Kraj

Polska, czyli kraj tolerancji

Prawie wszyscy badani opowiadają się za prawem ludzi do wyznawania wybranej przez siebie religii. Na zdjęciu nabożeństwo ekumeniczne w 2007 roku w Szczecinie
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Raport o religijności. Jesteśmy bardzo tolerancyjni, ale nowe ruchy religijne budzą w nas lęk – wynika z badania socjologów z UKSW
Mamy w Europie opinię zamkniętych na inne wyznania i religie. Przeczą temu najnowsze badania socjologiczne zespołu badawczego Instytutu Socjologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
   
Wynika z nich, że niemal wszyscy Polacy, bo aż 97 proc., uznają prawo każdego do wyznawania dowolnej religii. Co więcej, 78 proc. Polaków jest zdania, że każda religia prowadzi do Boga, tylko różnymi drogami. Ludzie nie uznają więc za swoje przekonania, które głosi Kościół: że poza nim nie ma zbawienia. Tylko co piąty Polak (22 proc.) uważa inaczej. Można przypuszczać, że w dużej mierze są to osoby określające się jako głęboko wierzące (21 proc.). Trzy czwarte z nas jest przekonanych, że rodzice mają prawo wymagać od dzieci podporządkowania się im w sprawach religii. Autorzy badań zadali kilka pytań dotyczących nowych ruchów religijnych. I tu wyniki pokazały inny obraz Polaków. Większość (72 proc.) uważa, że nowe ruchy religijne pojawiają się wówczas, kiedy tradycyjne Kościoły tracą zaufanie swoich członków. Ale aż 57 proc. obawia się, że obecność tych ruchów może spowodować w kraju coś złego. Zdaniem 69 proc. ankietowanych państwo nie powinno jednak zabraniać działalności nowym ruchom religijnym. Ponad jedna trzecia uważa, że żadnego wyznania nie powinno się określać mianem sekty, gdyż jest to obraźliwe.     Wydaje się, że Polacy niezbyt dobrze wiedzą, czym są nowe ruchy religijne. Ale i wśród ekspertów występują różnice. – Nowe ruchy religijne wywodzą się z tradycyjnych religii, ale nie można ich z nimi utożsamiać, bo ich organizacja, doktryna, społeczne funkcjonowanie są odmienne – wyjaśnia o. Tomasz Franc, koordynator Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. – Niektóre z ruchów przeradzają się w sekty - dodaje. To tak jak scjentolodzy, którzy klasyfikowani są jako nowy ruch religijny. – Polacy zbyt często utożsamiają wszystkie nowe ruchy religijne z destrukcyjnymi sektami, tymczasem ruchy są jedną z wielu form religijnych – mówi członek zespołu badawczego dr Marcin Zarzecki z Instytutu Socjologii UKSW. Mianem nowych ruchów religijnych określa się potocznie także wspólnoty występujące wewnątrz Kościoła rzymskokatolickiego i przez niego w pełni uznawane. – Wyniki badań pokazują dwuznaczność postaw Polaków. Z jednej strony jesteśmy bardzo otwarci, tolerancyjni, szczególnie ludzie młodzi, z drugiej – niechętni temu, co nowe i obce. Toczy się jakby walka między nowoczesnością a postawami ksenofobicznymi – podkreśla dr Zarzecki. – Nie dziwię się tym niepokojom – mówi o. Franc. – Przekonanie, że każdy ma prawo wierzyć w jaką chce religię, nie powinno towarzyszyć wyzbyciu się krytycznej oceny tych ruchów, które stosują psychomanipulacyjne metody pozyskiwania nowych członków. Respondentów zapytano także, czy kryzys ekonomiczny spowoduje wzrost zaangażowania religijnego ludzi. Polacy nie mają złudzeń: kryzys nic nie zmieni. Zaledwie 14 proc. ma nadzieję, że trudności gospodarcze skłonią do refleksji i zwrócenia się ku sprawom duchowym. 67 proc. jest przeciwnego zdania.     Badanie „Rodzina – religia – społeczeństwo 2009” z serii „Polski pomiar postaw i wartości” przeprowadził Instytut Socjologii Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego od 1 do 10 maja 2009 r. na 1334-osobowej próbie Polaków powyżej 18. roku życia.  
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL