Społeczeństwo

Komiks może mieć nawet ulica

Detale są bardzo ważne, jeśli chce się uwieść czytelnika - Wojciech Birek, rysownik
Fotorzepa, Krzysztof Łokaj Krzysztof Łokaj
- Dobry miejski komiks to interesująca fabuła i wyrafinowana forma - mówi Wojciech Birek, rysownik i scenarzysta
[b]Rz: Jaki powinien być dobry komiks promujący miasto?[/b]
[b]Wojciech Birek:[/b] Nie może to być wariant albumu z obrazkami. Miejski komiks musi opowiadać jakąś atrakcyjną historię i zawierać możliwie dużo interesujących faktów związanych z miastem. W parze z interesującą fabułą musi iść atrakcyjność wizualna. W przypadku komiksu promocyjnego ciekawy tekst połączony z koszmarnymi obrazkami (czy marny tekst i ładne obrazki) trudno uznać za udane przedsięwzięcie. Bez zdolnego i rzetelnego grafika oraz scenarzysty taki projekt nie odniesie sukcesu. [b]Jak daleko można odejść od faktów historycznych?[/b]
Wierność realiom zawsze podnosi wartość opowieści. Detale są bardzo ważne, jeśli chce się uwieść czytelnika i zainteresować go prezentowanym miejscem. Zanim się usiądzie do pracy nad komiksem, trzeba zebrać jak najwięcej potrzebnych informacji o miejscach, ich wyglądzie, historii. W solidnie przygotowanym komiksie weryfikacji ikonograficznej i faktograficznej powinien podlegać każdy najmniejszy detal. [b]Co pan rozumie przez najmniejszy detal?[/b] Podam przykład. W tej chwili pracuję nad komiksem opartym na faktach, którego akcja toczy się częściowo w Warszawie czasu okupacji. W jednej ze scen, rozgrywającej się jesienią 1942 r., bohaterowie docierają do stolicy grójecką kolejką podmiejską i – zgodnie z relacjami – wysiadają z pociągu na dawnym Dworcu Południowym. Szukając informacji o umiejscowieniu i wyglądzie dworca, dowiedziałem się tymczasem, że nazwę tę nada- no rok później. W 1942 r. nazywał się Szopy (znajdował się w miejscu dzisiejszej stacji metra Wilanowska). Umiejscowienie na komiksowym rysunku nazwy „Dworzec Południowy” byłoby więc błędem rzeczowym. [b]Czy miejskie komiksy są na wysokim poziomie? Mogłyby startować w komiksowych konkursach?[/b] Oczywiście, są takie. Na półce mam np. komiks opowiadający o historii Bydgoszczy. To bardzo sympatyczna rzecz dzięki bajkowej formule i profesjonalnej realizacji graficznej łódzkiego rysownika Sławomira Kiełbusa. Dobrym przykładem łamania konwencji komiksu na zamówienie są te z cyklu „City Stories”, powstające od kilku lat przy okazji kolejnych edycji Międzynarodowego Festiwalu Komiksu w Łodzi. Są to co prawda wydawnictwa artystyczne, skupiające się na autorskich wizjach artystów, a nie na prezentacji atutów miasta, jednak inspiracją dla nich jest właśnie miasto. [b]Twórcy chętnie wykorzystują motyw podróży w czasie. Bohaterowie wsiadają do pociągu czy specjalnej kapsuły i w ten sposób poznają historię miasta. Czy to nie nazbyt schematyczne?[/b] To jeden z bardziej oczywistych sposobów narracyjnego uzasadnienia rozpiętości czasowej opowiadanych historii. Ale sam w sobie nie musi być zły. Taki zabieg, zręcznie przeprowadzony, uatrakcyjnia fabułę i nadaje mu wyraźną linię narracyjną, łącząc w całość różne historie z dziejów miasta. Można szukać innych, mniej oczywistych formuł, ale na przeszkodzie staje często jeden czynnik: komiksy promujące miasto to zazwyczaj zamówienia terminowe – twórcy nie mają czasu, by dłużej nad nimi popracować. [b]Zamawiające komiksy urzędy robią je naprędce?[/b] Nie tak dawno zwrócono się do mnie z taką propozycją. Zleceniodawca liczył na realizację projektu w kilka tygodni. Rzetelne zrealizowanie takiego zamówienia jest niemożliwe. Komiksy miejskie czasami cierpią na tym pośpiechu, ale władze miast bardzo często chcą wydać komiks na jakąś miejską uroczystość czy rocznicę, a pomysł do głowy przychodzi im w ostatniej chwili. Nie zdają sobie sprawy, że naprawdę dobrego projektu nie da się zrealizować z dnia na dzień. [b]Miejskie komiksy powstają w Polsce jak grzyby po deszczu. Czy za granicą też jest to modne?[/b] Swoje komiksy mają np. niektóre miasta i regiony we Francji. Nieraz są to nawet opowieści o poszczególnych ulicach i dzielnicach. Dotyczy to zwłaszcza dużych i starych miast, gdzie nawet z nazwą ulicy może się łączyć ciekawa historia, którą warto opowiedzieć.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL