fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Wodór i metan z węgla – tak, benzyna – nie

Ministerstwo gospodarki przedstawiło w czwartek studium wykonalności projektu instalacji do produkcji paliw gazowych i płynnych z węgla kamiennego
Zdaniem ekspertów Energoprojektu – Katowice oraz Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla (IChPW), które pracowały nad analizą na zlecenie resortu, instalacja do produkcji metanolu to w polskich warunkach najbardziej opłacalna technologia wytwarzania paliw z węgla.Polska od lata bada czyste technologie węglowe, m.in. dlatego, że zgodnie z zapisami pakietu klimatycznego musimy zredukować emisję CO2. Z drugiej jednak strony rząd nie chce rezygnować z wykorzystania rodzimych złóż paliwa, dzięki któremu nie trzeba się uzależniać od importu.
Jednym ze sposobów innego niż energetyczne wykorzystania węgla jest jego zgazowanie. W tym procesie otrzymuje się gaz syntetyczny – substytut gazu ziemnego, który jak na razie spółki chemiczne muszą w dużej części importować. Ze studium wykonalności wynika, że minimalny poziom rentowności dla instalacji produkujących metanol lub wodór to 1-1,2 tys. zł za m[sup]3[/sup]. gazu (bo cena gazu ziemnego dla przemysłu wynosi 1,2-1,4 tys. zł). Z opracowania wynika, że nawet jeśli doliczyć przyszłościowe koszty 100 proc. zakupu praw do emisji CO2, a nawet wychwytywanie i magazynowanie CO2 (tzw. CCS), to produkcja metanolu ze zgazowania węgla będzie opłacalna. W przeciwieństwie do produkcji z węgla paliw płynnych (tu głównym powodem są wydatki inwestycyjne, które w przypadku jednej instalacji mogłyby sięgnąć nawet 10 mld zł, zaś w przypadku instalacji do produkcji metanolu są czterokrotnie niższe).
– By taka instalacja powstała muszą być spełnione podstawowe warunki: musi istnieć zakład chemiczny, mieć niedaleko źródło zaopatrzenia w węgiel oraz miejsce potencjalnego składowania CO2 – wylicza Marek Ściążko, dyrektor IChPW. Dlatego w grę wchodzą Zakłady Azotowe Puławy (z kopalnią Bogdanka i składowiskiem Żyrów – Warka), Zakłady Azotowe Kędzierzyn (z kopalniami Ziemowit i Piast oraz składowiskiem w rejonie Częstochowy), a także dawne Zakłady chemiczne Oświęcim (dziś Synthos – Dwory) z paliwem z kopalni Janina oraz składowiskiem w okolicach Bielska Białej. Według resortu gospodarki analiza wykazała, że pod względem lokalizacji, infrastruktury oraz dostępu do złóż węgla kamiennego najlepszym miejscem do uruchomienia tego rodzaju instalacji byłyby ZA Kędzierzyn. Zwłaszcza, że spółka ta pracuje już nad studium wykonalności dla zgazowania węgla, a także instalacja CCS (na dotacje na ten ostatni projekt w konsorcjum z PKE stara się o dotację z UE, która na 12 instalacji pilotażowych przeznaczy do 12 mld euro). – Zaprezentowane przez resort gospodarki studium wykonalności potwierdza słuszność planów rozwoju ZAK – mówi „Rz” Krzysztof Jałosiński, prezes ZAK. – Nasza strategia zakłada budowę instalacji do zgazowania węgla uzupełnionej o system wychwytywania i składowania dwutlenku węgla. Technologia zgazowania umożliwi pozyskanie z węgla gazu syntezowego, który będzie wykorzystywany jako komponent do produkcji m.in. metanolu. ZAK będzie wytwarzać tę substancję na skalę przemysłową jako pierwsza firma w Polsce. Instalacja umożliwi produkcję 0,5 mln ton, co odpowiada rocznemu zapotrzebowaniu na metanol w naszym kraju. A wskazany przez MG minimalny poziom rentowności w wartości 1000–1200 zł za tys. m[sup]3[/sup]. gazu ziemnego dodatkowo wzmacnia opłacalność naszej inwestycji – dodaje Jałosiński. Technika zgazowania węgla jest już na świecie znana. Same Chiny produkują gaz ze 100 mln ton węgla rocznie (dla porównania – to o ok. 15 mln ton więcej, nix wynosi całoroczne wydobycie surowca w Polsce). Najdłuższe doświadczenie ze zgazowaniem węgla maja zakłady SASOL w RPA, które przerabiają w sumie 5 tys. ton węgla na dobę i produkują z niego nawet benzynę, jednak tam jest to opłacalne, bo węgiel wydobywa się kilkakrotnie tańszą metodą odkrywkową. – 1 mln ton węgla może dać substytut 0,5 mld m[sup]3[/sup]. gazu, co oznacza, że jeśli chemia zgazowywałaby rocznie 5-6 mln ton węgla mogłaby się istotnie uniezależnić od importu gazu, a to także czynnik polityczny, pokazujący naszym dostawcom, że sami też potrafimy zadbać o swoje interesy – powiedział Ściążko.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA