Moja Emerytura

ZUS wziął już pierwszy kredyt

Fotorzepa, Dariusz Majgier DM Dariusz Majgier
Dziura w kasie FUS może wynieść 8 mld zł. Aby łatać budżet, ZUS zaciągnął wczoraj kredyt na 200 mln złotych
– To pierwszy nasz kredyt od 1,5 roku – mówi w rozmowie z „Rz” Maria Szczur, członek zarządu ZUS. – Bieżące wpływy ze składek oraz dotacji nie pokryły zapotrzebowania na sfinansowanie wypłaty świadczeń w kolejnym terminie. Wolelibyśmy uzyskać te pieniądze z budżetu. Jednak przekazana dotacja okazała się niewystarczająca – dodaje.
Zła sytuacja Funduszu Ubezpieczeń Społecznych wynika ze spadających dochodów, m.in. z powodu obniżenia składki rentowej. Z tego tytułu ubytek w kasie funduszu przekracza 22 mld zł. W ubiegłym roku niższe wpływy z tego tytułu rekompensowała dobra sytuacja gospodarcza, rosły bowiem wynagrodzenia i zatrudnienie. – W tym roku już tak nie jest. Równocześnie rosną nasze wydatki m.in. ze względu na wzrost liczby emerytów. Wzrosła też kwota bazowa o ponad 200 zł – obniżenie składki rentowej spowodowało wzrost wynagrodzeń – i tym samym nowo przyznane świadczenia są wyższe. Wzrosły też wydatki wynikające z zasiłków chorobowych, bo ludzie wolą je brać zamiast zasiłków dla bezrobotnych – tłumaczy Maria Szczur. Od początku tego roku ZUS wraz z resortem finansów na bieżąco monitorują sytuację FUS. Wiadomo było, że pieniędzy zabraknie, pytanie brzmiało, kto je pożyczy? Czy ma to robić bezpośrednio ZUS, czy może budżet centralny? – W poniedziałek uprzedziliśmy resort finansów, że jeśli nie otrzymamy kwoty, o którą wnioskujemy, różnicę będziemy musieli pokryć z kredytu – mówi członek zarządu ZUS.
[wyimek]143 mld zł mają wynieść wydatki FUS w tym roku zgodnie z ustawą budżetową[/wyimek] Wczorajsza pożyczka 200 mln zł to dopiero początek. Maria Szczur szacuje, że dziura w kasie FUS sięgnie w tym roku od 5 do 8 mld zł. Wszystko zależy od sytuacji na rynku pracy. – Robiliśmy analizy, jak wpływa na przychody FUS zmiana wskaźnika zatrudnienia i wynagrodzeń o 1 pkt proc. Każdy z tych punktów daje 1 – 1,1 mld zł – mówi Maria Szczur. Na minusie będą wszystkie fundusze FUS, z wyjątkiem wypadkowego. Chorobowy i rentowy jeszcze w 2008 r. zamknęły się na plusie. W tym już tak nie będzie. Wtorkowy kredyt pochodzi jeszcze ze starych linii kredytowych. Zaciągnięcie nowych zobowiązań oznacza, że znacząco wzrośnie koszt finansowania. Stare linie kredytowe oparte są o WIBOR plus 0,01 pkt proc. W przypadku nowych kredytów ich koszt rośnie o 200 – 300 pkt proc. Poza tym będą udzielane najwyżej na około roku. Jak poprawić słabnącą kondycję ZUS? Pojawiają się pomysły, by wykorzystać pieniądze zgromadzone w Funduszu Rezerwy Demograficznej (FRD). Dziś aktywa FRD to kwota 5 mld zł, z czego w tym roku tylko wpływy z prywatyzacji zasiliły go 182 mln zł. – Jestem przeciwnikiem takiego rozwiązania. Wymagałoby to zresztą zmiany ustawy o ubezpieczeniach społecznych. Środki FRD mogą bowiem wesprzeć FUS – a dokładnie mówiąc fundusz rentowy FUS – jeśli jego zła sytuacja wynika z czynników demograficznych. Taka przesłanka nie zachodzi. Trudna sytuacja FUS to efekt sytuacji w gospodarce – mówi Maria Szczur. I jak dodaje 5 mld zł to kropla w morzu potrzeb. ZUS miesięcznie na wypłaty potrzebuje średnio 12 mld zł. Tymczasem pogarsza się także sytuacja płatników. Rośnie liczba tych, którzy proszą o przesunięcie terminów płatności lub możliwość płatności w ratach. Sytuację FUS poprawiłby niewątpliwie powrót do wyższej składki rentowej. Nieoficjalnie takie pomysły pojawiają się w rządzie. Popiera go też część ekonomistów. 13-proc. składka dałaby FUS dodatkowe 25 – 26 mld zł. Przedstawiciele ZUS mówią, że nie musieliby wówczas zaciągać kredytów. – Podwyższenie składki rentowej wymaga odpowiednich zmian w ustawie, a na to trzeba czasu – twierdzi Maria Szczur.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL