fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

Remonty ważne tak jak budowa nowych dróg

Andrzej Rzońca, wiceprezes FOR
Rzeczpospolita, Jak Jakub Ostałowski
Na remonty wydajemy nie tylko mało, ale co gorsza źle. Na 1 km istniejących dróg to tylko ok. 1,2 tys. euro rocznie
Brak autostrad i dróg ekspresowych nie jest jedyną bolączką polskich kierowców. Drugą chorobą polskich dróg jest ich zły stan techniczny. Blisko połowa dróg krajowych znajduje się w złym lub niezadowalającym stanie technicznym. Tylko około jednej piątej jest przystosowane do nośności 11,5 tony na oś – standardu w Unii. Pozostała ich część jest rozjeżdżana. Aż 40 proc. wymaga najbardziej kosztownych remontów obejmujących wyrównanie i wzmocnienie nawierzchni. W stanie jeszcze gorszym niż drogi krajowe są drogi wojewódzkie i powiatowe. Remontów wymaga ok. 70 proc. z nich.
[srodtytul]Ile wydajemy?[/srodtytul]
W Polsce na utrzymanie kilometra istniejących dróg wydaje się przeciętnie ok. 1,2 tys. euro rocznie, a np. w Szwajcarii czy Norwegii – 6 tys., w Wielkiej Brytanii – ponad 5 tys., w Danii – 4 tys., a we Francji i Grecji – 2,5 tys. Oczywiście, jesteśmy biedniejszym krajem i nie stać nas na wydawanie podobnych sum na remonty dróg jak na Zachodzie. Ale różnice w zamożności nie tłumaczą wszystkiego. W każdym z wymienionych krajów nakłady na utrzymanie dróg są w relacji do PKB na mieszkańca wyższe niż u nas, w tym w Wielkiej Brytanii i Szwajcarii – dwukrotnie, a w Norwegii i Danii – półtorakrotnie.
Do utrzymania istniejących dróg w odpowiednim stanie technicznym przywiązuje się u nas mniejszą wagę niż do budowy nowych (która też zresztą kuleje). Łącznie w 2007 roku, tj. w ostatnim roku, dla którego są dostępne ostateczne dane, wydaliśmy na ten cel 7 mld zł, w tym na remonty – 3,7 mld. Wydatki na rozbudowę sieci drogowej były, odpowiednio, 2- oraz 3,5-krotnie większe. Te proporcje jeszcze się pogorszą. W 2009 roku na utrzymanie dróg krajowych zaplanowano co prawda o jedną piątą więcej środków niż rok wcześniej, ale prawie dziewięć razy mniej niż na nowe projekty. W trzech kolejnych latach nakłady na utrzymanie dróg mają już nie rosnąć, mimo że dróg krajowych będzie przybywało, a ich obciążenie rosło. O możliwej skali wzrostu tego obciążenia dają wyobrażenie dane z lat 2000 – 2007, tj. okresu obejmującego poprzednie spowolnienie dynamiki PKB. W tym okresie liczba samochodów zwiększyła się o jedną trzecią, a wielkość przewozów towarowych transportem drogowym – ponaddwukrotnie.
[srodtytul]Ile zapłacimy?[/srodtytul]
Odwlekanie niezbędnych remontów może nas dużo kosztować. Generalny remont pochłania cztery razy więcej środków niż systematycznie wykonywane drobne roboty. Co więcej, jak pokazują porównania międzynarodowe, wszędzie tam, gdzie zły stan techniczny istniejącej infrastruktury nie pozwala na jej efektywne użytkowanie, nakłady na jej rozbudowę nie przynoszą praktycznie żadnych korzyści. Wreszcie, poprawa o 1 proc. efektywności użytkowania istniejącej infrastruktury potrafi mieć ponad siedem razy silniejszy wpływ na wzrost gospodarki niż podobna zmiana w wielkości inwestycji publicznych.
Ale koszty złego stanu technicznego dróg mają nie tylko wymiar finansowy. Dziurawe drogi są również przyczyną wielu ludzkich tragedii. Szacuje się, że odpowiadają one za jedną trzecią wypadków drogowych w Polsce. A pod względem wypadków nasz kraj należy do niechlubnej europejskiej czołówki. W 2007 r. na polskich drogach zginęło 5,5 tys. ludzi – najwięcej w całej Unii Europejskiej.
[srodtytul]Jak wydajemy?[/srodtytul]
Na remonty wydajemy nie tylko mało, ale co gorsza źle. W ponad połowie skontrolowanych przez NIK przypadków stwierdzono istotne nieprawidłowości. Świeżo wyremontowane drogi nadawały się często do ponownego remontu. Najważniejsze zidentyfikowane niedoróbki polegały na występowaniu lokalnych zaniżeń poboczy i chodników, kolein, nierówno osadzonych kratek ściekowych czy spękań nawierzchni.
Firmy budowlane mogą udawać, że remontują, bo administracja często jedynie udaje, że nadzoruje roboty drogowe. Nierzetelny nadzór stwierdzono w przypadku ok. 57 proc. zarządów dróg. Odpowiedniego nadzoru nie ułatwia skomplikowane i sprzeczne prawo dotyczące dróg. Według wyliczeń NIK obejmuje ono przepisy 38 ustaw oraz 83 aktów wykonawczych do tych ustaw. Dodatkowo zagadnienia związane z budową i remontami dróg są opisane w grubo ponad tysiącu Polskich Norm oraz ujęte w ok. 100 wytycznych, zaleceniach lub katalogach.
[srodtytul]Co z tego wynika?[/srodtytul]
Budując nowe drogi, zwłaszcza autostrady i drogi ekspresowe, na które przez wiele lat nie było nas stać, nie można zapominać o drogach już istniejących. W przeciwnym razie coraz częściej będzie dochodzić do sytuacji, jak na zakopiance, gdzie ciężki sprzęt budowlany wykorzystywany przy budowie 10-km odcinka spowodował degradację ok. 150 km dróg samorządowych, nieprzystosowanych do nośności 11,5 tony na oś.
[i]współautorem artykułu jest Jarosław Kantorowicz, współpracownik Forum Obywatelskiego Rozwoju[/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA