fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Służba zdrowia

Lniany wynalazek uratuje chorych

Prof. Jan Szopa- -Skórkowski i jego hodowla transgeniczne- go lnu w pracowni na Uniwersytecie Wrocławskim
Fotorzepa, Bartosz Sadowski BS Bartosz Sadowski
Jerzy Haszczyński
Już wkrótce skorzystają z niego osoby z trudnymi do wyleczenia ranami. To możliwe, bo Ministerstwo Nauki dało 6 mln zł na prace nad projektem wrocławskiego naukowca.
O lnianych opatrunkach nazywanych w środowisku medycznym odkryciem na światową skalę „Rz” pisała po raz pierwszy w ubiegłym roku. Pozwalają one leczyć rany, z którymi chorzy bezskutecznie zmagali się nawet po kilkanaście lat. Choć przynoszą pozytywne efekty tylko w leczeniu niektórych rodzajów ran (pochodzenia dermatologicznego, hematologicznego i nowotworowego), to z szacunków Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran wynika, że ten problem dotyka ok. 100 tys. osób w Polsce.
Wszystko zaczęło się dziesięć lat temu, gdy prof. Jan Szopa-Skórkowski z Instytutu Biochemii i Biologii Molekularnej Uniwersytetu Wrocławskiego zajął się leczniczymi właściwościami genetycznie modyfikowanego lnu. Jesienią 2008 r. lekarze z wrocławskiego Wojskowego Szpitala Klinicznego przeprowadzili pierwsze badania kliniczne nad działaniem opatrunków.
Uczestniczył w nich m.in. 56-letni mężczyzna, który bez powodzenia leczył owrzodzenie żylne od 1981 r. Po 12-tygodniowej lnianej terapii jego rany (największa miała blisko 9 cm kw.) znikły całkowicie.
Dotychczasowe prace nad genetycznie zmodyfikowanym lnem pochłonęły 2 mln zł ze środków uniwersyteckich. By dalej je prowadzić, prof. Szopa-Skórkowski założył fundację, która zbiera pieniądze na rejestrację parafarmaceutyku i uruchomienie produkcji.
W maju, zupełnie niespodziewanie dla profesora, Ministerstwo Nauki zdecydowało się dofinansować jego projekt (podanie o grant naukowiec złożył pół roku temu). Większość z 6 mln zł od resortu jest przeznaczona przede wszystkim na kontynuowanie badań laboratoryjnych.
Gdyby w przyszłości lniane opatrunki miały być refundowane przez NFZ, to niezbędne są kolejne badania kliniczne. Tym razem miałyby objąć ok. 100 osób z najcięższymi przypadkami owrzodzeń. Pieniędzy z grantu resortu wystarczy tylko na 20.
I na to znalazł się sposób. Chorzy, którzy od jutra będą kwalifikowani do leczenia w Wojskowym Szpitalu Klinicznym, sami będą płacić za opatrunki.
– Koszt 12-tygodniowego leczenia to ok. 1000 zł, tyle mniej więcej kosztują same opatrunki – wyjaśnia dr Katarzyna Skórkowska-Telichowska z wrocławskiego szpitala. – Niewielka nadwyżka, jaka nam zostanie z opłat pacjentów, ma pomóc sfinansować zarejestrowanie leku.
Rejestracja kosztuje 30 tys. zł. Prof. Szopa liczy, że certyfikat Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych uda mu się uzyskać do połowy sierpnia – również dzięki wpłatom, jakie jego fundacji obiecali sponsorzy. Wówczas nowy parafarmaceutyk będzie dostępny dla chorych.
– Opatrunki będą do nich wysyłane po potwierdzeniu przez lekarza w miejscu ich zamieszkania, że wymagają leczenia – mówi dr Telichowska.
Wiadomo też, że producentem opatrunków będą Zakłady Lniarskie Orzeł z Mysłakowic, które już teraz wytwarzają je do badań klinicznych. Prof. Szopa-Skórkowski zakłada, że do końca roku uda się wytwarzać ok. 1000 sztuk miesięcznie.
Sam skoncentruje się na pracy w laboratorium. Pieniądze z ministerstwa pozwolą na udoskonalenie właściwości opatrunków: przeciwbólowych i antyoksydacyjnych, czyli usuwających z organizmu szkodliwe związki, co zaobserwowano podczas badań.
Ale nie tylko. Przeprowadzone ostatnio badania molekularne we wrocławskiej Akademii Medycznej potwierdziły, że w przeciwieństwie do opatrunków bawełnianych na tych z lnu nie sposób wyhodować grzybów i bakterii czy gronkowców towarzyszących owrzodzeniom. – Być może warto zastanowić się, czy takich antyseptycznych tkanin z lnu nie wprowadzić do szpitalnictwa na szerszą skalę? – mówi prof. Szopa.
[ramka][srodtytul]Badania potwierdziły skuteczność leczenia[/srodtytul]
Lecznicze właściwości lnianych opatrunków są efektem działania przeciwutleniaczy w formie emulsji i ekstraktu, ale też struktury tkaniny – bioaktywnej i przepuszczającej powietrze.
Skuteczność działania lnianych opatrunków potwierdziły ubiegłoroczne badania kliniczne na 30-osobowej grupie pacjentów. Po 12-tygodniowym stosowaniu opatrunków u ponad 80 proc. chorych obserwowano wyraźne oczyszczenie, zmniejszenie lub całkowity zanik ran. Ból przestało odczuwać dziewięciu na dziesięciu chorych.
W żadnym z 30 wypadków nie wystąpiły skutki uboczne. Len został poddany takiej modyfikacji genetycznej, by wyzwalał związki lecznicze. Prof. Szopa wprowadził do niego geny pochodzenia roślinnego.[/ramka]
[i]Więcej o lnianych opatrunkach
[link=http://www.leczenielnem.pl]www.leczenielnem.pl[/link][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA