Kraj

Olsztyńska wojna na billboardy

Jacek Kurski, PiS
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Najpierw Jarosław Kaczyński przejęzyczył się i zaapelował na Mazurach by głosować na PO. Teraz ktoś zmienił napis na plakatach wyborczych. I zamiast "PiS Więcej dla Polski" jest "PiS Nigdy więcej dla Polski".
[b][link=http://www.rp.pl/temat/266075.html]Więcej o eurowyborach w naszym raporcie specjalnym[/link][/b]
Billboardy wyborcze PiS wiszą w Olsztynie przy głównych arteriach komunikacyjnych miasta. Część z nich jest objęta miejskim monitoringiem. Największy wyborczy plakat ma Jacek Kurski - jego podobizna zdobi połowę ściany dziesięciopiętrowego bloku przy drodze wjazdowej ze Szczytna do stolicy Warmii. Plakat widoczny jest z kilkudziesięciu metrów. W nocy podświetlają go lampy. Ale od wczoraj zamiast zachęcać do głosowania na Kurskiego odstrasza. Dlaczego? Hasłem wyborczym PiS jest w wyborach do Parlamentu Europejskiego "Więcej dla Polski". Taki sam napis widnieje też na plakacie Kurskiego. Ale od wczorajszej nocy slogan jest inny. Ktoś dokleił słowo "Nigdy" i jest "Jacek Kurski, Nidy więcej dla Polski". Kto to zrobił? - Chyba jakiś alpinista. Tego nie dało się zrobić bez sprzętu alpinistycznego - mówi Artur Chojecki, ze sztabu PiS. Na dach bloku można było wejść przez specjalny właz. Klucze ma administracja bloku. Nikt ich nie brał, nikt ich nie ukradł. W nocy mieszkańcy bloku też nie zauważyli nikogo wiszącego na linach. Ale to nie koniec. Kilka dni wcześniej ktoś zmienił slogany na billboardach wiszących w centrum Olsztyna. Zmiany zrobiono bardzo dokładnie. Tak, że na pierwszy rzut oka przechodzień myśli, że to sam sztab PiS wywiesił na swych plakatach napis - "Nigdy więcej dla Polski". - To nie jest śmieszne. Ludzie pytają o co nam z tym hasłem chodzi. A my tłumaczymy, że to nie nasz slogan. Teraz będziemy musieli coś z tym zrobić - opowiada działacz PiS.
Chojecki: - Na razie nie mamy pomysłu na rozwiązanie problemu. Zgłosiliśmy sprawę do policji. Będziemy musieli też usunąć napis "Nigdy" z naszych plakatów. Kampania PiS na Mazurach od samego początku zaczęła się od wpadek. Najpierw Jacek Kurski, w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" opowiadał, że czuje się związany z Warmią i mazurami, bo ma leśniczówkę na Pomorzu, ale jak się zapędzi na grzybach to przekracza granicę i jest na Warmii, dlatego ma z nią coś wspólnego. Później na początku maja do Pisza przyjechał Jarosław Kaczyński, prezes PiS. Na zakończenie spotkania powiedział: - Jeśli poprzecie Platformę Obywatelską pomożecie sobie, pomożecie Polsce! Działacz PiS z Olsztyna: - Od samego początku jakieś fatum wisi nad nami. Ale co nas nie zabije to nas wzmocni.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL