Finanse

Firmy uciekają z Polski

Protest pracowników SEWS Polska, maj 2009 r.
Fotorzepa, Bartosz Jankowski
Zagraniczni inwestorzy zamykają fabryki i zwalniają. Część z nich obawia się nakazu zwrotu pomocy publicznej
O przenosinach do Rumunii poinformowała już firma Takata-Petri, producent części dla przemysłu motoryzacyjnego. Do sierpnia zakład z Wałbrzycha pozbędzie się ponad pół tysiąca osób. Tamtejsze związki zawodowe już od kilku dni negocjują warunki zwolnienia.
W październiku swoją fabrykę ma zamknąć także SEWS Polska należąca do japońskiego koncernu Sumitomo. Firma produkująca na Dolnym Śląsku kable elektryczne dla Toyoty również trafi do Rumunii. To nie koniec. Jak dowiedziała się „Rz”, decyzje o likwidacji w Polsce swoich fabryk rozważa czterech kolejnych inwestorów, głównie z branży motoryzacyjnej. Z kolei kilka innych firm, które dopiero miały u nas budować fabryki, zaczyna się wycofywać. Wkrótce taką decyzję ma ogłosić firma koreańska z branży maszynowej – twierdzą informatorzy „Rz”.
Skąd ten exodus? – Kryzys zmusza inwestorów do ostrego cięcia kosztów. Tymczasem Polska już nie jest tak tania jak dawniej – tłumaczy ekspert Ernst & Young Marcin Kaszuba. Jedną z przyczyn jest wzrost płac: tylko w 2008 r. skoczyły w górę o 10 – 12 proc. Inwestorów niepokoi również silny złoty, który sprawia, że produkcja staje się droższa. Fatalne wrażenie wywołuje też perspektywa ewentualnego podniesienia podatków. W tej sytuacji tańsze kraje naszego regionu, jak Rumunia, prezentują się dużo atrakcyjniej. Średnia płaca wynosiła tam w ubiegłym roku 517 euro. O jedną trzecią mniej niż w Polsce. Rumuni przyciągają inwestorów także niższymi podatkami – liniowym PIT i 19-procentową stawką VAT. – To konkurencyjne warunki wobec oferowanych przedsiębiorcom w Polsce – przyznaje radca handlowy polskiej ambasady w Bukareszcie Halina Gołębicka. Wkrótce inwestorów z Polski może wyciągać także Ukraina. Firma Groclin Auto, jeden z największych producentów tapicerki samochodowej, na razie uzależnia decyzję o przenosinach od stabilizacji tamtejszej sytuacji politycznej. [wyimek]5,6 mld euro mniej niż w 2007 r. były warte ubiegłoroczne bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Polsce [/wyimek] Sytuację zagranicznych firm w Polsce dodatkowo pogarsza perspektywa zwrotu otrzymanej do tej pory pomocy publicznej wraz z odsetkami, jaka grozi im za redukcję etatów poniżej limitów ustalonych wcześniej z rządem. Tymczasem firmy muszą je ciąć, bo zmniejszyły produkcję. Według wicedyrektora Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki Teresy Korycińskiej taki problem może w tym roku dotknąć ponad 100 inwestorów działających w specjalnych strefach ekonomicznych. Takim firmom mogłaby pomóc nowelizacja ustawy o strefach, łagodząca dotychczasowe warunki. Dziś ma się nią zająć Komitet Stały Rady Ministrów. Ale wciąż nie wiadomo, kiedy przepisy wejdą w życie. Zdaniem ekspertów, jeśli zagraniczne firmy stracą obecne przywileje, już nic nie będzie ich w Polsce trzymać. – Gdy inwestorzy uznają, że administracja nie chce im iść na rękę, zaczną się wycofywać – ostrzega wicedyrektor w dziale doradztwa biznesowego PwC Adam Żołnowski.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL