fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Idą ciężkie czasy dla szkół wyższych

Uczelnie będą się łączyć. Tak jak Akademia Rolnicza w Szczecinie i Politechnika Szczecińska w Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny. Na zdjęciu rektor Włodzimierz Kiernożycki
Głos Szczeciński, Marcin Bielecki Mar Marcin Bielecki
W najbliższych latach nie powstanie żadna państwowa uczelnia. Ich liczba może nawet zmaleć o jedną trzecią
– Na 2009 rok nie przeznaczyliśmy żadnych funduszy na to, żeby utworzyć nową publiczną szkołę wyższą ani szkołę zawodową. Nie ma w tej chwili zapotrzebowania na ich powstawanie – mówi „Rz” minister nauki i szkolnictwa wyższego prof. Barbara Kudrycka. – Zauważamy raczej tendencję do przekształcania się uczelni i ich łączenia.
To definitywny koniec edukacyjnego boomu szkół wyższych, który rozpoczął się w latach 90. Czyżby uczelnie dotknął kryzys?
– Nie chodzi o kryzys ekonomiczny, ale o to, że na mapie Polski nie brakuje szkół wyższych i coraz bardziej musimy konkurować o kandydatów – wyjaśnia prof. Janusz Żmija, rektor Uniwersytetu Rolniczego im. H. Kołłątaja w Krakowie i wiceprzewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich. – Dobre uczelnie nie mają jeszcze problemu z naborem na studia dzienne, ale na zaocznych już odczuwają braki.
Prof. Jerzy Woźnicki, prezes Fundacji Rektorów Polskich, który od lat analizuje procesy zachodzące w szkolnictwie wyższym, przyznaje: – Nie ma w kraju regionu, gdzie brakowałoby państwowej szkoły zawodowej lub uczelni akademickiej. Mamy nawet ich nadmiar. To powoduje, że część z nich jest słaba i nie ma zdolności do dalszego rozwoju.
[wyimek]Nie ma regionu, gdzie brakowałoby państwowej szkoły zawodowej lub uczelni akademickiej[/wyimek]
Prof. Woźnicki prognozuje, że do roku 2020 – 2025 liczba uczelni w Polsce może zmaleć nawet o jedną trzecią. Wiele nie przetrwa zmierzenia się z niżem demograficznym, który, jak podkreśla profesor, jest największym wyzwaniem.
– Nie sądzę jednak, by dochodziło do likwidacji uczelni publicznych. Szkoły, przewidując problemy, będą raczej dążyły do konsolidacji. Mniejsze mogą także być zainteresowane przekształceniem się w kampus zamiejscowy renomowanego uniwersytetu – twierdzi prof. Woźnicki.
Taką drogę już wybrały Akademia Rolnicza w Szczecinie i Politechnika Szczecińska. Uczelnie – każda z blisko 60-letnią tradycją – połączyły się z początkiem tego roku w jeden Zachodniopomorski Uniwersytet Technologiczny. W piątek senat nowo powstałego uniwersytetu uroczyście zainaugurował swoje pierwsze posiedzenie. Władze uczelni już myślą o uruchomieniu kierunków i specjalności, które przyciągną studentów.
Minister Barbara Kudrycka zapowiada, że przygotowywana nowelizacja ustawy o szkolnictwie wyższym ma ułatwiać przekształcanie się i łączenie uczelni. Ich przetrwaniu ma też pomóc silniejsze powiązanie kształcenia na uczelniach z potrezbami regionu, w którym się znajdują. Z tego powodu w ustawie rozważa się zapisanie, że uczelnie będą miały obowiązek tworzenia tzw. konwentów, w których mają zasiadać przedstawiciele samorządu i biznesu. Obecnie tworzenie konwentów nie jest obowiązkowe i niewiele uczelni je powołało.
[ramka][b]Demograficzny niż zmniejszy liczbę studentów[/b]
Ostatnią utworzoną publiczną szkołą jest powołanaw 2007 r. Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Sandomierzu. Specjalizuje się w kształceniu na kierunkach: filologia i ogrodnictwo. Spośrod 456 uczelni w Polsce, 134 to uczelnie publiczne. Od początku lat 90. lawinowo rosła liczba studentów. W roku akademickim 1990/1991 studiowało 394 tys. osób. W 2005 r. było już blisko 2 mln studentów. Od tego czasu stopniowo spada liczba studiujących. Na uczelniach państwowych od liczby studentów zależą dotacje z budżetu państwa.
Według GUS w najbliższych latach liczba osób w wieku 19 – 24 lat, czyli potencjalnych studiujących, zmaleje do 2,3 mln w 2020 r. Dziś jest ich 3,6 mln. [/ramka]
[ramka][b]Większym łatwiej o granty[/b]
[b]Rz: Jakie były przyczyny połączenia dwóch szczecińskich uczelni w jedną?[/b]
[b]prof. dr hab. inż. Włodzimierz Kiernożycki, rektor Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego: [/b]Wymusiła to potrzeba konkurencyjności uczelni na rynku badań i usług edukacyjnych. Od kiedy wstąpiliśmy do Unii Europejskiej, ta konkurencyjność ma bardzo konkretny wymiar, bo od niej zależy sukces w ubieganiu się o środki np. na badania. Uczelnie większe mają większą siłę naukową, dzięki której łatwiej jest się przebić na tym trudnym obszarze starania się o różne granty. Już wcześniej, ubiegając się o pieniądze z Unii na jedno z laboratoriów, musieliśmy stworzyć konsorcjum, w skład którego wchodziły Politechnika, Akademia Rolnicza i Pomorska Akademia Medyczna.
[b]Łatwo było zrezygnować uczelniom ze swej tożsamości?[/b]
Na pewno nie. Były też głosy sprzeciwu. I nic dziwnego, bo obie uczelnie samodzielnie działały niemal przez 60 lat. Dlatego pomysł dojrzewał przez lata.
[b]Co było ostatecznym impulsem do stworzenia uniwersytetu? [/b]
Problemy z niżem demograficznym, bo przecież studentów nie będzie przybywać, ale ubywać.
Także myślenie o tym, że uczelnia nie tylko powinna kształcić i prowadzić badania, ale też je komercjalizować, co będzie łatwiejsze przy połączeniu sił.
[b]A co było największym problemem? [/b]
Najwięcej dyskusji było przy wybieraniu nazwy i logo nowej uczelni. Ale najtrudniejsze było przekonywanie przeciwników tego pomysłu. Trudne było też zorganizowanie logistyczne nowej uczelni, czyli połączenie systemów informatycznych, telekomunikacyjnych i stworzenie nowej administracji uczelni.
[b]Jakie są korzyści dla studentów?[/b]
W większej uczelni studenci mają bogatszą ofertę edukacyjną. Mogą też bez zbędnych formalności swobodniej kształtować ścieżkę kształcenia. Mocniejsza jest kadra. A przy znacznie bogatszej kadrze profesorów i doktorów habilitowanych łatwiej powoływać nowe kierunki, które można zaoferować studentom. [/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA