Opinie

Po zarobkach ich poznacie, ale dopiero w przyszłym roku

Dobrze być prezesem giełdowej spółki. Praca to stresująca, ale też nie najgorzej opłacana. Wprawdzie milion złotych, który przeciętny prezes zarobił w ubiegłym roku, to znów nie takie kokosy, ale też o 20 proc. więcej niż w 2007 r. W tym samym czasie średnie zarobki Polaków rosły dwukrotnie wolniej.
Czy powinniśmy zatem podnieść alarm i oskarżyć szefów spółek o pazerność, co jest ostatnio tak modne na Zachodzie? Z naszej analizy wynika, że nie ma ku temu podstaw. Dobre zarobki prezesów mają swoje odzwierciedlenie w kondycji kierowanych przez nich firm. Wyjątki stanowią margines – nasi menedżerowie na tle swoich kolegów z Wall Street czy City wypadają pod tym względem blado i nudno. Ale tym razem możemy się z tego tylko cieszyć.
Inna sprawa, że ta pochwała polskich prezesów jest nieco na kredyt. Wynika to z konstrukcji ich wynagrodzeń. Premie za wyniki, które stanowią główną część pensji, są wypłacane dopiero w następnym roku. Z kolei spółki ujawniają ich wysokość na wiosnę kolejnego roku. Omawiane w dzisiejszej „Rz" płace prezesów dyskontują więc dobre wyniki spółek w 2007 r., czyli z okresu hossy. Tymczasem w drugiej połowie ubiegłego roku przyszło załamanie, które zdążyło negatywnie się przełożyć na roczne wyniki spółek. Czy odbiło się też na pensjach prezesów? Oni już o tym wiedzą, my przekonamy się za rok.
Mam jednak wrażenie, że przyszłoroczne podsumowanie pensji menedżerów będzie zawierać o wiele więcej kontrowersyjnych faktów. To tylko hipoteza, ale psychologicznie umotywowana. Trudno przecież pogodzić się z obniżką pensji, zwłaszcza że całą winę za złą sytuację można zrzucić na tych pazernych krwiopijców z Lehman Brothers. [ramka][link=http://blog.rp.pl/blog/2009/05/05/lukasz-rucinski-po-zarobkach-ich-poznacie-ale-dopiero-w-przyszlym-roku/]Skomentuj[/link][/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL