fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Zawodówka prawie jak liceum

Fotorzepa, Radek Pasterski RP Radek Pasterski
Rozpoczęły się prace nad reformą szkół zawodowych. Cel: przyciągnąć uczniów do zawodówek, a firmom zapewnić w przyszłości wykwalifikowanych pracowników. Dyrektorzy szkół boją się jednak, że efekt może być odwrotny do zamierzonego
– Chcemy, by każdy uczeń otrzymał takie samo solidne wykształcenie ogólne – mówi „Rz” prof. Zbigniew Marciniak, wiceminister edukacji. – Dlatego planujemy, by w szkole zawodowej uczniowie w pierwszej klasie wypełniali w zakresie kształcenia ogólnego takie same wymagania jak ich rówieśnicy w liceach.
A to oznacza, że na lekcjach polskiego czy matematyki ma być w zawodówce przerabiane to samo co w liceum. Teraz od uczniów szkół zawodowych wymaga się mniej.
– Chodzi też o to, by zapewnić tak zwane miękkie lądowanie uczniom, którzy po roku nauki w liceum stwierdzą, że nie są w stanie uczyć się przedmiotów rozszerzonych i wolą zdobyć zawód. Obecnie taki uczeń traci rok, bo programy szkół zawodowych i liceów bardzo się różnią – tłumaczy prof. Marciniak. Dodaje, że możliwy będzie też ruch w drugą stronę: z zawodówek do liceów.
[srodtytul]Dodatkowy rok na decyzję [/srodtytul]
Reforma edukacji, którą od 2009 roku chce do szkół wprowadzić MEN, zakłada, że podstawowe wykształcenie ogólne ucznia ma się zakończyć na pierwszej klasie szkoły ponadgimnazjalnej. Od drugiej klasy w liceach uczniowie mają wybierać przedmioty rozszerzone, które przygotują ich do matury i studiów, a w szkołach zawodowych kształcić się w wybranym fachu.
– Uczeń po gimnazjum będzie miał dodatkowy rok na podjęcie decyzji, gdzie chce się uczyć. Zrównanie programów doda również prestiżu szkołom zawodowym i może spowodować, że młodzież będzie je chętniej wybierała – chwali pomysł Marek Pleśniar z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty, który wchodzi w skład ministerialnego zespołu pracującego nad reformą szkolnictwa zawodowego.
[srodtytul]Trudno o wyszkolonego pracownika[/srodtytul]
W ostatnich latach jedynie 20 procent młodzieży chce po gimnazjum kształcić się dalej w technikach czy zawodówkach. Efekt? Przedsiębiorcy mają kłopot ze znalezieniem dobrych pracowników. Z danych Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wynika, że problem z roku na rok jest coraz większy. W ubiegłym roku aż 40 procent pracodawców nie mogło znaleźć wykwalifikowanego pracownika potrzebnego w firmie.
Przedsiębiorcy wskazują, że za kilka lat będzie jeszcze gorzej, bo kadra się starzeje. Agnieszka Maciuk, specjalistka ds. rozwoju i szkoleń z firmy Vattenfall Heat Poland SA, podaje, że średnia wieku wykwalifikowanego pracownika w ich spółce to obecnie 47 lat.
Ale pracodawcy podkreślają też, że absolwenci zawodówek tylko w niewielkim stopniu przygotowani są do podjęcia pracy. Szkolenie w firmie takiego młodego człowieka trwa czasem nawet półtora roku, zanim stanie się on samodzielnym pracownikiem.
[srodtytul]Papierowi fachowcy[/srodtytul]
Dyrektorzy szkół zawodowych obawiają się, że pomysł Ministerstwa Edukacji może spowodować, iż czasu na praktyczną naukę zawodu w szkole będzie jeszcze mniej.
– Będziemy produkowali papierowego fachowca, bo nie wierzę, że można się nauczyć piec chleb przy tablicy. Nie dokładałbym uczniom teorii, tylko praktykę – tłumaczy Mieczysław Pietrucha, dyrektor Zespołu Szkół nr 34 im. Mieszka I w Warszawie.
[srodtytul]Nawet zawodówki będą za trudne?[/srodtytul]
Szefowie zawodówek widzą także inne zagrożenie.
– Obawiam się, że uczniowie, którzy teraz po gimnazjum idą do szkoły zawodowej, po reformie proponowanej przez MEN mogą nie skończyć nawet tej szkoły, bo będzie dla nich za trudna. Albo zwątpią w swoje możliwości i zostaną tylko z gimnazjum – mówi Teresa Lesiak, dyrektor Zespołu Szkół nr 24 w Warszawie, która również bierze udział w spotkaniach ministerialnego zespołu pracującego nad reformą zawodówek.
Dyrektor Mieczysław Pietrucha przyznaje, że co roku znaczna część tych, którzy chcą się dostać do zawodówek, to uczniowie, którzy nie poradzili sobie w ogólniaku. – W liceum zaczynają łapać jedynkę za jedynką i trafiają do nas. Jak będzie ten sam poziom nauczania, to dokąd pójdą? – pyta.
MEN zakłada, że do końca 2009 roku zostanie przedstawiony gotowy projekt zmian w szkolnictwie zawodowym.
[ramka][srodtytul]Nauka uczciwości i punktualności[/srodtytul]
Szkoła powinna wymagać od ucznia punktualności, by kształtować postawę odpowiedzialności; nie może tolerować ściągania, by nauczyć uczciwości – to niektóre oczekiwania pracodawców wobec szkół zawodowych. Pracodawcy chcą mieć wpływ na zmiany w kształceniu zawodowym. Dlatego Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” przekazała resortowi edukacji swoje postulaty. Proponuje stworzenie ogólnodostępnej bazy informacji o losach absolwentów, by zorientować się, która szkoła dobrze przygotowuje do zawodu lub dalszej edukacji. Chce też, by wprowadzono system prognozowania potrzeb rynku pracy oraz zwrócono uwagę na wychowywanie i kształtowanie postaw pożądanych przez pracodawców, takich jak szacunek dla prawa, przedsiębiorczość. Kolejna sprawa to wymaganie od nauczycieli uczących zawodu uzupełniania wiedzy zawodowej. Pracodawcy podkreślają też konieczność współpracy z biznesem przy tworzeniu programów kształcenia.
[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autorki
[mail=r.czeladko@rp.pl]r.czeladko@rp.pl[/mail][/i]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA