Klęski żywiołowe

Nawałnica przyszła za szybko

Usuwanie skutków nawałnicy w łódzkim
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Synoptycy mogą nas ostrzec najwcześniej dwie, trzy godziny przed wichurą
O nadciągających w czwartek wieczorem burzach, gradzie i wichurach, które zabiły osiem osób i spowodowały ogromne szkody w Łódzkiem, Wielkopolsce i na Dolnym Śląsku, biura prognoz IMiGW wiedziały dużo wcześniej. W porannych i południowych komunikatach informowały o takiej możliwości, przewidując siłę wiatru na 70 – 80 km/h.
– Komunikat to dla nas tylko informacja o możliwości wystąpienia burz czy opadów – zastrzega Robert Korzeniowski, kierownik Dolnośląskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego. – Dopiero ostrzeżenie z biura prognoz jest równoznaczne z przygotowaniem się do działań. [wyimek]Meteorolodzy proszą, by poważnie traktować ostrzeżenia[/wyimek]
Te trafiły z poznańskiego i wrocławskiego Biura Prognoz Meteorologicznych do służb kryzysowych (od prezydenta RP po wojewódzkie centra instytucje lotnicze, wodne oraz media) około dwóch godzin przed nawałnicą. – Prognozy były prawidłowe, z wyjątkiem Legnicy, gdzie siła wiatru minimalnie przekroczyła zakładane 35 m/s – podkreślał Roman Skąpski z IMiGW, broniąc się przed zarzutami, że ostrzeżenia wysłano zbyt późno. Sugerował to w piątek rano w audycji Radia Wrocław Tadeusz Krzakowski, prezydent Legnicy, miasta najdotkliwiej poszkodowanego na Dolnym Śląsku. Stwierdził (omyłkowo, jak się okazało), że ostrzeżenie dotarło tu dopiero o godz. 19.02, gdy już od kilku minut wichura zrywała dachy i równała z ziemią park miejski. Potem w rozmowie z “Rz” przyznał, że było to już kolejne ostrzeżenie – podwyższające stan zagrożenia dla Legnicy z poziomu 2 do 3 (najwyższego). – Wcześniej ok. 17.30 słyszałem komunikat w lokalnym radiu – przyznaje Krzakowski. To ostrzeżenie dla całego Dolnego Śląska zaczęła sporządzać o 16.31 synoptyk Edyta Socha. Przewidywała skalę wiatru na 80 – 100 km/h. Do wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego dotarło ono o 16.54. Cztery minuty później rozesłano je e-mailem do powiatowych centrów, stamtąd trafiły do gminnych. Równolegle też do straży pożarnej, policji, PKP, służb drogowych, energetycznych itp. – Sformułowanie ostrzeżenia na podstawie danych radarowych jest możliwe nie wcześniej niż na dwie, trzy godziny przed nawałnicą – tłumaczy Teresa Zawiślak, synoptyk z wrocławskiego Biura Prognoz IMiGW. Wyjaśnia, że radar meteorologiczny penetruje przestrzeń w zasięgu do 200 km. Więc jeśli wiatr wieje np. z prędkością 100 km/h, to meteorolodzy mogą go wykryć radarem dwie godziny wcześniej. – Ale skutków zjawiska nigdy się nie da precyzyjnie przewidzieć – zastrzega Zawiślak. – Warto wykazać pokorę wobec sił natury i nie wybierać się na spacer, kiedy się słyszy, że nadciąga burza. Premier Donald Tusk zapowiedział w piątek, że w przyszłym roku dofinansuje instytucje ostrzegające przed zagrożeniami. Na razie apeluje o ostrożność. – Kiedy zdarzają się takie nawałnice, żadna prognoza nie wykluczy groźby nieszczęścia – ocenił premier i przestrzegł przed formułowaniem zarzutów, że ktoś zawiódł. Prezydent Legnicy: – To był taki kataklizm, że nawet alarm na wiele godzin wcześniej nie zmniejszyłby strat. [i][b]Tu można sprawdzić prognozę pogody[/b] [link=http://www.pogodynka.pl" "target=_blank]www.pogodynka.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL