fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Papież będzie się zwracał do Chińczyków po chińsku

Benedykt XVI
AFP
19 marca strona internetowa Watykanu www.vatican.va wzbogaci się o język chiński. To kolejny gest tego pontyfikatu pod adresem Chin. Reakcja Pekinu będzie probierzem aktualnego stanu stosunków obu stron, które nie utrzymują oficjalnych kontaktów dyplomatycznych.
Komunikat Biura Prasowego Watykanu mówi, że w dzień św. Józefa do siedmiu dotychczasowych języków strony internetowej Watykanu (włoskiego, angielskiego, francuskiego, hiszpańskiego, niemieckiego, portugalskiego i łacińskiego) dołączy chiński w wersji tradycyjnej uproszczonej. Dzięki temu użytkownicy Internetu będą mogli zapoznać się z tekstami Benedykta XVI również w tym języku. Podstawowe pytanie brzmi, czy również w Chinach, gdzie władze cenzurują Internet.
Głos istniejącej od 1950 roku chińskiej sekcji Radia Watykańskiego słyszalny jest w Chinach tylko dzięki rozprowadzanym nielegalnie kasetom. Od 1999 roku działa chińska witryna internetowa RW, na której – obok informacji bieżących – na 25 tysiącach stałych stron można znaleźć Biblię, dokumenty Soboru Watykańskiego II, encykliki, główne dokumenty papieskie i historię Kościoła. W rozmowie z „Rz” proszący o anonimowość pracownik sekcji chińskiej RW zastrzega, że nie będzie się wypowiadał na tematy polityczne. Przyznaje jednak, że władze w Pekinie zablokowały tę witrynę, dlatego jest pesymistą co do losu strony internetowej Watykanu po chińsku. – Gdyby było inaczej, byłoby to naprawdę wydarzenie wielkiej wagi – dodaje. Za pontyfikatu Benedykta XVI kontakty watykańsko-chińskie znacznie się ożywiły. Watykan wykonał szereg przyjaznych gestów pod adresem władz w Pekinie. Dwa lata temu Benedykt XVI napisał list do chińskich katolików, w którym zapewnił, że Kościół nie ma ambicji politycznych i jest lojalny wobec władz państwowych, ale nie może akceptować mieszania się państwa do spraw wiary i dyscypliny kościelnej. Potwierdził też ważność sakramentów sprawowanych przez biskupów mianowanych przez władze w Pekinie bez mandatu Stolicy Apostolskiej. Papież nie spotkał się z Dalajlamą, gdy ten był w grudniu 2007 roku w Rzymie. Z rezerwą i z opóźnieniem zareagował na ubiegłoroczne starcia w Tybecie. Wreszcie niejako pobłogosławił olimpiadę w Chinach.
Władze chińskie zakazały publikacji papieskiego listu w Internecie, bo uznały go za szkodliwy, ale chińska delegacja prowadziła rozmowy w watykańskim Sekretariacie Stanu o przywróceniu stosunków dyplomatycznych. W maju ubiegłego roku w Watykanie dla papieża zagrała orkiestra filharmonii pekińskiej i zaśpiewał chór opery z Szanghaju. Wszystko jednak wskazuje, że przyjazne chińskie gesty były wyłącznie przedolimpijską grą pozorów. Po igrzyskach z Chin do Watykanu nieprzerwanie napływają przykre wiadomości. W październiku ubiegłego roku chińscy biskupi kolejny raz nie mogli przybyć na synod do Watykanu. Dwa lata temu władze postawiły po raz pierwszy na czele powołanego przez siebie w 1957 roku tzw. Kościoła Patriotycznego (w odróżnieniu od uznających autorytet papieża katolików, którzy musieli zejść do podziemia i są prześladowani) biskupa uznawanego również przez Watykan. Jednak biskup Józef Li Shan, którego wybór wzbudził wiele entuzjazmu za Spiżową Bramą, w homiliach coraz ostrzej krytykuje Watykan i Kościół podziemny. Jak donosi specjalizująca się w problematyce chińskiej agencja Asia News, wierni są przerażeni służalczością hierarchy wobec komunistycznych władz, nazywają go zdrajcą, a zaniepokojony atakami na Watykan kardynał Hongkongu Zen Ze-kiun wszczął alarm i wezwał braci na kontynencie do wytrwałości i oporu wobec nasilających się nacisków reżimu. Stąd trudno o optymizm i nawet można się obawiać, że Pekin nazwie otwarcie strony internetowej Watykanu w języku chińskim za kolejną prowokację. Stosunek Pekinu do Watykanu i wiernych mu chińskich katolików po krótkiej przedolimpijskiej odwilży wrócił do smutnej normy. Mimo że stanowią oni zaledwie 1 proc. ludności, władze w Pekinie obawiają się, że uchylenie furtki wolności stanowiłoby niebezpieczny precedens, który może wywołać reakcję łańcuchową. Komuniści doszli do władzy w Chinach i w 1951 roku internowali nuncjusza papieskiego, by wyekspediować go na Tajwan, gdzie do dziś funkcjonuje nuncjatura. Majątek kościelny skonfiskowano, a wskutek prześladowań i wypędzeń Chiny opuściło 90 proc. kleru. Według ostrożnych szacunków komuniści wymordowali wówczas 30 tys. katolików. Sześć lat później Mao powołał podporządkowane sobie Patriotyczne Stowarzyszenie Katolików Chińskich (PSKCh), co zmusiło duchownych i katolików wiernych Watykanowi do zejścia do podziemia i ściągnęło na nich trwające do dziś prześladowania, szczególnie brutalne podczas rewolucji kulturalnej (1966 – 1976). Koncesjonowany Kościół „patriotyczny” nie uznaje autorytetu papieża ani żadnych decyzji Watykanu podjętych po 1949 roku. Biskupów mianują chińskie władze. Dziś liczy 5 mln wiernych, podczas gdy Kościół podziemny – 8 mln. Z trudną sytuacją Watykan poradził sobie tak, że nie uznał PSKCh za schizmatyckie, a mianowanych przez władze chińskie biskupów w większości zatwierdza, gdy się o to zwrócą. Szacuje się, że 70 proc. duchownych PSKCh w sekrecie pojednało się z Watykanem. Dziś władze chińskie uzależniają nawiązanie oficjalnych stosunków z Watykanem od przeniesienia nuncjatury do Pekinu i zerwania stosunków z Tajwanem, a także zaakceptowania, ze zwierzchnikiem chińskiego Kościoła są władze chińskie. W 2005 roku ówczesny watykański sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano powiedział, że „Watykan przeniósłby nuncjaturę do Pekinu nawet jutro”, gdyby Pekin zgodził się na niezależność Kościoła w Chinach. [ramka][link=http://www.vatican.va]www.vatican.va[/link] [/ramka]
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA