fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lokaty i inwestycje

Lokaty strukturyzowane jak opcje

Flickr
Banki nie wyciągnęły wniosków z afery z opcjami. Oferując produkty strukturyzowane, zachęcają klientów do spekulowania, także na walutach
W mBanku ruszyła właśnie kolejna subskrypcja miesięcznych lokat strukturyzowanych, których zysk zależy od zmian kursu euro/złoty. Klienci muszą wybrać jedną z trzech wersji w zależności od tego, czy ich zdaniem kurs euro wzrośnie, spadnie czy też się ustabilizuje.
Wcześniej ten bank oferował produkt oparty na kursie franka szwajcarskiego, który miał ochronić przed wzrostem wysokości raty kredytu hipotecznego we frankach. – To przykład nietrafionego pomysłu. Lokata miała wypracowywać zysk w dniach, gdy kurs franka będzie przynajmniej o 5 gr wyższy niż w dniu rozpoczęcia inwestycji (19 lutego, wtedy frank kosztował 3,14 zł) – mówi Paweł Majtkowski, analityk Finamo. Tymczasem trend się odwrócił i kurs franka spadł poniżej 3 zł. – Wybór scenariusza przez klienta zmniejsza ryzyko, że potem przyjdzie on do banku z reklamacją, gdy ten scenariusz się nie sprawdza lub dopiero po fakcie zorientuje się, że kupił „kota w worku” – uważa Majtkowski. Przedstawiciele mBanku podkreślają, że na stronie internetowej banku są zamieszczone szczegółowe opisy lokat, a dodatkowe informacje klienci uzyskują od operatorów infolinii.
Sabina Salamon z Deutsche Bank PBC tłumaczy, że produkty strukturyzowane w czasie gorszej koniunktury są alternatywą dla funduszy inwestycyjnych, właśnie ze względu na bezpieczeństwo. – Większość naszych klientów ma doświadczenie w inwestowaniu na rynku finansowym – dodaje. Ostatnio hitem wśród produktów oferowanych przez banki są „struktury” sprzedawane m.in. przez banki HSBC i Nordea. Klient może na nich zarobić, jeśli wzrośnie cena ropy i notowania spółek sektora petrochemicznego. Większość tych produktów jest sprzedwana jako „bezpieczne inwestycje”. – Klienci cenią sobie ochronę kapitału, ale to oznacza relatywnie mniejszy zysk, jaki mogą osiągnąć. W czasie gdy rynek jest bardzo zmienny, instytucja, która oferuje ten produkt, np. bank, musi drożej zapłacić za opcje, na podstawie których konstruowane są „struktury” – tłumaczy Maciej Kossowski, prezes Wealth Solutions. Przykładem jest produkt Kredyt Banku, który może przynieść maksymalnie 7,5-proc. zysk rocznie. W wielu przypadkach klient nie wie, na jaki zysk może ostatecznie liczyć. – Wysokość dźwigni finansowej będzie się zawierać w przedziale od 100 proc. do 200 proc. – głosi fragment oferty jednego z produktów, co dla większości klientów jest niezrozumiałe. [b]Masz pytanie? Wyślij e-mail do autorki: m.krzesniak@rp.pl[/b]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA