłów, jak i menedżer Zagłębia Steelers przyznają, że czarnoskórzy gracze zbyt chętnie tłumaczą rasizmem zwykłe spory. I że często sami prowokują takie sytuacje. – Nie wykluczam, że i Jones jest na tym punkcie przeczulony – mówi Widera. Wyszkowskiego denerwuje, że musi tłumaczyć, że nie jest wielbłądem. – Aki Jones będzie musiał odpowiedzieć za rzucane na wiatr oskarżenia. Nie może być tak, że czarnemu wolno więcej – uważa. – Będę w sądzie wnioskował o przekazanie przez Jonesa odszkodowania na rzecz stowarzyszenia Polska – Afryka. Mam tam mnóstwo przyjaciół. [i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora [mail=j.kalucki@rp.pl]j.kalucki@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL